Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Podaj kod z obrazka: captcha
Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

Gość: Marcin Kwieciński, *.dynamic.chello.pl

Ciekawy artykuł. Jeżeli chodzi o sposób wychowywania dzieci, to badania jasno pokazują, że styl autorytatywny (oparty na ciepłym i okazywanym stosunku emocjonalnym, powiązany z kontrolą, ale z poszanowaniem pragnień dziecka) jest tym "najwłaściwszym" obok autorytarnego (oparty na sile, posłuszeństwie, surowości i dystansie wobec dziecka) i permisywnego (wychowanie bezstresowe).

2018/07/06 12:55:48

Gość: Paulina, *.dynamic.chello.pl

Bardzo ciekawy i rzeczowy artykuł. Warto dawać dzieciom wolność od samego początku i uczyć ich odpowiedzialności, kiedy jest to tylko możliwe. Choć to nie taka łatwa sprawa... Dziecko nie jest na tyle doświadczone, by przewidzieć konsekwencje swoich działań, a tym samym, w wielu sytuacjach, to rodzice muszą dokonywać wyborów zgodnych z własnymi przekonaniami.
Jeśli chodzi o szkołę, to mam takie samo zdanie, jest to instytucja, która obarcza dzieci odpowiedzialnością, a nie daje wolności.
Chciałam się odnieść jeszcze na temat gier. Tutaj rodzice mają ciężki orzech do zgryzienia. Też się boję o to, by moje dzieci kiedyś się za bardzo w gry nie wciągnęły (póki co nie grają w ogóle, bo starszy ma dopiero 4.5 lata, choć uważam, że to kwestia czasu). Osobiście mam ogromny dylemat, kiedy pozwolić, jak często, jak długo. Zastanawiam się czemu dzieci tak bardzo są zafascynowane grami. I o ironio może właśnie grając mogą zaznać wolności i odpowiedzialności. To właśnie w grze mają totalną wolność jakie podjąć kroki i nikt im nie narzuca wlasnego zdania. Od razu otrzymują informację zwrotną, a tym samym czują odpowiedzialność za własne działania. Poza tym w tej chwili nie uważam, że gry to samo zło. Wiem, że przykład mojego męża niczemu nie dowodzi, ale daje mi do myślenia. Mój mąż od 6roku życia miał styczność z grami. I to dzięki nim zajął się programowaniem (dziś pracuje jako programista), języka angielskiego też się nauczył z gier. Może my rodzice zamiast całkowicie własne dzieci odciągać od ekektroniki powinniśmy trochę sami z nią się zaznajomić. Następni wyciągnąć z niej, to co najlepsze. Tak samo jak w przypadku telewizji, wybrać tylko wartościowe programy. Popieram mojego męża w tym, że jeśli nasze dzieci zaczną grać, to będzie to wspólna przygoda ich i taty. Myślę, że tutaj jest pies pogrzebany, że dzieci w przypadku gier (mimo ograniczeń czasowych) pozostawione są same sobie. Ponadto tak spędzony wspólnie czas może być jednym ze sposobów pogłębiania więzi, o czym mówi to badanie www.ox.ac.uk/news/2017-12-14-children%E2%80%99s-screen-time-guidelines-too-restrictive-according-new-research#

Ps. Gdyby ktoś miał linki do rzetelnych badań na temat wpływu gier, chętnie skorzystam, bo bardzo jestem zainteresowana tym tematem.

2018/01/12 23:31:36

Gość: Matka Polka, *.dynamic.gprs.plus.pl

Podpisuję się pod artykułem w całości. Sami wychowujemy nasze dzieci w myśl tej zasady. Nasze dzieci chodzą do "zwykłej", systemowej, kameralnej szkoły.
Widzę kilka zagrożeń dla rodzica, który w "normalnym" środowisku stara się wychować dzieci w myśl zasady wolności i odpowiedzialności ( mam porównanie, bo młodsze dziecko chodziło do przedszkola montesori). No, dobrze, piszę o swoich zmaganiach i o tym z czym zmaga się moje 9 letnie dziecko ;) 1. dobry kontakt z nauczycielem i zrozumienie- już w pierwszej klasie powiedziałam, że to, że syn odpowiada za spakowanie się do szkoły i odrabianie lekcji, bo chcę go nauczyć odpowiedzialności- w deklaracji niby zrozumienie jest, ale w prawdziwym życiu różnie to bywa.
2. otoczenie- bardzo dużo rozmawiamy z synem na temat oglądania tv i grania w gry tłumacząc "dlaczego nie" ( tu jednak wprowadziliśmy ograniczenia- 30 min dziennie, zaraz napiszę dlaczego). Przerażają mnie jednak opowieści syna, jak to wygląda u niektórych/ większości kolegów. Połowa ma tv w pokoju, połowa ma Play station, prawie każdy tablet. Pamiętam szkolne zebranie i dyskusję wśród rodziców o zakazie korzystania z telefonów w szkole- to niektórzy rodzice mieli z tym problem, bo mieli potrzebę dzwonienia do dziecka po każdej lekcji (sic!). Większość może korzystać z rtv bez ograniczeń. Rozmawiam z synem jak najwięcej o tym dlaczego on ma inaczej, widzę, że pogodził się ze swoim losem, tak, pogodził się ze swoim losem. Zgodziliśmy się na granie na PS u kolegów i u wujków, widzę jednak z przerażeniem, jak destrukcyjny wpływ na moje dziecko ma taki chociaz sporadyczny kontakt z grami. To działa jak heroina. Po weekendzie z PS, przez następne 2 tyg, mój syn nie mówi o niczym innym i wiem, że myśli tylko o tym kiedy znowu zagra. Ma problem z koncentracją, snem- masakra. Realne życie jest bez sensu jeśli właśnie ocaliło się całą planetę. Zakazać zupełnie? (nienawidzę tego słowa i nienawidzę zakazywać).
3. wychowując dziecko w wolności i odpowiedzialności wychowujemy samodzielnie myślące dziecko i tu widzę zagrożenie nr 3: moje dziecko, już teraz w 3 klasie widzi słabość systemu szkolnego, bezlitośnie zauważa i obnaża mierność metod nauczania i wychowywania w szkole- widząc to, traci jego motywacja do nauki w systemie. Może nie tyle do nauki, co do grania wg zasad systemu- zdobywania + za pracę domową; widzę, że nie zawsze widzi sens w tym, czego ma się uczyć; staram się motywować nauczyciela do zmiany podejścia do dzieci- biegane klasówki z matematyki; praktyczne wykorzystanie wiedzy, np.przygotowanie wyjścia do kina przez dzieci (dodawanie, mnożenie), ale często widzę strach u nauczycieli, przekonanie, że to się nie uda, że nie ma no to czasu. Co gorsza, takie samo podejście obserwuję również u sporej grupy rodziców, w myśl zasady- ja jakoś przeżyłem systemową szkołę, system ocen, prace domowe i wyszedłem na ludzi.

2018/01/11 10:41:54
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt