Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Komentujesz wpis:

Szacunek też?

Autor:
Zapamiętaj Aby dodać komentarz na tym blogu, musisz się zalogować. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

a_ander

W sprawie ewaluacji jednostek po nowemu i ograniczeń nasuwa mi się pytanie. Przeglądnąłem instrukcje/poradnik MNiSW i nie znalazłem przykładu który by mnie rozjaśnił ...
Załóżmy, że wszystkie artykuły są pisane przez ten sam zespół (np. 2) osób z jednego instytutu/jednostki i jednej dyscypliny (czyli np. każda publikacja ma 2 współautorów). Każdy z członków zespołu ma 4 sloty, które są dzielone wg. tych wszystkich nowych zasad MNiSW. To teraz pytanie:

- każdy z członków zespołu może być współautorem max. 4 razy (jak jest napisane w rozporządzeniu). Więc zespół może razem zgłosić tylko 4 artykuły - choć teoretycznie mogłoby być ich 8 (po 4 na każdego członka zespołu)?

- czy razem zespół ma 4*2 sloty i liczy się 8 publikacji danemu zespołowi?

Ktoś taką informacje znalazł?

Instytucji liczy się 100% z każdego papieru (wszyscy pracownicy są z jednej jednostki), ale 100% z 4, czy 100% z 8 publikacji...

2018/08/16 17:20:36

halucinski

@Taistadocentka:

> Trochę to wpływ poaustriacki, poaustrowęgierski, i za małe zepsucie okresem
> sowieckim. Nie bez znaczenia jest dziwny miks religii pohusyckiej i pragmatycznego
> ateizmu w Czechach - co też w czasach Czechosłowacji wpływało na Słowacką
> część.

Nie jestem socjologiem, ale mam rodzinę i znajomych w Czechach i myślę, że trafiła Pani w sedno.

2018/08/07 00:24:33

taistadocentka

@adam_beast
przez to, że na Słowacji masz 6 grup etnicznych (Słowacy Wschodni, Słowacy Centralni, Słowacy Zachodni, Węgrzy, Rusini, Romowie) a w Czechach 7 (Czesi, Morawianie, Słowacy, Ślązacy, Niemcy, Węgrzy, Romowie), niezależne dziennikarstwo śledcze jest w cenie i ma ochronę. Takich wspaniałych dziennikarzy jak Nowojorczyk mamy w niemal każdej większej redakcji - a to co ujawniają - zawsze jest traktowane z powagą, bez usprawiedliwiania winnych. Trochę to wpływ poaustriacki, poaustrowęgierski, i za małe zepsucie okresem sowieckim. Nie bez znaczenia jest dziwny miks religii pohusyckiej i pragmatycznego ateizmu w Czechach - co też w czasach Czechosłowacji wpływało na Słowacką część. Aferzyści maja u nas nielekko.
Oczywiście z boku wyglądało to tak, że w Ruzomberoku same afery, ale w Polsce na religijnych fakultach nikt tak nie wietrzył jak u nas, a pojedyncze sprawy jakie wypłynęły z KUL wyglądały dużo gorzej niż wszystko razem z Ruzomberoka i Bankej Bystricy. Reguły są zawsze bardzo transparentne - bo wszyscy wszystkim ufają dopiero wtedy gdy wiedzą, że każdy jest gotów dać się skontrolować bez ostrzeżenia.
Prosty przykład: czy wiesz, że wszystkie umowy o dzieło są w internecie bez hasła dostępne dla każdego? Jak masz nadgodziny z umową o dzieło - jest to w internecie, stawka, Twoje imię i nazwisko, data.
Recenzje u nas są bezpłatne - ale w Polsce jakby był nasz system, to wszystkie umowy o dzieło z recenzji byłyby w internecie. Stawki i ilości - każdy może obejrzeć.
Potem jak na dłoni widac wszystkie niezdrowe nadużycia i powiązania. I jest to w gazecie gdy jest jakiś problem - z imieniem, nazwiskiem i wszystkim na wierzchu.

2018/08/06 22:40:08

alpacone

@profesorant: w science każde naprawdę błędne realizacje przepadają już na etapie biurka redaktora przed przesłaniem pracy do recenzji. Takie są obecnie realia, nikt już nie proceduje prac po prostu kiepskich (mówię o jakichś liczących się czasopismach), które mogą zajść najdalej do etapu pierwszej recenzji. Zatem sugestię, że dużo = chałturnictwo można włożyć między bajki. Poza tym w zespołach działa się obecnie sprawnie: problem rozkłada się na czynniki, każdy dostaje swoją pulę, robi wyniki i pisze swoją część. Najtrudniej jest tylko później to uładzić, bo mimo, że wszystko jest spójne, to każdy pisze w innym stylu. Przy 4-5 osobach pracujących w zespole jedynym ograniczeniem może być w zasadzie tylko niemożność przyspieszenia procesu badawczego, bo reszta idzie stosunkowo ekspresowo.
Aż spojrzałem ile projektów nad którymi pracowałem odrzuciliśmy na etapie wstępnych badań - całkiem sporo, w granicach 30-40% (z różnych przyczyn). Twoje wyliczenia oscylujące w granicach 90% oznaczają, że albo jesteś stosunkowo pesymistyczny, albo zakładasz, że ludzie mają duże problemy w poszukiwaniu problemów badawczych/projektowaniu badań (i to ostatnie jest w moim zdaniem do przezwyciężenia, bo wynika z przekonań, niechęci do dyskusji nad pomysłami, niedouczenia albo lenistwa).

