- Czyś ty do reszty zdurniał? Po cholerę ci ten eliksir?
Snape nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Albus Dumbledore prosił go o Eliksir Namiętności. Świat się wali.
- Severusie, potrzebuję go i wy mi go uwarzycie. Koniec tematu.
Snape wstał i wyszedł, tradycyjnie trzaskając drzwiami. Dawno nie był aż tak wkurzony.
Eliksir Namiętności, jak sama nazwa wskazuje, wywołuje u osoby, która go wypije, ogromne pożądanie do tego, kim pijący jest zainteresowany. Dodaje również odwagi, aby postawić pierwszy krok w kierunku zbliżenia. Severus oczywiście nie przejmowałby się tym, gdyby nie fakt, że same opary tego eliksiru mają podobne działanie. A on od dłuższego czasu Cóż, czuł COŚ do Granger. Lubił spędzać z nią czas, rozmawiać i kłócić się. Wyglądała Uroczo, kiedy się złościła. Pociągała go, ale potrafił nad tym zapanować. Nie było to nawet trudne. Wiedział, że nie jest dla niej odpowiedni i że ona poświęca mu czas tylko i wyłącznie na prośbę dyrektora. Zapewne właśnie to zniechęcało go do jakiegokolwiek działania. Miał nadzieję, że jej ukryta niechęć do jego osoby, pozwoli mu odepchnąć od siebie nieczyste myśli, które opanują jego umysł podczas warzenia eliksiru.
Gdy tylko za Mistrzem Eliksirów trzasnęły drzwi, Albus uśmiechnął się szeroko. Zaczął wspominać poprzedni wieczór, kiedy to w jego głowie zaczął kwitnąć plan, który, miał nadzieję, złączy wreszcie dwoje zakochanych.
Razem z Minerwą siedzieli na tarasie z widokiem na błonia i popijali herbatę.
- Co takiego chciałeś mi powiedzieć, Albusie?
- Zaraz zobaczysz, moja droga. Cierpliwości dyrektor uśmiechnął się wesoło i spojrzał na ciemne błonia.
Nagle drzwi do zamku otworzyły się, a potem zamknęły. W świetle księżyca było widać ciemną postać idącą raźnym krokiem w stronę lasu.
Dyrektor dotknął lekko ramienia Minerwy.
- Spójrz.
McGonagall zmrużyła lekko oczy.
- Kto to jest?
- Severus. Idzie po składniki do eliksirów.
- I to miałam zobaczyć? Wybacz mi, Albusie, ale naprawdę nie interesuje mnie podglądanie kolegów z pracy powiedziała, odstawiła kubek i podniosła się Pójdę już.
- Poczekaj. Nie tylko o to mi chodziło. Spójrz w tamtą stronę.
Kobieta spojrzała we wskazanym kierunku. Nie bardzo wiedziała, o co chodzi dyrektorowi. Po chwili zauważyła ruch.
- Bogowie! Tam ktoś jest!
- Oczywiście, jak co noc.
- Ale kto to?
- Przypatrz się uważnie.
McGonagall wytężyła wzrok. Nagle w miejscu, gdzie wcześniej dojrzała ruch, zapaliło się delikatne, żółte światełko. Tajemnicza postać usiadła na ziemi, opierając się o drzewo. W świetle wydobywającym się z różdżki Minerwa zauważyła burzę brązowych włosów.
- Panna Granger! spojrzała na Dumbledorea, który uśmiechał się szeroko Czy ona nie wie, że tam jest niebezpiecznie?!
- Spokojnie, nic jej nie grozi.
- Ale co ona tam robi? profesor transmutacji stała teraz przy barierce - Albusie, czy ty możesz mi to wytłumaczyć?!
- Czeka na Severusa.
- Że co, proszę?
- Usiądź, moja droga.
Minerwa usiadła i przywołała z barku dyrektora butelkę Whiskey.
- Wszystko zaczęło się około pół roku temu, kiedy Hermiona przyjechała do szkoły, aby, na moją prośbę, pomagać Severusowi przy eliksirach. Musieli się pokłócić, bo zauważyłem, jak wybiegła na błonie, którejś nocy. Siedziała dość długo, po czym Severus, jak co noc, szedł do Lasu po składniki. Obserwowała go wtedy, a jak zniknął jej z oczu, zamyślona wróciła do zamku. Od tamtej pory co noc wychodziła i patrzyła, jak Severus idzie do lasu.
- Chcesz mi powiedzieć, że podglądasz ich od pół roku?
- A tam, podglądam. Po prostu tu siedzę i obserwuję błonia.
McGonagall spojrzała na niego z powątpiewaniem. Kontynuował.
- Od około dwóch miesięcy panna Granger nie dość, że obserwuje Severusa, kiedy ten wychodzi, to jeszcze czeka, aż wróci.
