Jakoś tak wyleciało mi z głowy, że jeszcze jeden przedmiot miałem w tym roku - tytuł notki. Może dlatego zapomniałem, bo było tak "ciężko" :P ? No ale... ćwiczenia moja 6-stka miała w klinice hematologii dziecięcej, bardzo miła asystentka nam się trafiła, najbardziej lubiłem w niej chyba to, że obecności nie sprawdzała, dlatego chodziłem na ćwiczenia co 2-gi tydzień ;] Pediatrą nie będę, to (na 95%) pewne. Nie mówię, że dzieci są niefajne, bo często są, nawet te niegrzeczne, rozpuszczone bach... no dobra, nie dokończę, ale to nie ich wina (pozdrowienia dla ich rodziców). Na pediatrii (w tamtejszej klinice) leczy się nowotwory wszelkiej maści, klinika jest high-end i w ogóle, ale mnie to po prostu nie kręci, podobnie jak leczenie biegunek u niemowląt, czy chorób zakaźnych wieku dziecięcego... Nie ukrywam, że chcę być zabiegowcem, ale że notka o dzieciach to będzie o chirurgii dziecięcej. Na początku myślałem o ortopedii i traumatologii, później nachodziłem się na zabiegi z chiry ogólnej i mi się w miarę spodobało, a na dzień dzisiejszy jestem otwarty też na inne gałęzie chirurgii, tak więc postanowiłem wybrać się do kliniki chirurgii dziecięcej i zapytać szefa czy mógłbym wejść na blok operacyjny co by zobaczyć jakiś zabieg. Moje napalenie na tą działke było tym większe, że sprawdziłem wcześniej program specjalizacji i zorientowałem się, że "kur... oni tam robią praktycznie wszystko !" Ku mojemu zaskoczeniu prof. bez problemów wyraził zgodę mówiąc, że "blok zawsze jest otwarty dla studentów". ucieszyłem się bardzo, nie pomyślałem, że będzie w tym jakiś haczyk, a jak się później okazało - była kotwica ;]
Eh...nawiniak ze mnie. Co ja sobie w ogóle myślałem, że przeszczep mózgu mi pozwolą zrobić :P ? Po wejściu na blok szybko zorientowałem się, że wszystko co będę mógł robić to obserwować ;] Małe dziecko, dwóch dużych chirurgów - jeden po jednej, drugi po drugiej stronie stołu i miejca nie ma. No cUSZ, life is brutal ;] Zabieg ? Poszerzenie cewki moczowej. Jak zobaczyłem, że chłopaczkowi robią skalpelem tulipana z żołędzi prącia to aż mnie zabolało. Poszedłem na drugą salę gdzie z kolei innemu chłopakowi robili cystoskopie, obraz na monitorze był całkiem ciekawy, ale jeszcze ciekawszy był przyrząd którym mu to badanie robili. Coś ala z filmu matrix. Później była jeszcze 2-miesięczna dziewczynka do laparoskopii, szefu władał narzędziami jak mnich z rodu kung-fu szaolin, fajnie to wyglądało :) okazało się, że mała ma niedrożne jelito z powodu wrodzonej wady (częściowe zarośnięcie światła) i trzeba było zrobić laparotomie. Zabieg poszedł sprawnie i bez powikłań, a blizna będzie minimalna. Rozpisałem się, aż można pomyśleć, że to fajne. Niestety, uwagę trzeba zwrócić na pierwszy z wspomnianych zabiegów (dot. wady cewki), dlaczego ? ano dlatego, że może i się robi na chirze dziecięcej prawie wszystko, ale w praktyce robi się to co jest, a najczęstsze wady wrodzone u dzieci dotyczą właśnie narządów moczowo-płciowych, a tym to ja się zajmował nie będę. Chira dziecięca - zdyskwalifikowana. Next please ;]
środa, 25 maja 2011, akardo007