To chyba zdecydowanie za dużo jak na kogoś, kto postanowił pisać bloga. Ale jak tu nie robic przerw, skoro było się na wakacjach, urządzało sie mieszkanie, przeprowadzało się.... A co najgorsze - w nowym mieszkaniu nie ma netu jeszcze:)) Może i odwyk się przyda? Może czas zakończyc tego bloga? Tyle jest tych może, że już nawet nie będe się nad nimi zastanawiała. Idzie zima, długie wieczory, chłód za oknem - czas reanimować bloga:)
A co u Oli? A no tyle, że poszła do przedszkola. Co prawda ja jestem wielkim przeciwnikiem posyłania 2,5 latków do przedszkola, ale sytuacja mnie zmusiła. Nie było sensu jeździc do żłobka na drugi koniec Warszawy. Strata czasu. No i w nowym przedszkolu zaklimatyzowała się już na dobre. Co prawda pierwsze dni były różne, Panie się skarżyły że nic nie umie, że jest niesamodzielna... Ale ona cwaniara tylko je sprawdzała, na ile może sobie pozwolić. Bo przeciez w domu jakoś sobie świtnie radzi. Sama się ubiera, rozbiera, myje, sama je. Ostatnio sama sobie nawet kanapeczki robi. Co prawda ilość masła jaka na kanapkę trafia jest ekhm powiedzmy ogromna, no ale liczy się chęć:) No więc po kilku dniach Pani wychowawczyni zmieniła zdanie, że jednak Ola jest samodzielna:))
W przedszkolu Ola ma już przyjaciółkę:) Dowiedziałam sie niedawno. Przyjaciółka ma na imie Julka. Jest też druga najlepsza koleżanka -Martuśka:) Jak Odbieram Olkę z przedszkola, to codziennie na pytanie "co dziś robiłaś" słyszę odpowiedź "nie biłam się z Martuśką" :))) Czyli dobrze jest.
A dziś, w ramach przedświątecznego relaksu jedziemy na Mazury i zamierzamy wypoczywać:)
piątek, 01 grudnia 2006, inia25