Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

felicja79

@zaczytania
Masz rację, Emma chce manipulować otoczeniem. Choć swatanie może się wydawać jedynie niewinną zabawą, widać jak niedobre mogą być tego skutki.
Otoczeniem steruje na pewno też jej ojciec, choć nie wiadomo, na ile jest to jego świadoma gra.
A Knightley rzeczywiście jest szczery i mówi wprost, chociaż zauważ, jak długo skrywał swoje uczucie przed Emmą. A skoro je ukrywał, to nie mógł być z nią do końca szczery. Musiał panować nad swoim zachowaniem i słowami. Ale oczywiście go za to nie potępiam, bo Emma była wcześniej bardzo młoda. Dziwne gdyby miał się oświadczać piętnastolatce.

2012/04/02 19:46:40

felicja79

@Kasia
Co do brytyjskich powieści i tłumaczenia angielskich imion, przyszedł mi do głowy jeden argument - tłumaczenie imion angielskiej rodziny królewskiej. W Polsce mówimy książę Karol, królowa Elżbieta. Dlatego ja akceptuję "Jerzego" w "Emmie", jestem przyzwyczajona do tłumaczeń brytyjskich imion (oczywiście tych, które łatwo się da przetłumaczyć) :-).

2012/04/02 19:40:53

Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Knightley'a*

2012/04/01 16:43:46

zaczytania

I właśnie dlatego Knighley'a lubię najbardziej, bo jako jedyny działał/mówił wprost.

2012/04/01 15:29:39

zaczytania

@felicja79
A mnie się wydaje, że w "Emmie" Jane Austen pokazała różne odcienie manipulacji ;)
Harriet nie jest jedyną zdalnie sterowaną bohaterką, choć w jej przypadku widać to najwyraźniej.

2012/04/01 15:26:58

felicja79

@nusia00
Cieszymy się, że nasz blog jest tym pierwszym dla Ciebie :-). A cytowanie pytań jest jak najbardziej OK, przy tylu komentarzach i wątkach łatwo się pomylić.
W ciekawy sposób porównałaś ten wątek "Emmy" do amerykańskich filmów. I ujęłaś chyba istotę problemu. Też wydawało mi się, że uczucie Harriet jest szczere, ale w połowie książki jej zachowanie i nowe "zakochania" trochę mnie zmyliły co do jej uczuć. I denerwowało mnie, że aż tak nie ma własnego zdania i pewności siebie, żeby przeciwstawić się Emmie. Ach, ta Emma przecież okropne rzeczy z nią wyprawiała!
A Frank chyba rzeczywiście był dla Emmy takim miłym adoratorem, może początkowo wiązała z nim jakieś nadzieje, a potem przekonała się szybko, że to nie jest ktoś dla niej.
Myślę, że Jane Austen świetnie pokazała różne odcienie od zauroczenia, zakochania do miłości.

2012/03/30 19:11:20

Gość: nusia00, *.internetia.net.pl

Chciałabym wypowiedzieć się na to pytanie:
"Co myślicie o tym, jak przedstawiono w "Emmie" uczucia zakochania i miłości? "
(wybaczcie ale to pierwszy blog na którym zdecydowałam się wypowiedzieć i poruszanie się tu sprawia mi trochę trudności, tak więc żeby nie zostać błędnie zrozumianą pozwolę sobie na przepisanie go)
Jak dla mnie zamążpójście panny Smith bynajmniej nie było rzeczą zaskakującą. Harriet szczerze kochała Roberta od samego początku (i tu się muszę przyznać, że strasznie było mi szkoda tej biednej dziewczyny kiedy oznajmiono jej, że kategorycznie nie chce przyjąć jego oświadczyn) W końcu nie przyjęła ona ukochanego ze względu na brak miłości ale ze względu na brak pewności siebie. (myślę że spotykamy się tu z często występującym w amerykańskich filmach motywem wyjątkowo pewnej siebie "królowej szkoły" i jej zakompleksionej świty, która zrobi wszystko by nie stracić przychylności tej ubranej na różowo idolki. Tak więc skoro królowa Emma stwierdziła, że bycie panią Robertową jest "obciachowe" to znaczy, że jest i już nic nie można na to poradzić) zaś jeśli chodzi o wątek dotyczący uczuć Emmy do Franka czy też ich braku to myślę że tęsknota panny Emmy za tym młodzieńcem rodziła się głównie z przyjemności bycia adorowaną (powiedzmy sobie szczerze która z nas byłaby na tyle okrutna, żeby zabronić wychwalania swej osoby pod niebiosa dżentelmenowi pokroju Franka Ch. Ja z pewnością tak jak Emma w swej łaskawości pozwalałabym mu na to;p)

