W mijającym miesiącu styczniu miałem okazję po raz pierwszy wziąć udział w spotkaniu Związku Gmin Nadnerzańskich. Wespół z Panem Tadeuszem Musiałem - opiekunem Ostoi IBA PL079 Dolina Neru, przedstawialiśmy zgromadzonym na sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego w Poddębicach, dane dot. prowadzonych przez nas monitoringów ptaków w dolinie Neru.
Oczywiście przedstawiliśmy burmistrzom oraz wójtom sytuację naszej nadnerzańskiej wodniczki. Pan Tadeusz przedstawił również prezentację o Naturze 2000 oraz IBAch (Important Bird Areas). Niestety nie obeszło się bez dyskusji, pewne osoby zgromadzone na sali, były ewidentnie nastawione na atakowanie nas, za to iż stoimy na straży prawa ochrony przyrody w dolinie Neru. Cały czas w dość nieprzyjemny sposób próbował nas atakować wójt Świnic Warckich, przedstawiając innym sprawę odmulania Neru (jak to podkreślał Burmistrz Miasta Dąbia Zbigniew Mielczarek), z całkiem sarkastycznym podejściem do tematu. Obaj z Panem Musiałem byliśmy nastawieni na przedstawianie korzyści jakie rolnicy mogą odnieść z tytułu Natury 2000 oraz obecności m.in. wodniczki na terenie łąki danego rolnika. Kiedy wspomnieliśmy o dopłatach rolno-środowiskowych pakiecie ptasim w ramach PROWu, radni z gminy Łęczyca nie chcieli o tym nawet słuchać! Dziwne trochę podejście, bo ja np. brałbym 1400 pln/ha rocznie, za to że mam na swojej łące kulika wielkiego czy wodniczkę. Czarę goryczy przelała jeszcze wypowiedź wójta gminy Łęczyca, który nasze wypowiedzi skwitował w ten sposób: "O chrona jednego małego ptaka np. wodniczki wymaga czasem likwidacji całej wsi. " A jak wszyscy dobrze wiemy, to wcale nie jest prawdą. Oczywiście wiadomo, że aby otrzymać te 1400 pln, musimy dostosować się do pewnych zasad, jednakże one nie są na tyle uciążliwe, aby mogły przeszkodzić w normalnym użytkowaniu łąki. Ponadto w internetowym wydaniu Dziennika "43bis" Konstantynowa Łódzkiego, pewien dziennikarz, który nawet nie podpisał się, postanowił sobie napisać strasznie stronniczy tekst, sugerując się tylko i wyłącznie wypowiedzią Andrzeja Wdowiaka - wójta gminy Łęczyca, wyżej przytoczoną. Całkowicie subiektywny tekst, nie warty lektury - jednak w centrali OTOPu, który to jest odpowiedzialny za IBA na terenie Polski, jako filia BirdLife International, wywołał on nie małe poruszenie.
Tym niemniej, pod wieloma względami jestem zadowolony z tego spotkania, ponieważ mogliśmy zaprezentować swoje racje oraz przedstawić zgromadzonym, jak to prawo ochrony przyrody powinno funkcjonować. Po całej sprawie z odmulaniem Neru, widać iż Burmistrzowie oraz Wójtowie bardziej zaczęli zwracać uwagę na ochronę przyrody, jednak w dalszym ciągu mają ciągoty do nagminnego łamania zapisów Ustawy o ochronie przyrody. Bardzo pozytywnie byłem zaskoczony postawami wójta gminy Grabów (pow. łęczycki) oraz Burmistrza Dąbia (pow. kolski, woj. wielkopolskie), którzy mimo sowich argumentów, próbują znaleźć rozwiązanie problemu Natury oraz interesu rolników i widzą pole do współpracy. Takie coś nie padło ze strony Łęczycy, czy Świnic Warckich. Tam sytuacja zarysowuje się wręcz przeciwnie.
sobota, 28 stycznia 2012, kacper-eko