Wrocilam. Z Ulubionego Snobistycznego do domu. Z jednego domu do drugiego zasadniczo, bo i tu dom i tam dom. Zadna ze mnie rozdarta sosna ani zagubiona emigrantka :) Czuje sie, jakbym conajmniej tydzien byla, bo tak intensywnie a moi Rodzice przy okazji zwiedzili wiele krakowskich domow moich przyjaciol, bo tak "zabijalam ptaszki jednym kamieniem", ze sobie tak jezykowo zakalkuje (kalkulujac oczywiscie te kalke podczas pisania).
"Trans-Atlantyk" (nie chce mi sie sprawdzac, czy tytul sie pisze z myslnikiem, jak zle napisalam tytul, to Google tak od razu nie znajdzie i maturzysta bedzie mial wiecej szukania do projektu maturalnego) GENIALNIE ZROBIONY. Co za scenografia! Ach ach ach. A Peszka to kocham (i moja Mamusia tez! Chociaz Tatus siedzial obok)!!! Co za aktor (ze sie tak poegzaltuje). Normalnie CHLONELYSMY gre. On by mogl zagrac butelke do mleka. Albo nawet i karton do mleka. Na dodatek bez mleka...
Dobra, koniec przerwy na herbate. Do roboty!
Szef mi napisal list milosny, ze mu znalazlam genialne informacje na temat "Francuskiego Spaceru", ktory w piatek i w niedziele robil dla Dublin City Council! Ha! Czy juz wspominalam, ze zima bede mu szukala informacji do ksiazki??? Zdaje sie Janomadka znalazla swoja nisze zatrudnieniowa...
wtorek, 29 września 2009, janomadka