2018/08/05 20:49:19

adam_beast

@taistadocentka
Jak zwykle dzięki tobie jestem pod wrażeniem systemu słowackiego, ktory podoba mi się coraz bardziej.
@pi
W procedowaniach o tytuł profesorski, zwłaszcza w pomysle profesoranta, trzeba wykluczyć w ogóle cytowania z kraju, ale to by trochę wylewało dziecko z kąpielą.

2018/08/05 20:23:03

trzy.14

zasady z tymi ohlasami może i zdrowe, ale weryfikacja ohlasów musi zajmować niewiarygodnie dużo czasu. Natomiast wyłączenie cytowań z uczelni, a nawet miasta podoba mi się bardzo, bo takowych nie mam (poza samocytowaniami grupowymi)!

2018/08/05 19:58:21

kahlkopf

@Taistadocentka
I to są zdrowe zasady.

2018/08/05 19:45:59

kahlkopf

@Profesorant
Bo życie naukowca to 9 złych pomysłów i beznadziejnych błędnych realizacji na 1 dobry fajny pomysł. Jeśli ktoś ma same udane pomysły to albo zwyczajnie kłamie albo zajmuje się banałami nie podejmując ryzyka ambitniejszych zadań. Jest też niewielka szansa, że jest geniuszem. Ocena powinna premiować uczciwą naukę bez zbytecznego sekowania tych, którzy podjęli się ryzyka badawczego i 9/10 razy zakończyli porażką i tylko 1/10 sukcesem. Raportowanie co rok premiuje marnotrawienie środków na banalne wyważanie otwartych drzwi.
Znów upraszczasz i na dodatek podważasz sens pracy innych ludzi. Musisz przyjąć do wiadomości, że w większości w science pracuje się w zespołach i często interdyscyplinarnych. Dziś prowadzone badania są wieloaspektowe. Oczywiście jest jeden nadrzędny cel, ale przy okazji rozwiązuje się szereg innych zagadnień. Skoro są osiągnięcia mniejsze bądź większe, to czemu nie zakomunikować o tym i poddać to dyskusji. Mało tego, często takie tematy poboczne mogą wskazywać kierunki badawcze w przyszłości. Oczywiście współpraca z przemysłem wymaga odwrotnego nastawienia, ale tu wchodzą zagadnienia przewagi konkurencyjnej i patentowania. I niestety w rzeczywistości gowinowej patent będzie nic nie wart.

2018/08/05 19:42:42

taistadocentka

@beast-adam

u nas prasa polowała na neuciwych naukowców, spółdzielców - bo to kto kogo cytuje widać w Scopusie i WoSie
wprowadzono zasadę, że ohlasy (cytowania pozytywne) z własnej uczelni i z uczelni z własnego miasta się nie liczą wcale (jest to różnica, bo wiele univerzit ma siedliska w więcej niż w jednym mieście)
wprowadzono zasadę, że 80% z ohlasów (cytowań pozytywnych) muszi być z zagranicy, i cytowania z jednego kraju zagranicznego nie mogą być liczniejsze niż 20% wszystkich cytowań.
wprowadzono zasadę, że cytowania 1 cytującego nie mogą stanowić więcej niż 5% wszystkich cytowań zgłaszanych do oceny

Jeszli uda się komuś zbudować tak szeroką spółdzielnię aby osiągnąć to co wymagane - to uznano, że to się nazywa naukowy network i ma pełne poparcie ministerstwa skolstwa i na pewno wyda równiez pozytywne owoce.

U nas nie każde cytowanie się liczy - liczy się ohlas - czyli pozytywne cytowanie. To takie cytowanie, które po pierwsze nie jest zwykłym wyliczeniem publikacji w spisie literatury, ale jest użyciem cytowanej pracy w badaniach, po drugie nie może to być krytyka - zła opinia - czyli negatywne cytowanie, takie się nie liczą. Rozróżnieniem tego zajmuje się biblioteka i Polacy czasem starając się o habilitację - byli zdziwieni, że w WoS mają 8 cytowań, a biblioteka liczy im tylko 1 z nich, bo 3 z nich było po prostu wklejeniem do referencji, 2 z nich było użyte z niewiadomo czy pozytywnym skutkiem, a dwa z nich też były od autorów z Warszawy jak habilitant. I wtedy nawet w Banska Bystrica - której odebrano uprawnienia habilitacyjne a która była wyższego poziomu niż Ruzomberok - odmawiano nadania habilitcji - albo jak w Nitra - Tomasz Wołowiec - is.uniag.sk/dok_server/slozka.pl?id=14544;lang=sk -- zabrakło do nadania habilitacji. To Polaków dziwiło - a przecież te reguły każdy zna.
U nas nawet publikacja wydana na czasopiśmie wydawanym w mieście gdzie jest włastna uniwerzita - nie liczy się do niczego. Cierpi na tym niejeden z Bratysławy czy z Pragi - ale to ogranicza kumoterstwo.

