Ostatnia impreza na którą miałem się w ogóle nie wybierać skończyła się dla mnie dnia następnego o godzinie 16, kiedy to na morderczym kacu wróciłem do domu. Mogę napisać, że było ciekawie , nawet bardzo. Bilans jest taki, że jedna niewiasta ma złamane serducho, jeden chłopiec miał nadzieję, że się nim zainteresuje, powstało kilka niepublikowalnych fotek i wracałem do zdrowia przez dwa dni. :P
"Ale z niego ciacho. Dowiesz się czy ma dziewczynę? Mam tak do niego podejść i zapytać?, Zostaje na noc? W którym pokoju śpi? Masz jego numer?" - To tylko kilka ze zdań jakie padły jednym ciągiem w stronę mojej koleżanki, wymawiane jednym ciągiem przez Blond Katarzynę by zebrać informacje na mój temat. Po odczekaniu kilkunastu sekund Marta [koleżanka na którą spadł ów potok słów] odpowiedziała tylko jedno zdanie, które zniszczyło światopogląd blondynki.
-Kaśka, nie masz u niego szans, on jest Gejem.
Lirycznie ujęte słowa zepsuły dziewczynie resztę imprezy. Ale przecież to nie moja wina, nie wybierałem tego, że jestem gejem, po prostu miałem szczęście;) :P
Chłopak, który miał nadzieję, że napije się z nim piwa i "poznamy się bliżej" został najzwyczajniej poinformowany słowami "nic z tego nie będzie", bo przecież w mojej głowie mam tylko jeden zakodowany obraz chłopaka, tego z którym wiąże pewne plany i nikt inny do szczęścia nie jest mi potrzebny. Jak będzie z Świątecznym Chłopakiem okaże się w najbliższym czasie, póki co nie zapeszam;)
czwartek, 19 stycznia 2012, jeffree