2012/03/29 22:41:46

felicja79

@krainaczytania
Zgadzam się z Tobą w 100% :-). Emma i Jerzy rzeczywiście bardzo dobrze się znali i mieli czas się poznać i co najważniejsze zaprzyjaźnić. I też myślę, że przyjaźń jest dobrą podstawą miłości :-). A skoro jest miłość i przyjaźń, to nie ma co czekać ze ślubem.

2012/03/29 20:25:31

krainaczytania

@Felicja
Owszem, wyznanie było jedno. Ale Emma znała Jurka od dziecka i na odwrót, więc można przypuszczać, że oni już o sobie wszystko wiedzieli :-) Za przyjaciela, którego nagle zaczyna się kochać można wyjść za mąż w ciągu sekundy, bo się go zna. Ja zawsze uważałam, że w związkach na pierwszym miejscu powinna być przyjaźń, a potem miłość. Dlaczego? Bo jak miłość wyparuje, to przyjaźń zostanie. A jak nie ma przyjaźni, to ludzie rozstają się w złości. Dlatego mnie to wcale nie dziwi. Szkoda, że teraz tak nie ma :-)))

2012/03/29 20:12:25

felicja79

Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, który w swoim wpisie jako pierwszy zaproponowała Agnieszka, czyli temat miłości.
Co myślicie o tym, jak przedstawiono w "Emmie" uczucia zakochania i miłości?
Mi wydaje się ciekawy sposób, w jaki Emma odkrywa, że nie jest zakochana we Franku, ale od dawna czuje coś do Jerzego. Podobnie Harriet wielokrotnie zaprzecza, że kocha Roberta, a jednak za niego na końcu niespodziewanie wychodzi. Obie nie zdają sobie tak naprawdę sprawy z tego, co czują (dopóki coś się nie wydarzy i nie są zmuszone wybierać, działać)
Do tego sprawa zaręczyn. Jak oni się szybko wszyscy zaręczają! Parę wspólnie spędzonych tygodni (Harriet i Robert), jedno wyznanie (Jerzy i Emma) i już planują ślub :-). Was to nie dziwi?

2012/03/29 19:40:05

felicja79

@nusia00
Bardzo się cieszę, że napisałaś tu swoje zdanie! :-)
Czytając dyskusję o "Emmie", dochodzę do wniosku, że każda z nas trochę inaczej odebrała przedstawione w niej postacie. Mnie Emma nie denerwowała, za to pani Elton bardzo, a czytanie wypowiedzi panny Bates było męczące. Twoje zdanie jest mi więc bardzo bliskie.
Trochę żałuje, że nie umówiłyśmy się na jakąś punktację oceniającą książki Jane Austen. Może po omówieniu wszystkich zrobimy głosowanie, która była najlepsza?

2012/03/29 19:31:39

Gość: nusia00, *.internetia.net.pl

Szczerze muszę przyznać, że niezmiernie dziwią mnie zamieszczone tu wypowiedzi i miałabym niemały kłopot gdyby ktoś poprosił mnie o wskazanie powodu tak stronniczych sądów. Przyznaję, że moja sympatia do tej niewyidealizowanej młodej damy mogłaby mi to zadanie utrudnić, tak więc wszelką próbę zrozumienia powyższych wyroków właśnie w tym miejscu zamierzam skończyć. Zamiast tego mam zamiar zając pozycję może nie do końca w charakterze obronnym...ale jeśli już miałabym oceniać kogoś pod względem bycia prawdziwie irytującym to Emma nie miałaby najmniejszych szans w tym druzgoczącym starciu z p.Eltonowa. Kobieta ta tak wysoce drażniła mój układ nerwowy jak nikt inny dotąd i przyznaję, że wszystkie popełnione przez Emmę nietakty względem p.E tylko zjednały mnie z główną bohaterką. Drugie i prawie równie zaszczytne miejsce zajęłaby Panna Bates wraz ze swoim niepohamowanym potokiem słów, a wyraz braku wychowania Emmy względem tej postaci napełnił mnie nadzieją na to, że może stara panna w końcu tak śmiertelnie się obrazi, że nie odezwie się już ani słowem do końca książki. Niestety strażnik moralności w postaci pana Knighley'a musiał wszystko zepsuć...tak więc na mocy starej prawdy "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" ogłaszam Emmę Woodhouse moją ulubienicą wśród bohaterek powieści Jane A. (chociaż brak przesadnego romantyzmu, rozsądku,skromności czy standardowego życia w ubóstwie też jak dla mnie przemawia na jej korzyść)