2018/08/05 19:36:40

profesorant

@kahlkopf

to co powiedzial Tobie ów Holender - to racja
zgadzam się, że są różne typy publikacji
nie ma przeszkód aby ktoś publikował więcej niż 1 sztuka na 7 lat - w moim modelu ocenie poddawane byłoby 1 dzielo na 7 lat, które spośród całego swego dorobku wybierałby oceniany
umiejętność wyboru też jest wskazówką z kim mamy do czynienia

Jak składam kwity na stanowiska czy to do Szwajcarii czy do USA - zazwyczaj pytają mnie o 3 publikacje, które mam w formie wydruku dołączyć (lub PDF jak aplikacja online) i mam też podac listę nie więcej niż 10, ale kilku życzliwych ludzi powiedziało mi, że ma tam być nie więcej niż 6-7, bo 10 to jest maksimum zachowane dla tych, którzy naprawdę mają prawdziwe 10.
Te 3 są na full professor. Na niższe stanowiska - chcą po pristu 1 publikacji lub tylko projektu jaka ewentualnie byłaby to publikacja.

Komunikacja naukowa to piękna idea. I realizowanie jej powinno się odbywać w sposób sensowny, dopasowany do faktycznych potrzeb.
Czy innym jest ocena - która powinna spośród wszystkich przejawów aktywności naukowej brać pod uwagę nieliczne - wybrane - najlepsze z najlepszych - jej przejawy. Bo życie naukowca to 9 złych pomysłów i beznadziejnych błędnych realizacji na 1 dobry fajny pomysł. Jeśli ktoś ma same udane pomysły to albo zwyczajnie kłamie albo zajmuje się banałami nie podejmując ryzyka ambitniejszych zadań. Jest też niewielka szansa, że jest geniuszem. Ocena powinna premiować uczciwą naukę bez zbytecznego sekowania tych, którzy podjęli się ryzyka badawczego i 9/10 razy zakończyli porażką i tylko 1/10 sukcesem. Raportowanie co rok premiuje marnotrawienie środków na banalne wyważanie otwartych drzwi.

2018/08/05 19:14:53

adam_beast

@profesorant
Przy założeniu ze mam 2-3 lata na spełnienie wymagań do tytułu wybieram 3 swoje publikacje z WoS, i ide do 3 kolegów / doktorantów, którzy przez ten okres napiszą po 11 artykułów (żaden wyczyn) publikowanych na jakiejś indeksowanej w WoS konferencji. I oni te moje prace w nich zacytują. Razem po 33 cytowania od każdego jakies jedno wpadnie skądkolwiek (moze juz było) i juz warunek spełniony. A oni pójdą na to, bo tez beda musieli uzbierać 100 cytowań na tytuł. Twoj system po prostu ułatwia zrobienie spółdzielni, bo wprowadza proste kryteria ilościowe (wiadomo które prace maja byc cytowane i ile razy).

2018/08/05 19:11:58

profesorant

@adam

to niech go spełnią

teraz z całego CK niemal nikt nie ma nawet IH = 0 (w HS)

Cały czas mam wrażenie, że ty chcesz te 100 cytowań zdobywać dla dowolnych 3 publikacji - a chodzi o 100 cytowań dla tych konkretnych 3 publikacji przedstawianych do tytulu

2018/08/05 18:56:32

kahlkopf

@Profesorant
Kiedyś rozmawiałem z pewnym holenderskim profesorem, który w Polsce był jako visiting. I on unaocznił mi jedno, że nie publikujesz, a zwłaszcza jeśli nie publikujesz w jęz. angielskim to znaczy, że człowieka, jako naukowca nie ma. Z resztą, jeżeli chce się postarać o jakiś staż, czy chce się nawiązać współpracę, to zawsze jest pierwsze pytanie: jakie i gdzie się ma publikacje. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że są różne typy artykułów od short communication, poprzez review, aż po research. Są też letters. Wszystkie te formy krótkie i długie, to po to by się komunikować i pokazywać swoje badania, swoje przemyślenia. Stąd jeżeli mówimy o artykule raz na 7 lat, to którym? A może to nie artykuł powinien być, tylko monografia, która podsumowuje dotychczasowy dorobek? Poza tym, co to znaczy nadmierna liczba artykułów? Jak też prowadzić sensowne badania, a zwłaszcza jak korygować je we właściwy sposób, jeśli tylko raz na 7 lat przedstawialibyśmy swoje badania i poddawalibyśmy je krytyce? Stąd nie powinieneś Panie Profesorancie od razu krytykować i wskazywać, że coś jest badziewiem, bo to nie najlepiej świadczy o wydającym tego typu opinie. W końcu można też pisać raz na 7 lat. Tylko, czy jest to od razu wskaźnik jakości?

2018/08/05 18:41:21

alpacone

@kragon
naprawde sa srodowiska naukowe w ktorych nadmierne publikowanie jest grzechem i raczej jest napietnowane.

Rozumiem, że to środowisko pisze do szuflady, czy może raczej niechętnie dzieli się wynikami swoich badań? Nauka z założenia związana jest z komunikacją. Prac nieogłoszonych najzwyczajniej w świecie nie ma, stąd też na podstawie czego można powiedzieć, że środowisko to pracuje naukowo? Mglistych zapewnień?