- Och, Albusie Ty chyba nie myślisz Że ona
- Tak właśnie myślę. Więcej, jestem tego pewny.
- Ale trzeba z tym coś zrobić!
- Również tak uważam.
- Ona sobie przy nim życie zmarnuje! Naprawdę, nie można dopuścić
- Minerwo! krzyknął Dumbledore.
Kobieta spojrzała w jego błękitne oczy i dostrzegła w nich coś dziwnego.
- Ty chyba nie chcesz ich
- Moja droga, tak, chcę ich popchnąć ku sobie. Wiem, że Severus odwzajemnia uczucie, ale oboje są zbyt uparci, aby to sobie wyznać.
- Ale on jest od niej prawie dwadzieścia lat starszy!
- A między nami ile jest różnicy?
Minerwa zarumieniła się lekko, po czym wyjąkała.
- To co innego
- Nie. Panna Granger jest niesamowicie inteligentna i żądna wiedzy. Tak samo, jak Severus. Pasują do siebie idealnie. Zauważyłaś, że od dłuższego czasu Hermiona siedzi obok niego na posiłkach i cały czas rozmawiają?
- Oni się kłócą. Nie wiem, jak możesz coś takiego nazwać rozmową.
- To nie są kłótnie. Nam może się tak wydawać, ale oni czerpią z tego dużo więcej.
- Co, w takim razie, zamierzasz zrobić?
- O to się nie martw, moja droga. Mam plan.
- Jaki?
- Eliksir Namiętności
Przyszła, jak zwykle, o osiemnastej. Nie patrząc na nią powiedział, co dziś robią i zabrał się do roboty. Była zdziwiona, ale posłusznie stanęła obok niego i zaczęła kroić składniki.
- A tak właściwie - zaczęła po pewnym czasie po co dyrektorowi ten eliksir?
- Pewnie chce dolać go Minerwie do herbaty - mruknął pod nosem, a Hermiona zaczęła chichotać.
Pracowali w ciszy. Mniej więcej po godzinie poczuł, że robi mu się gorąco. Spojrzał na dziewczynę, która lekko trzęsącymi się palcami zaczęła rozpinać swoją szatę. Zdjęła ją, położyła na krześle i z powrotem zajęła się eliksirem. Miała na sobie białą, dość obcisłą bluzkę, która opinała się w wiadomym miejscu oraz szarą spódnicę do połowy ud. Nie wyglądała seksownie, a jednak pewna cześć jego ciała dała o sobie znać. Zamykając oczy, aby odpędzić od siebie myśli, zaczął zdejmować swoją szatę. Gdy ją odłożył, podniecenie minęło, a on zadowolony powrócił do pracy.
Ową jasnością umysłu nie nacieszył się zbyt długo. Wystarczyło jedno spojrzenie na Granger, aby wszystko powróciło. Ze zdwojoną siłą.
Pochylała się delikatnie nad kociołkiem. Czerwone opary eliksiru wirowały wokół niej. Miała zamknięte oczy, lekko zarumienione policzki i rozchylone usta. Kilka loków opadło jej na twarz. Nie wiedział, kiedy wyciągnął dłoń i założył niesforny kosmyk jej brązowych włosów za ucho. Spojrzała na niego swoimi wielkimi, teraz lekko zamglonymi, czekoladowymi oczami i oblizała usta. Czuł, że zaraz nie wytrzyma.
- Pracuj dalej warknął i wyszedł z pomieszczenia.
Gdy doszedł do łazienki oparł dłonie o umywalkę. Spojrzał w lustro i skrzywił się, gdy zobaczył, że na jego policzkach również widnieje delikatny rumieniec. Zamknął oczy. Nie może pozwolić, aby jakiś tam eliksir nad nim zapanował. Próbował Ale wspomnienie jej oczu i wilgotnych ust wciąż powracało i nie pozwalało mu się opanować. Nagle uniósł powieki. Uświadomił sobie, że patrzyła na niego z pożądaniem? Czyżby? Jest tylko jeden sposób, aby się przekonać.
Hermiona stała przy stole wpatrując się w zamyśleniu w kociołek. Od jakiegoś czasu było jej dziwnie gorąco. Zrzuciła winę na pracę i opary, które unosiły się nad eliksirem. Zdjęła więc swoją szatę wierzchnią, ale to nie pomogło. Spojrzała z ukosa na Severusa, jak lubiła go nazywać w myślach, kiedy zdejmował swoją szatę. Musiała przyznać, że w zwykłej koszuli z rozpiętymi dwoma guzikami przy szyi i prostych spodniach wyglądał niezwykle atrakcyjnie. Chociaż, dla niej on zwykle wyglądał atrakcyjnie. Kochała się w nim jeszcze kiedy była uczennicą, ale postanowiła nigdy się do tego nie przyznawać. Z trudem opanowała nachodzące ją myśli o rzuceniu się na niego i zajęła swoim eliksirem. Jednak gdy w pewnym momencie założył jej kosmyk włosów za ucho poczuła, jak podniecenie rozpala się na nowo i była mu wdzięczna, gdy wyszedł. Jeszcze chwila, a wpiłaby się w jego usta, a wtedy z pewnością ich znajomość by się skończyła Co do tego nie miała wątpliwości. Znosił ją tylko ze względu na prośbę dyrektora.
