Wygląda na to, że moją specjalnością są wizytowniki. Zrobiłam ich już sporo i mam coraz więcej pomysłów. Muszę przyznać, że naprawdę wyglądają efektownie i niebanalnie. W realu są ładniejsze niż na zdjęciach, a przy tym miłe w dotyku. Uwielbiam dotykać wyszlifowane drewno, ma w sobie takie ciepło...
Właśnie skończyłam damski wizytownik na zamówienie. Miał być z bukiecikiem fiołków. Bejcowałam go na kolor sosny-oregon. Ponieważ same fiołki wydały mi się zbyt nudne, jako tło po całości przykleiłam serwetkę ryżową z motywem listów. Uwielbiam te serwetki - są cieniutkie i idealnie wtapiają się w tło, a przy tym nie drą się i dobrze wygładzają. Bukiecik fiołków pochodzi z papieru Stamperii, a że miałam tylko jeden duży, więc pocięłam go na mniejsze fragmenty i umieściłam w różnych miejscach. Potem jeszcze patynowałam brązową farbą. Do wykończenia skorzystałam ze sposobu Apandany i przetarłam całość "magiczną gąbką", a potem polerowałam polerką do paznokci. Efekt rewelacyjny, powierzchnia jest trudna do opisania, taka gładziutka, satynowa - aż chce się dotykać.



Zdjęcia zupełnie nie oddają prawdziwego wyglądu wizytownika, fiołki są w rzeczywistości fioletowe, a nie niebieskie. I w ogóle jest ładniejszy :). Powiem nieskromnie, że tak mi się podoba (zwłaszcza po wyszlifowaniu), że chętnie zatrzymałabym go dla siebie :).
sobota, 16 stycznia 2010, 1.hanutka