2018/08/05 17:54:17

trzy.14

taistadocentka,
To czechosłowackie rozwiązanie mi się nawet podoba. Jedna publikacja, ale doktoranta, czyli taka, w której promotor pełnił funkcje pomocniczą, a nie tak jak jest teraz, że doktorant zgłasza nawet 10 publikacji, ale w każdej z nich mógł parzyć kawę i tylko on z promotorem znają prawdę.

2018/08/05 17:49:34

adam_beast

@profesorant
Jak pisałem wcześniej, jeżeli pojawi się wymóg 100 cytowań dla 3 publikacji to się go spełni. To naprawdę żaden problem. Nawet z wykluczeniem samocytowań i cytowań współautorów. Wprowadzisz taki wymóg i będzie on martwy natychmiast po ogłoszeniu.
Powiem więcej, jest on dużo prostszy do obejścia niż wymóg h-indeksu 10, bo do tego trzeba mieć 10 publikacji w WoS a w twoim wystarczą 3.

2018/08/05 17:14:12

taistadocentka

@dwa.718

||100 cytowań i IH > 5 mają czasami doktoranci.||

Po pierwsze - nie wszyscy doktoranci. Po drugie - na Słowacji i w Czechach, do doktoratu wymagana jest jedna publikacja klasy A (czyli czasopismo z IF > 0,25 wg JCR, albo czasopismo indeksowane w WoS i na Scopus z IH>10 wg. Scopus).
I ta jedna publikacja A musi być we współautorstwie z promotorem i może się liczyć tylko temu, kto jest pierwszy na liście autorów - czyli doktorantowi, a nie liczy się do niczego autorowi (promotor z uniwersytetu na którym jest procedura doktorska nie ma liczonej ej publikacji "na siebie" a jest ona liczona na doktoranta).

2018/08/05 17:04:48

profesorant

@2.7
Wiesz, że nie przeczytałeś dokładnie mojego modelu.
Niech sobie ci techniczni robią biegunkę publikacyjną - jak lubią. Ale ocena powinna być na podstawie tylko jednego artykułu na 7 lat. Jeśli ktoś ma przez te 7 lat same badziewie - to przedstawiłby tylko 1 sztuke badziewia.
Podobnie z cytowaniami.
To, że jesteś w działce, gdzie sensownie może Cię zacytować 10, i do tego w całej ich karierze, każdy z nich napisze 6 artykułów, czyli do Twojej profesury wymagane jest, aby każdy z nich zawsze Cię czytał i cytował po 2 Twoje artykuły, nie jest wcale trudniejszym położeniem od tego w jakim znajduje się ktoś, kogo zacytować sensownie mogą miliony, piszące po 2 artykuły rocznie.
1 artykuł na 7 lat oznacza, że 1 artykuł na 7 lat przedstawiałby ktoś, kto pisze 1 artykuł na 10 lat jak i ten, kto pisze 10 artykułów na rok.
W swojej działce konkurowałby z podobnymi sobie.
Można mieć nawet indeks H = 33 i nie mieć 3 publikacji, które łącznie mają 100 cytowań. Taka miara bezlitośnie zrównuje szanse i doprowadza do odchudzenia dokumentacji ewaluacyjnej.

@chario
do nagrody może cały Uniwersytet zgłosić jednego na jedno zgłoszenie
i to dużo mówi o tych niewysuwanych - jeśli wysuwany jest jaki każdy widzi

i to dużo mówi też o tych wszystkich innych instytucjach, które wysunęły swoich i one przegrały z tym wysuniętym

i ten system z 1 publikacja na 7 lat od jednego pracownika - jest podobny co do mechanizmu - ujawnia dużo

2018/08/05 16:50:59

charioteer1

@nobooks
Ten noblista sam sie po nagrode nie zglosil. W tym kontekscie mnie bardziej interesuje, czym kierowala sie instytucja zglaszajaca i co to o niej mowi.

2018/08/05 14:38:40

staryzgred2012

@kragon
> naprawde sa srodowiska naukowe w ktorych
> nadmierne publikowanie jest grzechem i raczej
> jest napietnowane.


No i co z tego? Środowiska tak się zachowują, jak premiuje to kontekst organizacyjno-finansowy. To tylko dowodzi, że wspomnians przez Ciebie kręgi mają inne ramy finansowania.

2018/08/05 13:49:01

nobooks

@czlowiek.z.makulatury
Piękne podsumowanie wybitnego osiągnięcia.
Podobne wybitne osiągnięcie wyłącznie garażowe otrzymało niedawno tzw. polskiego nobla w HS, to chyba też 50 tys.

2018/08/05 08:45:23

kahlkopf

@Alpacone
Te sprawy opiekuńcze to nie muszą być właśni doktoranci. Tak, czy tak, to dobrze to już było, nowa ustawa gwarantuje nam niezły bałagan i chaos, co zapewne odbije się na nas w zwiększonej papierkologii stosowanej.

2018/08/04 22:24:53

kahlkopf

@kragon
I sprawdziłem te czasopisma. I tak krytykowałeś Elsevier jako wydawnictwo, a tymczasem w tym rankingu, który uważasz za tak ważny, są właśnie takie czasopisma jak: International Journal of Heat and Mass Transfer, Journal of Hydrology, Journal of the Mechanics and Physics of Solids, Journal of Sound and Vibration. I to właśnie Elsevier (link: www.shanghairanking.com/subject-survey/survey-results-2018.html).