Nie usłyszała, jak wrócił. Z zamyślenia wyrwały ją jego dłonie, które dotknęły jej szyi i przesunęły się na ramiona, aby po chwili lekko je ścisnąć.
W tym momencie zdała sobie sprawę, że on jej chce. Nie wiedziała, czy to prawdziwe uczucie, czy może działały na niego opary eliksiru, ale mokra bielizna podpowiadała jej, że nie powinna się tym przejmować. Zamknęła oczy, gdy zaczął masować jej ramiona i kark. Stała chwilę, delektując się jego delikatnym dotykiem, po czym poczuła, że chce więcej. Oparła się plecami o jego klatkę piersiową.
- Severusie mruknęła.
Pierwszy raz zwróciła się do niego po imieniu, co uznał za pozwolenie do dalszego działania. Odsunął włosy z jej szyi i zaczął ją delikatnie całować, nie przerywając masażu. Hermiona westchnęła cicho. W pewnym momencie jedna jego dłoń zjechała na brzuch. Dziewczyna obróciła głowę i wtulając się w niego, pocałowała go. Z początku nieśmiało lizali i ssali swoje wargi. W końcu Hermiona rozchyliła usta i zawładnęła jego językiem. Warknął cicho, przerwał pocałunek, zdjął z niej szybko bluzkę i ponownie pocałował, tym razem z ogromną siłą, ściskając przy tym jej piersi. Dziewczyna od pewnego czasu czuła jego erekcję, wbijającą się pomiędzy jej pośladki. Sięgnęła do tyłu i zaczęła uciskać go przez spodnie. Jęknął w jej usta, co spowodowało, że niemal ugięły się pod nią kolana. Zjechał dłonią na jej uda, podwinął spódnicę i wsunął dłoń w jej mokre majtki. Przerwała pocałunek, oparła się o niego i poddała się jego działaniom. Jedną ręką rozpiął i zdjął jej biustonosz, i zaczął uciskać jej piersi, delikatnie szczypiąc twarde sutki. Druga dłoń pocierała jej łechtaczkę, wywołując coraz głośniejsze jęki, a jego usta całowały jej szyję i ramiona.
Czuła się jak w niebie, a wiedziała, że to jeszcze nic, w porównaniu z tym, co ją czeka. Nigdy w życiu nie czuła się aż tak podniecona. Jej soki spływały po udach, łechtaczka stawała się coraz bardziej wrażliwa, tak samo jak sutki, a pochwa rozszerzała się zapraszająco.
Nie była dziewicą. Ale Ron nigdy w życiu nie rozpalił w niej takiego pożądania.
Krzyknęła, gdy Severus wsunął w nią dwa palce. Postanowiła, że nie ma zamiaru czekać na więcej ani chwili dłużej. Sięgnęła do tyłu drugą dłonią i zaczęła rozpinać mu spodnie. Z paskiem nie miała problemu, ale guziki były katorgą. Zniecierpliwiona zerwała guziki, zsunęła mu spodnie i bieliznę, po czym złapała jego twardego członka. Warknął głośno i ugryzł ją w szyje, co jednak nie przyniosło bólu, a większą rozkosz.
Nagle odsunęła się od niego i odwróciła w jego stronę. Patrząc mu w oczy powoli zaczęła zdejmować spódnice i majtki. Patrzył na nią z głodem w oczach, jednocześnie masując swoje przyrodzenie, co ją jeszcze bardziej nakręcało. Cofnęła się kawałek, usiadła na ławce i pokazała mu dłonią, aby podszedł bliżej.
Nie trzeba mu było tego dwa razy powtarzać. Znalazł się koło niej w przeciągu sekundy i zaczął brutalnie całować, najpierw usta, potem piersi, jednocześnie rozchylając jej nogi i wsuwając dwa palce. Hermiona złapała jego penisa i zaczęła szybko poruszać dłonią w górę i w dół. W momencie, gdy go puściła, odepchnęła jego dłoń z pomiędzy jej ud i zaczęła przyciągać do siebie, znieruchomiał.
poniedziałek, 19 lipca 2010, fleur.m
Opis jak zwykle- pierwszorzędny:) Chociaż brakuje mi jakiegoś dłuższego dialogu między nimi. Chętnie posłuchałabym sobie jak się NAMIĘTNIE kłucą...
2012/05/04 14:33:53
