... w starym managerze piłkarskim. Wydaje mi się, że czytałem o jakimś managerze retro (lata 70.). Istnieje coś takiego? Gdyby to były lata 20. i 30. to chętnie bym pograł ;)
Na pewno czytaliście już o zarządzie komisarycznym w Glasgow Rangers. To nie pierwszy "wielki klub" (cokolwiek to znaczy), który się znalazł na krawędzi w ostatnim czasie i nie ostatnia ofiara wielkich pieniędzy w piłce (mogę się założyć). Bez przerwy na kredyt mogą żyć tylko te kluby, które mają polityczne plecy. Na marginesie: bardzo mnie rozbawiło narzekanie pewnego znanego felietonisty, że polscy magnaci/właściciele klubów nie są zbyt szczodrzy a kluby działają jakoś tak ostrożnie. Tak, polskiej piłce do sukcesów brakuje tylko rozrzutnych nowobogackich.
Pierwsi zawodowcy w angielskiej piłce pochodzili ze Szkocji (to lata 70. i 80. XIX w., czyli macie prawo nie pamiętać). W Szkocji zawsze mieli głowę do interesów i nie mieli oporów przed zarabianiem kasy na kopaniu piłki (w przeciwieństwie do wielu innych krajów). Wtedy Szkoci byli awangardą, ale niedługo ich liga będzie skansenem. To za mały rynek, żeby utrzymać dwa kluby z dużymi ambicjami. Tradycja zobowiązuje, ale świat się zmienił - logika rywalizacji wymaga dzisiaj potencjału marketingowego. W tym Szkoci pewnego poziomu nie przeskoczą, mimo fajnego mitu "Old Firm Derby". Jak w tej sytuacji rywalizować z europejską konkurencją? Piłkarzom płacić trzeba te same pieniądze, co gdzie indziej, a stare źródełka już nie wystarczają. Nadzieja w bogatym, zblazowanym szejku (polskie kluby nie mają co o tym marzyć, bo nie są dość atrakcyjnymi zabawkami). Albo w zmianie filozofii działania (czyli promować młodzież, jak BVB), chociaż na to chyba już za późno.
TUTAJ tekst o możliwych konsekwencjach zarządu komisarycznego u Rangersów. Najpierw zabiorą im 10 punktów, co właściwie jest bez znaczenia (spaść nie spadną, przynajmniej na razie), bo najgorsze dopiero przed nimii. Poza tym, w skrócie (komu nie chce się czytać): wszystko jest możliwe, łącznie z kompletnym upadkiem klubu. Myślę, że do tego nie dojdzie, ale pewnie sprzedadzą wszystkich wartościowych graczy, bo skąd wziąć te 60-75 milionów funtów? Na szczęście stadionu nie da się sprzedać pod mieszkaniówkę. Ktoś tam będzie musiał grać, żeby murawa nie zarosła.
wtorek, 14 lutego 2012, slawek.szymanski