2018/08/04 22:18:12

kragon

@2.72
naprawde sa srodowiska naukowe w ktorych nadmierne publikowanie jest grzechem i raczej jest napietnowane.

2018/08/04 22:09:01

dwa.718

@profesorant
Z ciekawości zapytam: o jakiej dyscyplinie nauki mowa w kontekście zaproponowanej ewaluacji ilościowej?

Generalnie w naukach technicznych, bądź medycznych nie wyobrażam sobie publikowania czegoś raz na 7 lat. 100 cytowań i IH > 5 mają czasami doktoranci. Świat i wiedza idą tak szybko do przodu, że spora część wiedzy technicznej w takim okresie zdąży się przedawnić.

Z drugiej strony zgadzam się, że powinno się publikować jedynie dobrze przygotowane prace, które faktycznie wnoszą wkład do nauki, a nie stanowią tzw. "minimum publishable unit". Niestety, takie coś byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby w nauce były jedynie osoby uczciwe, inteligentne i z sporą wiedzą, a sposób oceny byłby sprawiedliwy oraz oparty na rzetelnej ocenie eksperckiej.. Czyli z definicji jest niemożliwe, bo natury ludzkiej się nie zmieni.

2018/08/04 21:43:05

profesorant

@ford.ka
no to IH = 2 i 10 cytowań tych 2 prac do habilitacji byś miał

dziś profesorami belwederskimi zostają ci, którzy nie mają nawet IH = 0 (aby mieć IH = 0 trzeba mieć choć 1 publikację w WoS lub Scopus), jak opisał człowiek z makulatury - dostaja nawet 50000 nagrody (nie wiem skąd takie kwoty?)

2018/08/04 18:31:17

adam_beast

@profesorant
Twoje kryterium, jak każde inne ilościowe, jest łatwe do rozpracowania. Wystarczy 3 doktorantów;-)
Jedynie kogo ono chwyci, to tych którzy o nim nie wiedzą.
Nie mówiąc już o tym, że premiuje autorów "review papers".

2018/08/04 17:09:12

kragon

3.14 slusznie zauwaza ze dobrych naukowcow jest mniej wiecej tyle co 100 lat temu. Bo niby czemu mialoby byc wiecej? Czy ewolucja az tak przyspieszyla?

A co do czasopism. Ranking szanghaiski lustuje ok 150 razem we wszystkich naukach. I w zasadzie tam warto mierzyc. A nie upychac gdziekolwiek, zwlaszcza dostosowujac sie do byle jakich recenzentow.

2018/08/04 16:37:49

ford.ka

Na świecie jest jakieś dziesięć osób, które mogłyby mnie sensownie zacytować... Lubię czytać takie mądre postulaty, które jasno pokazują, że ktoś nawet do instytutu piętro wyżej nigdy nie zajrzał, ale zna się na nauce ;)

2018/08/04 16:27:59

flamengista

@ alpacone: to zależy od dyscypliny. W przypadku nauk eksperymentalnych - być może. W przypadku ekonomii jest to niemal niemożliwe.

2018/08/04 15:53:12

alpacone

@kahlkopf: to prawda, ale z tej opieki da się dużo wyciągnąć, bo jeśli dobrze się pokieruje dyplomanta (w ramach dajmy na to pracy magisterskiej, licencjackiej), to ma się materiał do opublikowania. A przez to, że studenci pragną stypendiów jest o to stosunkowo łatwo.

2018/08/04 15:47:04

kahlkopf

@Alpacone
Jest trochę więcej zmiennych, a jedną z nich jest działka, w której człek się realizuje. To w dużej mierze determinuje możliwości publikacyjne, co przekłada się na czasopisma z odpowiednimi IF. Możliwości po hab. ogranicza zazwyczaj to, że próbuje się dorzucać spraw administracyjno-opiekuńczych. W Polsce naprawdę nie jest łatwo uprawiać naukę.

2018/08/04 13:58:06

trzy.14

alpacone,
W samej UE jest z 2 mln naukowców. Natomiast *dobrych*, czyli wnoszących coś naprawdę świeżego prac pojawia się pewnie tyle, co 100 lat temu...

2018/08/04 13:34:18

alpacone

@profesorant, @kahlkopf, moim skromnym zdaniem przy takiej ilości danych publikowanych co roku w skali światowej trzeba spełnić szereg wymagań, aby napisać coś dobrego. Zaczynając od tego, że temat jest potrzebny, artykuł jest dobrze napisany, cytuje się kilku wiodących badaczy, wybiera się dobrze poczytne czasopismo, przygotowuje się co najmniej przyzwoite ryciny (jeśli nie idealne), ewentualnie wybiera się open access. Przy dzisiejszej nieprzewidywalnej modzie w nauce i swego rodzaju inercji nie ma już czasu na to, żeby publikować mało (paradoksalnie). Poza tym, po habilitacji można już lecieć z polotem, mieć większy rozstrzał tematyczny w obrębie dziedziny oraz posiada się (przynajmniej w założeniu) bardzo dobrze opanowany warsztat.
I najważniejsze: trzeba dobrze określić lukę w wiedzy i stworzyć pomysł jak ją zapełnić. Czasami bardzo proste rzeczy wymagają opracowania. I - znów paradoksalnie - najprostsze pomysły cytują się najlepiej.

