Tak czasami dowiem się, że ktoś po długim czasie wrócił, wsłucham się w jakiś dźwięk, wspomnę... i robi się ciężko. Bo za oknem było takie zielone podwórko, bo wszyscy the best tam, bo wszystko takie swoje było. I czasami mam wrażenie jakiegoś rozerwania, jakiejś niepełności, złamania.
Nie mówię, że jest tutaj źle. Bo dobrze jest. Ale inaczej. I inaczej zawsze zostanie.
Tylko jedno by pomogło - '...if he was here it would be home...'.
piątek, 09 października 2009, jaguarka