Byłam dziś na Targach Sztuki i Przedmiotów Artystycznych. Chciałam zobaczyć, jak to wygląda, co i jak robią inni. No i rozczarowała mnie ta impreza. Bardzo mało stoisk, oglądających też niewielu. Głównie biżuteria i półprodukty do niej, z decoupagem tylko 4 stoiska, poziom hmm... różny, zainteresowania właściwie żadnego. Trochę to przykre, ale w sumie potwierdza się, że takie rzeczy robi się głównie dla siebie, ewentualnie dla najbliższych, dopóki są jeszcze zainteresowani. Czarno widzę, żeby z tego móc wyżyć :-(. I jeszcze jedna refleksja. Wydawało mi się, że aby prowadzić warsztaty z jakiejś dziedziny, trzeba samemu być ekspertem i robić rzeczy wyróżniające się pomysłowością i jakością wykonania, ale nic z tego. Wystarczy umieć "coś tam - coś tam".
No to ja też zrobiłam "coś tam - coś tam": taki notes z amorkiem. Wzory print room wykorzystane inaczej. Tło brązowe przecierane suchym pędzlem na kremowo, motywy postarzane Laccanticante. Lakierowany na mat. Brzegi kartek złocone metaliczną farbą.
Na Targach zainteresowało mnie również stoisko z koronkami szydełkowymi, makramowymi i frywolitkami. Była też frywolitkowa biżuteria - cudo! Pani robiła frywolitki i koronki makramowe z cieniutkich nici, również srebrnych i złotych. Wyglądały przecudnie, niezwykle delikatnie - muszę też tak spróbować. Ta Pani to była prawdziwa mistrzyni!
sobota, 19 września 2009, 1.hanutka