2018/08/04 12:50:01

kahlkopf

@Profesorant
To ja już wg. Twoich kryteriów powinienem być więcej jak prof. belweder ;o)

2018/08/04 11:19:32

profesorant

Aby być cytowanym, samemu najpierw trzeba cytować.
I nie piszę tu o jakichś nadużyciach a o nudnym zwyczajnym zapoznaniem się z literaturą z indeksowanych czasopism.
Wbrew pozorom - to jest INNA literatura.
Nawet teraz - WOS przez emerging sources - stał się bardziej liberalny niż Scopus.
A do tych emerging pisują innej kategorii autorzy niż ci, którzy pisywali do JCR.

Osobiście uważam, że na całą karierę akademicką, przeciętny naukowo - dydaktyczny profesor jest w stanie popełnić 3 dobre teksty.

I Indeks Hirsha = 1, z liczbą cytowań 1, dla pierwszego z tych trzech tekstów, powinien być wymagany jako sztywne minimum dodoktoratu.
Indeks Hirsha = 2, z liczbą cytowań 10, dla dwóch z tych trzech tekstów, powinien być wymagany jako sztywne minimum habilitacji.
Indeks Hirsha = 3, z liczbą cytowań 100, dla tych trzech tekstów, powinien być wymagany jako sztywne minimum do profesury belwederskiej.

Parametryzacja powinna się opierać na 1 tekście od 1 pracownika raz na 7 lat.

2018/08/04 11:13:52

trzy.14

profesorant,
Politechnika Opolska, rok 2012, z dumą donosi na stronach 21-23: "osiemset cytowań"
wu.po.opole.pl/archiwum/download/2012/WU_9_226_2012.pdf

Jest tam też lista wszystkich pracowników PO, którzy w 2011 zostali choć raz zacytowani w czasopiśmie indeksowanym na WoS (a więc choćby sami się zacytowali).

800 cytowań na 800 pracowników!!!!

Wydział Ekonomii i Zarządzania: 2 osoby, 2 cytowania. No szok poprzeczny!

Nie chodzi o to, by publikować na A, tylko by publikować tak, by nas czytano. Tego nie wysysa się z mlekiem matki ani nie bierze ze szkoły średniej. Do tego niezbędne jest całe środowisko, w jakim się pracuje. Od co najmniej 20 lat nie widziałem doktoranta bez 2 publikacji na A i tylko wyjątkowo bez choć jednego, dwóch cytowań. Niemal zawsze za takim doktorantem i artykułami, i cytowaniami* stoi promotor a często cały zakład promotora. To jest to środowisko i, będzie górnolotnie, ten etos, którego nie dostrzegam w (polskiej) ekonomii.

Ta lista 800 to dobre odzwierciedlenie punktu wyjścia reform Kudryckiej.

*oczywiście to nie promotor cytuje, tylko dba o to, by artykuł był tak napisany, by innym chciało się go przeczytać i nawet zacytować.

2018/08/04 09:27:34

czlowiek.z.makulatury

@ profesorant - Rzeczony magistrant vel habilitant, nie tylko nie splamił się listą A, lecz nie splamił się listą B. Jeśli chodzi o rozdziały w monografiach, to nigdy nie wyszedł poza swoją uczelnię i miał tych rodzimych pokonferencyjnych rozdziałów 23.

Oczywiście nagroda 50 tysięcy się należała, bo w sumie kto jest w stanie dokonać znaczącego wkładu w naukę przy pomocy rozdziałów wydawanych przez siebie w garażu na zadupiu Europy.

2018/08/04 01:37:00

profesorant

Albo tu - albo na DNUie - był wątek, w którym chyba 314 określił prace wchodzące w skład osiągnięciahabilitacyjnego habilitanta, który zupełnie przypadkowo był doktorantem ważnego profesora z CK - że to jest kurde poziom magisterskiej pracy. Ktoś - chyba złośliwie - zażartował, że habilitowany dostanie nagrodę.
Rzeczywistość pokazała, że żarty można sobie robić z czegoś innego a nie z nauki polskiej, w której najbardziej złośliwe żarty są jedynie trzeźwą zapowiedzią przyszłych wydarzeń. Ten habilitowany nie miał ani jednej publikacji A.
Dziś w ekonomii publikacje A są takim jednorożcem, że nie mam wątpliwości, że w zamian za propozycję dopisania do takiej publikacji można załatwić więcej niż za komuny za talon na dużego fiata.
I teraz masz autora, który ma do wyboru - będzie mieć A jeśli wszem i wobeć ogłosi denny artykuł - albo jeśli będzie się upiera przy swoim - nie opublikuje nic z A.
To jest dylemat wagonika - jeśli nie przestawisz zwrotnicy - nie będzie A i wszyscy stracą - a jeśli przestawisz zwrotnicę - będzie A - będzie gloria i chwała - znający się na rzeczy 314 napisze na forum bloga habilitanta, że to jest poziom licencjatu, a wszyscy po cichu pomyślą - że chcieliby być skrytykowani przez 314 za to, że mają takie A - bo nie mają A i mażą o jakimkolwiek A. Jest mnóstwo publikacji A, których nikt nigdy nie przeczyta - nawet 314 - i wtedy tam może być cokolwiek, ale jest A.