2012/03/29 01:11:59

Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl

@felicja79
Miałam na myśli tłumaczenie imion w tej konkretnej powieści. Generalnie to rzeczywiście zależy od książki, w utworach skierowanych do najmłodszych częściej sprawdzają się polskie tłumaczenia, ale w powieściach tak na wskroś brytyjskich wolałabym widzieć angielskie imiona ;)

2012/03/26 21:26:42

felicja79

@Kasia
Gdyby jego postać pojawiała się częściej mogłaby denerwować "doskonałością". Chociaż z drugiej strony jakieś wady można by u niego znaleźć, jak napisała @wspolnabiblioteczka był on apodyktyczny. A @polonisty przytoczyła jego zdanie o roli kobiet w małżeństwie, tylko mi one bardziej na ironię wyglądały.
A tłumaczenie imion to sprawa skomplikowana. Czasami wychodzi to sztucznie, a czasami wręcz przeciwnie. Przychodzi mi na myśl Kubuś Puchatek. Genialny tłumacz potrafi dokonać cudów :-). Janina byłaby koszmarem.

2012/03/26 20:07:17

felicja79

@wspolnabiblioteczka
Ja też kiedyś oglądałam "Co ludzie powiedzą", bardzo zabawny serial :-). Mimo to nie polubiłam pani Elton. Za to cieszę się, że kogoś poza mną Emma nie drażniła :-).
Świetnie scharakteryzowałaś męskie postacie!
Filmów jeszcze nie widziałam, ale na pewno zobaczę (może wtedy trochę zmienię zdanie o pani Elton). Dobrze by było porozmawiać o nich osobno.
Czy ktoś byłby chętny napisać tekst na blog Klubu o ekranizacjach?

2012/03/26 19:58:45

Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl

Niewykluczone, że gdyby jego postać pojawiała się częściej, jakieś wady w końcu by się ujawniły. Może autorka celowo nieco usunęła go w cień, by tego uniknąć?

Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz, która na początku powieści mnie drażniła, choć potem się przyzwyczaiłam. Nie lubię tłumaczeń imion na język polski, skoro bohater nazywał się George, to niech tym Georgem już zostanie, tak samo krzywiłam się początkowo przy "Henryczku". Wiadomo, że wiele imion nie ma odpowiedników, ale gdyby się uprzeć przy tej tendencji to wyszłaby nam, o zgrozo, Janina Fairfax...

2012/03/26 19:55:09

felicja79

@manuskrypt1
Masz rację, autorka traktuje bohaterów z przymrużeniem oka. Czasami się zastanawiałam, które jej słowa są na poważnie, a które to ironia. W przypadku jej książek to nie jest takie łatwe :-).

2012/03/26 19:52:59

felicja79

@kaye
Zgadzam się z Tobą i Kasią, że Jane Fairfax pasuje bardziej do typu bohaterek stworzonego przez Austen. Ciekawa byłaby książka napisana z jej perspektywy, to znaczy z nią jako główną bohaterką :-).
A Jerzy mógłby być bardziej w centrum akcji zamiast na drugim planie. Ale to chyba nie zmieniłoby jego charakteru, który według mnie miał być właśnie taki idealny. Ciekawie Austen pokazała dlaczego Emma wybiera akurat tego mężczyznę. Wybiera go, bo wyróżnia się na tle innych mądrością i nieskazitelnością postępowania. Inne pytanie, czy takie osoby "bez wad" istnieją ;-).

