... pojsc jutro na warsztaty dotyczace wydawania (sie, ale nie za maz), ale juz czuje, jak mi sie nie chce i pewnie sie nie zwloke. Odkad (bolesnie swiadomie) zrezygnowalam ze studiow doktoranckich, mam fizyczny wrecz uraz do wszelkich warsztatow, nauk o studiach nie wspominajac. Zreszta po co chodzic na warsztaty BEZ skonczonej powiesci (a jako, ze mamy listopad, bretonski Miesiac Opowiesci, to znow sie za mna snuje duch powiesci, powinna sie sprzedac, zwalaszcza jak zobaczylam dzis na Sky 1, ze wywoluja ducha Michaela Jackson'a -- XXI mamy wiek, nota bene, duchy tez sie unowoczesnily, juz nie przez odbiornik telewizyjny sie kontaktuja, a przez komorki... Internet chyba za jasny i za oczywisty).
Poniedzialkowy koncert byl GENIALNY, orkiestra wrecz frunela, Eroica sprawila, ze odplynelam i ja i na zawsze pozostanie we mnie obraz Sir. Marriner'a z batuta w ustach sciskajacy Pania Pierwsze Skrzypce! L. strasznie nabuzowany po koncercie byl, polazilismy po nocnym miescie, kupil juz nam bilety na Haydna za 2 tygodnie. L. ma teraz "jury duty", sprawa o gwalt, strasznie dolujace, pisze mi smsy, ze go przy zyciu utrzymuje mysl o naszych kulturanlych wypadach. Zaprosilam go swego czasu na polska wigilie pierwszego dnia swiat (bo w wigilie nie moze), trzeba dbac o ciekawych ludzi, a L. z kazdym spotkaniem robi sie co raz ciekawszy. Jutro mnie zaporosil na obiad do siebie, skoro Betowen byl "stekiem dla duszy", jutro czeka mnie "stek dla ciala".
I tu po raz kolejny idiotyczne pytanie z konca podstawowki: czy mozliwa jest przyjazn miedzi kobieta a mezczyzna? L. jest bardzo gentlemanski, wiec moze?
Niedospana ostatnio jestem bardzo, zmiana czasu nie pomaga, nie lubie zmiany czasu ani w jedna ani w druga strone. Jeszcze tak niedawno jak wracalam do domu Henry St, to musialam zaslaniac oczy przed powoli zachodzacym sloncem, a obecnie mrok mrok mrok. I te cholerne ozdoby swiateczne i swiateczne nagabywanie. Do konca grudnia jeszcze tyle czasu!!! Nastepne swieta kurde na Dominikanie spedze! Przynajmniej w USA czekaja z dekoracjami bozonarodzeniowymi do po Swiecie Dziekczynienia (dekorwac zygobozonarodzeniowymi paskudztwami zaczynaja juz w Czarny Piatek, ale i tak to jakis rozsadniejszy czas).
Co jeszcze? Widzialam "Tatarak" (Wajda, Janda). OKROPNOSC. Bolesny belkot i brak skladu i ladu. Nie wiem, moze tak trzeba, tak jak malarstwo Bacona, odslonic brud i ohyde swiata i bolesny belkot smierci, ale jako milosnicznka filmu ze spojna narracja przynajmniej, uwazam, ze mozna inaczej. Wiec nie padlam.
Na BBC4 (tak jestem uzalezniona) zaczal sie 6-odcinkowy serial o hostorii chrzescijanstwa. FASCYNUJACE, obiektywne i jak zwykle niesamowicie perfekcyjnie przygotowane. Uwielbiam BBC4!!!
sobota, 07 listopada 2009, janomadka