Pewien profesor dziekan z układami powiedział, że to czy ktoś jest dobry czy zły - to widać w WOS i Scopus - Indeks H, liczba cytowań, nawet IF czasopism nie jest tak ważny jak Indeks H i liczba cytowań - bo IF jest względne dyscyplinarnie, a on jako matematyk, ma stwiedzić czy chemikowi dać grant ERC - i czyta recenzje chemików, z których nie rozumie nic, nawet nie wie, czy słabe strony i mocne strony - dowodzą słabości czy siły, nie wie, czy konkluzja - choć pozytywna - jest bardziej pozytywna niż fizyka, geografa i kilku innych, którzy zlożyli wnioski.
Od razu się ciśnie na usta - to co ten profesor tam robi - skoro sie nie zna? Odpowiedź brzmi: zarabia.
Bo za pracę dla ERC płacąna tyle dobrze, że on tam nikogo nie wpuści poza nim, jeśli go nie zmuszą.

2018/08/03 23:17:59

profesorant

@kragon

jesteś idealistą - a ja lubię słuchać idealistów -zostało mi to z czasów dobranocek i teleranka :-)

2018/08/03 22:52:12

kragon

profesorancie....

bardzo delikatnie mowiac: sciemniasz.

to autor(zy) zawsze ponosi odpowiedziedzialnisc za tresc artykulu. To on go podpisuje. I nie tlumaczy go w zadnej mierze to ze ulegl... szatanowi

2018/08/03 21:27:04

profesorant

@trzy
może to nie do końca wina profesoranta?

sam kiedyś byłem świadkiem sytuacji, że całkiem poprawny artykuł, poszedł do JCR, ale po recenzjach wrócił z propozycjami recenzentów takimi, że trzeba było z dobrego artykułu zrobić artykuł 'wykastrowany'. Jeden autor postawił się reszcie i powiedział, że jeśli wprowadzą zmiany recenzentów - to jego proszę wypisać spośród autorów. Redaktor pisma uznał, że jeśli uwagi recenzentów nie będą w całości uwzględnione - to on artykułu nie puszcza. Artykuł dopasowano do wymagań, sporo kudrykogowienek wpadło. Wstyd wrócił jak prof. J@j*ga z ramienia cesarsko-królewskich recenzował habilitację w której jeden ze współautorów włączył rzeczoną pracę do osiągnięcia - jego zdaniem powinno było być ... i o dziwo - miało być jak przed uwagami recenzentów.

2018/08/03 19:04:24

kragon

tym bardziej warto znac nazwiska recenzentow habilitacji i tytulu. To co prawda z rolnictwa, ale warto znac :-)

2018/08/03 15:47:26

trzy.14

Oto jedna z jego prac, rok przed uzyskaniem tytułu profesora:
yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.baztech-article-BAR0-0042-0063

Tytuł
"Adaptacja funkcji kwadratowej do opisu zmian jakości mieszanki ziarnistej"

zwrócił moją uwagę, bo cóż ciekawego można jeszcze powiedzieć o funkcji kwadratowej?

Modelują próbki 12-punktowe krzywą parametryczną z 7 parametrami. W równaniu 2 wprowadzają jednak dwa wyrazy wolne. DWA!!! Wstawiają dane, czyli te 12 punków, zapewne do gotowego programu ("obliczenia własne"). Sczytują z niego i publikują odpowiedź, a nawet rysunki. Pół arkusza wydawniczego jak w banku. I tak komentują te wyrazy wolne: "Wprowadzenie do modelu regresji kwadratowej dwóch wyrazów wolnych dla zmiennych x i y pozwoliło na lepsze dopasowanie danych teoretycznych do empirycznych.". Przecież to jaja nieziemskie są na poziomie licencjatu! W wynikach pojawia się tajemnicze e^{-7}, np. -4,9697e^{-7} y^2 we wzorze nad rys. 4. Co to za e? Stała Eulera? Skąd? Moim zdaniem program wyświetlił -4,9697e-7, a oni nie potrafili tego odczytać jako -4,9697*10^{-7}, czyli profesorant techniczny nie potrafi odczytać liczby z kalkulatora. Nie wiadomo, po cholerę uparli się dawać wyniki z dokładnością do 4 cyfr po przecinku, co miejscami oznacza 5, czasami 1 cyfrę znaczącą i to jest błąd w sztuce na poziomie liceum (nie publikuje się śmieci). Brak jakiejkolwiek refleksji nad uzyskanym wynikiem. Brak choćby chęci uogólnienia. Postawiliśmy hipotezę, wrzuciliśmy ją do komputera, komputer zwrócił jakieś liczby i wykresy, to my ja bach do pracy i już! I co nam zrobicie? Na koniec test t-Studenta. W jednej tabeli wyniki dla dwóch różnych układów pomiarowych? Zero komentarza na temat uzyskanych wartości p=1e-15 z jednej strony i p = 0,392 z drugiej?

Dodam dla nietechnicznych, że użycie modelu statystycznego z dwoma całkowicie zależnymi (funkcjonalnie identycznymi) parametrami, jak w tej pracy, z reguły całkowicie "rozkłada" metody komputerowe i albo dostanie się komunikat o błędzie (np. "singular matrix in..."), albo kompletne śmieci. Poza tym użycie w tytule "funkcja kwadratowa" do paraboloidy to jednak nadużycie.
Po trzecie, dopasowywanie danych do teorii z wieloma parametrami (tu: 6 lub 7) niemal zawsze prowadzi do sukcesu (dajcie mi dostatecznie wiele parametrów, a dopasuję nimi słonia do każdej teorii). Trzeba mieć jaja ze stali albo próżnię w mózgu, by twierdzić, że w ten sposób coś się w sposób pozytywny udowodniło; w tej pracy zaledwie nie wykluczono zależności kwadratowej, co nie jest specjalnym odkryciem.

To jest artykuł na poziomie prac z teologii, w których autor albo nie powołuje się na żadne inne artykuły, albo tylko na encykliki JP II.

I pod taką pracą podpisuje się profesorant, obecnie członek krajowej technicznej GTW, niezależnie od tego, czy jako główny macher, czy figurynka?

Może nie czytał? Nie wiem, co gorsze.

Wysyłam, szkoda czasu na dalsze dywagacje.

2018/08/03 15:36:59

kragon

ktos mu jednak dal habilitacje. Kto???
A moze nawet tytul? z chemii?

2018/08/03 14:22:41

staryzgred2012

@trzy.14
> Tymczasem *żałosny* dorobek profesora rektora...

Ten facet naukowo nie istnieje. Według Scopusa (a jak wiadomo, to są łagodniejsze kryteria bibliometryczne): 5 publikacji, 19 cytowań, hirsch 2. Według WoS: 4 publikacji, 15 cytowań, hirsch 2. Wyniki wzajemnie spójne.

Konkluzja: ten człowiek jest trupem naukowym i zawsze był tylko ciut nad dnem. Pierwszym autorem był tylko w jednym konferencyjniaku z 2006. Administrator-polityk udający naukowca, wygodna marionetka GTW, która nie podskoczy rzeczywistym władcom z "deep university", bo nie ma żadnej własnej pozycji naukowej.

2018/08/03 14:00:36

kahlkopf

@Pi
Wchodzimy w okres, w którym jeśli nie jesteś w odpowiedniej grupie interesu, to może być cienko. Więc ratuj się kto może, być może przez morze ;o). I tak jak Zgred napisał minimalizować straty.

2018/08/03 12:22:19

trzy.14

Albo z innej perspektywy: Ustawa 2.0 sankcjonuje istniejące i wprowadza dodatkowe mechanizmy uwłaszczenia się nomenklatury na majątku publicznym.

2018/08/03 11:54:59

trzy.14

fla,
tylko że to nie jest administracja, tylko Administracja. administracja zarabia w widełkach 2000-2500, co również opisano w tym dokumencie i jest zgodne z moją (wyrywkową) wiedzą o mojej jednostce.

Co do rektora PO. to polecam poświęconą mu notkę w wikipedii. pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Tukiendorf
Myślałem, że to ktoś, kto zaraz idzie na emeryturę, więc ostatni skok na kasę ma służyć zapewnieniu *bardzo* "godnej" emerytury w "starym systemie", w którym liczą się zarobki z kilku ostatnich lat; a to ledwo 54-latek! A w plecaku już dwie kadencje prorektorskie i półtorej rektorskiej.

Ten wpis na Wiki wygląda jakby został w całości przygotowany przez Biuro Prasowe Najjaśniejszego Rektora. Morze wazeliny, zero osiągnięć naukowych, mnóstwo osiągnięć reprezentacyjnych krajowych, międzynarodowych, wszechświatowych. A tymczasem Politechnika Opolska tonie.

Zastanowiła mnie ta profesura w 5 lat. Ale niestety, w tamtych czasach wszystko wojenno tajno. Temat "Modelowanie neuronowe procesów mieszania niejednorodnych układów ziarnistych" aż prosi się, by zrecenzował to diament z AGH. Tymczasem *żałosny* dorobek profesora rektora wg WoS został dołączony do zalinkowanej przez mnie dokumentacji. Jednocześnie senat PO obniżył rektorowi pensum do 30 godz. (o co nie miałbym pretensji, gdyby ten czas poświęcał Politechnice Opolskiej) oraz dał in blanco zgodę na ZATRUDNIENIE na dodatkowym etacie IN BLANCO.

No i teraz pytanie retoryczne: czy takie mechanizmy zostaną nową ustawą zdławione czy wzmocnione? Moim zdaniem to drugie, bo znika jakakolwiek kontrola oddolna, która jednak - jak pokazuje PO - i tak już jest ILUZORYCZNA. Wygląda na to, że Senat PO albo siedzi w kieszeni, albo zwyczajnie boi się rektora diamentowo KRASP-KRPUT-chińsko-prof.-wikipedystycznego.

2018/08/03 11:48:17

flamengista

@ 3.14: nie mam wątpliwości, że trend zainicjowany na PO będzie kontynuowany na innych uczelniach, zgodnie z zasadą: rząd, pardon - administracja - się wyżywi. A ustawa 2.0 w tym pomoże: mamy przecież już zagwarantowane rady uczelni, do tego ścieżka dydaktyczna dająca możliwość zwiększenia pensum. Wreszcie zniesienie wymogu samodzielnych do uprawnień - w wielu nawet publicznych uniwersytetach chętnie z tego skorzystają.

2018/08/03 08:13:32
  1   2   3   4   5   6 następne
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt