następne zebrania były bardzo podobne.wszyscy odpowiadali na przygotowane z góry pytania i wszyscy byli zadowoleni z danego materiału.nikt nie zadawał krępujących pytań i wszyscy zgadzali się z wywodami niewolnika,który daje pokarm we właściwym czasie.gdy ja zadawałam pytania,inni z uśmiechem na twarzy od razu mi odpowiadali i przytaczali fragmenty książek lub strażnic.wersety biblijne były tak cytowane,że nie miałam wątpliwości,że niewolnik zawsze ma rację.na początku krępowało mnie,że ci mili ludzie tak wrogo odnosili się do ludzi z poza organizacji,ale gdy wytłumaczono mi na podstawie nauk niewolnika,że wszyscy poza organizacją należą do szatana i musimy w stosunku do nich być bardzo ostrożni,uwierzyłam w to i cały czas myślałam tylko o tym, jak pomóc tym nieszczęśliwym ludziom i jakie ja mam szczęście,że poznałam świadków.zapraszano mnie też na spotkania w gronie braci i sióstr,gdzie wypytywano mnie jak się wśród nich czuję,jak zapatruję się na niewolnika i ich nauki oraz czy wierzę,że chrystus już powrócił i niedługo będziemy uwolnieni od szatana i grzechu.pytania byly zadawane w taki sposób,że nie podejrzewałam nawet,że chcą mnie sprawdzić.odpowiadałam,że wierzę,bo pokarm był podawany w taki sposób,że naprawdę głęboko w to wierzyłam.byłam przekonana,że oni też w to wierzą.nie mogło być inaczej,bo spożywali ten sam pokarm.widzialam co prawda,że w kilku rodzinach nie jest tak dobrze jak bracia chcieli to pokazać,ale przecież jesteśmy niedoskonałymi ludźmi i każdy może pobłądzić.powoli zaczynałam wierzyć,że ludzie w organizacji bardzo się starają,choć też mają problemy .a ludzie po za organizacją mają problemy,bo przez fałszywe nauki sami sobie szkodzą.nawet nie wiem jak to się stało,że w pewnym momencie mimo,iż widziałam pijaństwo,kłótnie i złe zachowanie w zborze ,wierzyłam bezkrytycznie słowom niewolnika,że organizacja jest jedyną organizacją bożą na świecie i,że bóg kieruje poczynaniami niewolnika.dzięki temu,że wyczerpująco odpowiadali na moje pytania i dzięki atmosferze w zborze,postanowiłam,że kiedyś będę należała do tego ludu bożego i,że razem z nimi będę ogłaszała wyroki boże.odbiło mi totalnie.wytłumaczylam rodzinie,że studiuję biblię i wiem,że nie mogę obchodzić urodzin świąt itp.rodzina na początku była na mnie zła,a potem traktowali mnie jak czarną owcę.a co mówili bracia w zborze?... o tym następnym razem
poniedziałek, 26 lutego 2007, isa111