2012/03/26 19:09:14

felicja79

@Kasia
"Dziwne losy..." są świetne! Najlepsze przed Tobą :-).
A co do ojca Emmy, to ja o nim trochę napisałam już w mojej recenzji:
cowartoprzeczytac.blox.pl/2012/03/Jane-Austen-Emma.html
Życie z takim miłym panem pewnie byłoby ciężkie, ale w powieści taka postać bardzo ubarwia fabułę :-).

2012/03/26 19:01:53

wspolnabiblioteczka

A ja bardzo lubiłam wstawki z panią Elton, może dlatego, że uwielbiam serial BBC "Co ludzie powiedzą". To podobny typ osobowości. Emma wcale mnie nie drażniła. Młodość i majątek dodają pewności siebie. Jestem w stanie ją zrozumieć (choć nie jestem już ani taka młoda, ani bogata). Powód dla którego nie Emma nie lubiła Jane, mógł być dokładnie taki jaki podała bohaterka książki - za często stawiano Jane za wzór. Nie mieliście nigdy takiej koleżanki, albo siostry o której rodzice Wam mówili, że robi dużo lepiej to czy tamto? Ja miałam. W dodatku okazało się, że jej rodzice mnie stawiali za wzór. Jak my się nie lubiłyśmy!
Co do postaci męskich. Moim zdaniem są świetnie zarysowane. Zrzędliwy pan Woodhouse, apodyktyczny pan Knightly, rozrywkowy Frank i zapobiegliwy pan Elton.
Jeżeli chodzi o film (ten z 1996), to mam zastrzeżenia tylko co do Harriet Smith. Jak dla mnie była trochę za brzydka do tej roli. Poza tym wszyscy aktorzy pasowali świetnie. Najlepsze sceny oczywiście te z panem i panią Elton :)

2012/03/26 09:41:37

Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl

@manuskrypt1
Gdzieś mi musiał umknąć Twój komentarz... ;)
Zgadzam się też z kaye, że na typową bohaterkę Austinowskiej powieści bardziej pasuje panna Fairfax. Ale to dobrze, że w "Emmie" ten swoisty schemat został przełamany :)

2012/03/26 09:07:23

manuskrypt1

Już napisałam wcześniej, co myślę o Panu Woodhouse i Panu Westonie :) Dlatego nie będę się powtarzeć :) Chciałam jednak zauważyć, że sama Jane Austen swoich bohaterów niekiedy traktuje z przymrużeniem oka :) Kiedy np. pisze o Harriete, która "nie grzeszy inteligencją" :) Tak sobie myślę, że w prawie kazdej jej powieści, jest ktoś tak strasznie głupi, ze aż śmieszny :) Może w "Rozważnej i Romantycznej" nie ma tak zaznaczonej postaci, ale na upartego też by się ktoś znalazł :)

2012/03/26 08:51:04

Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl

A tak na marginesie, bo ciągle mówimy o Emmie i Jerzym (swoją drogą zgadzam się z Wami, że to najlepsza postać męska w tej powieści), a jakie wrażenie zrobił na Was ojciec Emmy? Przez większość czasu traktowałam go nieco z przymrużeniem oka, ot taki nieszkodliwy staruszek z dziwnymi nawykami, ale gdy wyobraziłam sobie, jak musiało wyglądać codziennie życie z kimś, kto boi się przekroczyć próg domu, to zdałam sobie sprawę, że byłoby to co najmniej przerażające

2012/03/25 22:54:28

kaye

No cóż, nie będe odosobniona, gdy wyznam, że tytułowa bohaterka "Emmy" bardzo mnie drażniła i dlatego też darzę tę książkę JA najmniejszym sentymentem. Najgorsza jest jej misja uszczęśliwiania ludzi "na siłę", czego przykładem jest casus Harriet. Ponadto, jej protekcjonalny stosunek do ludzi stojących niżej od niej również nie nastraja pozytywnie. I tak sobie teraz myślę, że Emma jest jedyną (jeśli się nie mylę) spośród bohaterek Jane Austen, która nie ma problemów finansowych, a jej pozycja społeczna jest bardzo wysoka. Tak naprawdę typową bohaterką Austen powinna być tutaj Jane Fairfax.
Z postaci męskich na czoło wybija się oczywiście Jerzy Knightley "rozumny człowiek lat trzydziestu siedmiu czy ośmiu", ale jest on tak nieskazitelny i rozsądny, że aż nieco mdły. Niemniej jednak na pewno jest o niebo lepszym człowiekiem od mięczaka Franka;) Jestem pewna, że razem z Emmą będą stanowili dobraną parę mimo róznicy wieku ;)
Przyznać jednak muszę, że dobrze się stało, że odświeżyłam sobie tę powieść Jane, gdyż jest ona naprawdę świetnie napisana i nie taka oczywista, jak by się mogło wydawać ;)

2012/03/25 22:45:27

Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl

Muszę się bez bicia, choć z pewnym zażenowaniem przyznać, że "Jane Eyre" dopiero czeka na mnie na półce, więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć...

2012/03/25 22:01:46

felicja79

@krainaczytania
To bardzo ciekawy zbieg okoliczności. A może nieprzypadkowy? ;-) Za mało znam biografie obu pisarek, trzeba by doczytać.

2012/03/25 20:14:40

krainaczytania

To jakaś krewna pana Rochestera była :-)

2012/03/25 20:12:38

krainaczytania

@Felicja
Ale jest na 100% :-) Tylko że u Charlotte jest już dość wiekowa :-)

2012/03/25 20:11:05

felicja79

@krainaczytania
Ja nie pamiętam, za dawno czytałam "Dziwne losy..." :-(.

2012/03/25 20:09:17

felicja79

@zaczytania
O to rzeczywiście się pomyliłam :-). Nie widać w powieści, że Jane Austen tak przepadała za Emmą. Chociaż z drugiej strony to właśnie wydało mi się jedną z największych zalet tej powieści, że autorka nie sugeruje nachalnie czytelnikowi, kto jest dobry, a kto zły :-).

2012/03/25 20:05:55

krainaczytania

Nie wiem, czy pamiętacie, ale w powieści Charlotte Bronté "Dziwne losy Jane Eyre" też występuje bohaterka o nazwisku Jane Fairfox. Z tym, że jest sporo starsza od tej u Jane Austen, i o ile dobrze pamiętam jest chyba gosposią. Czyżby zbieżność nazwisk, czy może to ta sama osoba? :-)))

2012/03/25 20:01:54

zaczytania

@felicja79
Mylisz się o tyle, że zaczynając pracę nad tą powieścią Jane Austen napisała: "Zamierzam stworzyć bohaterkę, za którą nikt, prócz mnie, nie będzie przepadał" :)

2012/03/25 20:01:46

felicja79

@zaczytania
A, to przypomniałaś mi, że ja miałam "podejrzenie", że autorka w Emmie sportretowała jakąś nie lubianą przez siebie autentyczna pannę, a Jane Fairfax ma coś z niej samej (wrażliwość? inteligencję? i te tajne zaręczyny?). Myślę, że zbieżność imion autorki i jednej z jej bohaterek nie jest przypadkowa ;-).

2012/03/25 19:57:43

felicja79

@krainaczytania
Pani Elton to osoba, której chyba nie można polubić. Panna Bates mnie denerwowała swoim sposobem mówienia, ale była jednocześnie "dobrym człowiekiem". Żal mi się jej na końcu zrobiło, kiedy Emma wyśmiała jej sposób mówienia. Obie panie (Elton i Bates) to świetne portrety, jakby wprost z życia wzięte. Dialogi bardzo wiarygodne. Jak je czytałam, miałam wrażenie, że już coś takiego kiedyś gdzieś w życiu słyszałam.

2012/03/25 19:54:09

zaczytania

Do uwagi o bohaterce muszę dodać jedną o autorce :) Wydaje mi się, że Austen chciała w "Emmie" sportretować (i udało jej się to) osoby, którym wydaje się, że potrafią kierować życiem innych lepiej niż sami zainteresowani i są na tym tak skupione, że własne życie przecieka im między palcami.

2012/03/25 19:40:08

krainaczytania

A mnie oprócz Emmy najbardziej denerwowała pani Elton dopraszająca się komplementów :-) Co za babsko! Przyjechało ci to na prowincję i żąda, aby bić przed nią pokłony :-) A ten cały pastor to żaden facet. Pantoflarz i tyle :-) Ale za to George to klasa gość :-)))

2012/03/25 19:20:57

felicja79

@Kasia
Właśnie tego się najbardziej obawiałam - że Emma mi nie przypadnie do gustu. Jednak porównywałam ją podczas czytania z innymi bohaterkami Jane Austen i wcale nie było tak źle ;-). Mnie najbardziej denerwowały monologi panny Bates. Aż ciężko było je czytać, takie nudne :-).

2012/03/25 19:16:49

felicja79

@zaczytania
Myślę, że wiele osób nie polubiło Emmy i nie chciało się z nią utożsamiać. Ja jednak wszystkie jej wady traktuję jako "błędy młodości". Emma wydaje się mimo wszystko na końcu zmieniać. Wybiera Jerzego nie Franka, Jane zamiast Harriet. A film przede mną, nie mogę się doczekać :-).

2012/03/25 19:12:24

Gość: Kasia, *.dynamic.mm.pl

@zaczytania
Podobnie jak Tobie, mi Emma też jako jedyna z wszystkich bohaterek powieści Jane Austen, nie przypadła do gustu. Przez pierwszą połowę książki strasznie mnie irytowała, potem patrzyłam już na nią z większym pobłażaniem, ale całkowitej sympatii nie mogłam z siebie wykrzesać

2012/03/25 19:06:19

felicja79

@manuskrypt1
Ja tez nie wiem od czego zacząć... Tyle myśli i ciekawych kwestii :-).
Mnie Emma nie irytowała, ale zgadzam się z Tobą, że trudno ją nazwać dobrze wykształconą w naszym pojęciu.
Co do Franka to też go nie polubiłam, ale chyba zbyt surowo go oceniasz. Na końcu autorka zrobiła wiele, żeby go zrehabilitować. To dobrze, że pokazała w jednej powieści aż tylu bohaterów z wadami. I pokazała przy okazji jedną ważną rzecz, że mimo tych wad nadal można ich lubić. No może poza pastorem i jego żoną ;-).

2012/03/25 19:05:55

felicja79

@krainaczytania
Mi też wśród mężczyzn najbardziej spodobał się Jerzy. Bardzo się bałam, że Emma wybierze Franka i że to on ma być tym "męskim ideałem". Frank od początku mnie denerwował swoim sztucznym zachowaniem. Jak ona mogła myśleć, że jest w nim zakochana?

2012/03/25 18:58:22

felicja79

@polonisty
Ja myślę, że Jerzy nie to miał na myśli ;-). To może miał być żart lub ironia (albo jedno i drugie). Mi ta postać wydała się sympatyczna. Taki głos rozsądku Emmy.

2012/03/25 18:54:23

felicja79

@avo_lusion
Myślę, że portrety kobiece wychodziły Jane Austen lepiej niż portrety męskie. Choć w powieści nie brakuje mężczyzn i to ciekawie opisanych, to jednak zgadzam się, że są na drugim planie. Trochę szkoda, że nie ma choć jednej pierwszoplanowej męskiej postaci.

2012/03/25 18:51:34

zaczytania

Podpisuję się obiema rękami pod słowami manuskrypt1 :)
Emma to jedyna spośród głównych bohaterek powieści Austen, której nie polubiłam (co nie znaczy, że jej nie lubię, tylko że jest mi obojętna). Podejrzewam, że dlatego właśnie podobała mi się ekranizacja z Gwyneth Paltrow w roli głównej - w pełni oddawała miałkość tej postaci... ;)

2012/03/25 18:47:04

polonisty

och! przypomniała mi się pani Goddard, która prowadziła pensję "gdzie można było umieścić córki, by nie zawadzały w domu". a pani Goddard to istny anioł... własnoręcznie opatrywała odmrożenia swoim pensjonariuszkom :/ i za rozsądną cenę wpajano rozsądną dawkę umiejętności... ha ha

2012/03/25 17:45:50

krainaczytania

@Polonisty
A to można łatwo sprawdzić jaką żoną będzie Emma, ponieważ jest kontynuacja tej powieści, tylko obawiam się, że jedynie w języku angielskim. Szukałam polskiego wydania i nie znalazłam :-( Nie wiem, może źle szukałam :-) Tytuł tej powieści to "Emma & Knightley", a napisała ją Rachel Billington :-)

2012/03/25 16:10:45

manuskrypt1

Hm .... Od czego by zacząć? Może od samej Emmy? A do facetów przejdę :) Zacytuję fragment: "Pamiętajmy, że Emma to osoba niezwykle elokwentna i doskonale wychowana. Uważa, że jej zachowanie jest bez zarzutu. Pomimo że posiada swoje własne zdanie, potrafi z łatwością nawiązywać nowe znajomości. Jest bardzo grzeczna, a przy okazji roztacza wokół siebie aurę mądrości i nowoczesności, jak również głębokiego zainteresowania światem, który ją otacza".
O rany. Czytałam teraz tę powieści 3, czy 4 raz. I nigdy wcześniej Emma tak mnie nie irytowała, jak teraz. Owszem, jest dość dobrze wychowana, wie, co może, a czego nie, ale nie zgodzę się, że jest dobrze wykształcona. Co prawda umie trochę grać na fortepianie, i trochę malować, ale to prawie wszystko, co umie. Czyta mało, prawie wcale, a zainteresowanie światem polega głównie na zainteresowaniu miejscowymi plotkami. Miała pracować nad Harriette. Czytać z nią dużo, a na czym się skończyło? Że tylko plotkowały i dyskutowały. Myślę, że Emma tak polubiła Harriette tylko dlatego, iż była głupsza od niej. Zajmując się nią, rekompnesowała sobie braki w swoim wykształceniu. I własnie z tego powodu (tak myślę) nie lubiła Jane Fairfax. Ta naprawdę była osobą wykształconą, znającą się na muzyce i malunku. Emma dlatego jej nie lubiła, bo Jane była osobą, za która Emma chciała uchodzić. Tak na szybkiego mi się przypomniało to, co najbardziej chciałam napisać. Później zamieszczę więcej swoich spostrzeżeń, które zanotowałam :)
Jeśli chodzi o mężczyzn, to najbardziej polubiłam braci Knightleyów. Obaj są rozsądni i nie zajmują ich zbytnie sprawy. No i wiekowo zbliżeni do mnie :) Natomiast Pan Woodhouse jest chyba najbardziej kapryśny ze wszystkich bohaterów. Wyrocznią dla niego jest eskulap Perry. Frank Churchill to kapryśny i próżniaczy młodzian, który nawet nie zamierzał poznać ojca. Przyjechał dopiero wtedy, kiedy przyjechała również Jane. Dla mnie to maminsynek, który ze strachu trzęsie portkami. Tak bardzo bał się ujawnić afektu do Jane, że prawie zalecał się do Emmy. Dziwię się tej Jane, bo ja bym od razu skończyła znajomość :) No i Pan Weston, chyba największy naiwniak, który ciągle wierzył w bezinteresowność Franka. I za każdym razem wierzył w jego przyjazd, a później za każdym razem go tłumaczył przed wszystkimi. A z drugiej strony nasunęło mi pytanie? Nasunęła mi się myśl, skąd się wzięła taka moda wtedy na wychowywanie cudzych dzieci? U nas w Polsce chyba tego nie było?

2012/03/25 16:08:58

polonisty

ciekawe czy Emma będzie taką posłuszną żoną he he. w sumie oni do siebie pasują, równoważą się :)

2012/03/25 16:07:56

krainaczytania

@Polonisty
A mnie się Jerzy najbardziej podobał ze wszystkich facetów i pewnie jakbym była Emmą, to bym się w nim zakochała. Zresztą wiekowo pasujący bardziej do mnie jak do Emmy ;-) O pannie Tylor to ten pierwszy cytat, natomiast ten drugi dotyczy Harriet i przestróg pana Jerzego co do swatania jej z panem Eltonem :-)

2012/03/25 15:25:50

krainaczytania

@Danusia
Ciekawy, ale jaki wkurzający :) Wśród mężczyzn zaimponował mi jedynie George (Jerzy) Knightley. Facet wykładał kawę na lawę bez ogródek. Nie pytał, czy boli, tylko mówił to, co myślał :)

2012/03/25 15:22:29
  1   2 następne
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt