I tak to nastał już listopad, za moim oknem pada, szaro, buro, nawet nie widać jednej z górek świetokrzyskich, na które patrzę przez okno sypialni... A w między czasie znów byliśmy w Rzymie, czterodniowa podróż obfita w różne przygody, nie zawsze przyjemne. Taka mała lekcyjka życia. I byliśmy u Wandy. Kochana Wanda...
Lubię groszek konserwowy.O czasu do czasu potrafię zjeść całą puszkę, tak po prostu. Najlepszy jest "krakus". Jutro jadę znów na zajęcia. Mam dużo nauki, to dobrze, gdyż nie mam czasu na to by się nudzić, myśleć nie wiadomo o czym. Bo do pracy takiej normalnej jeszcze nie chadzam. I nie wiem kiedy zacznę. Muszę zrobić prezentacje o aleksytymii. Idzie mi to jak krew z nosa. Aleksytymia to analfabetyzm emocjonalny, nieumiejętność rozpoznawania i nazywania własnych emocji. Jak pisze jeden mądry Pan aleksytymia wiąże się z podwyższonym poziomem hipochondrii, obniżoną potrzebą poznawania oraz obniżoną refleksyjnością psychologiczną.
Nie potrafiłabym dziś narysować siebie, ani tego jak się czuję, ani tego co bym chciała.... dlatego pójdę ugotować obiad.
piątek, 09 listopada 2007, mada_s