Swieta za pasem i chyba zwykla ludzka przyzwoitosc nakazywalaby odkurzyc troche mojego bloga, tym bardziej, ze wlasnie stuknal mu roczek:)
A wiec co tam panie w greckiej polityce?:)
Rzad w dobie kryzysu za wszelka cene probuje pozyskac jak najwiecej dodatkowych srodkow. Jak wiadomo najprostszym na to sposobem jest dodatkowe opodatkowanie obywateli lub podniesienie podatkow juz istniejacych. Grecy wymyslili wiec sobie, ze kazdy kto posiada jakas swoja nieruchomosc bedzie musial zaplacic od niej pewna kwote. Jej wysokosc zalezy od metraza i miejsca, w ktorym dany obiekt sie znajduje (np. wlasciciel naszego mieszkania placi 5euro/metr). Sprytny rzad przewidzial oczywiscie, ze Grecy unikaja placenia podatkow jak diabel swieconej wody wiec sprytnie "zalaczyl" te kwote do rachunku za prad. Zaplacic trzeba bo inaczej... pstryk, nie bedzie pradu. Grecy nazwali to "haraczem", czesc nie chce placic ale pewnie w koncu i tak beda musieli.
Mnie jednak barziej denerwuje inny "haracz", ktory tez przychodzi wszystkim placic razem z rachunkiem za prad, a na ktory nie wszyscy zwracaja uwage. Chodzi mianowicie o abonament radiowo telewizyjny. Nie wazne ile ma sie odbiornikow (i czy w ogole), co dwa m-ce trzeba grzecznie placic dodatkowo ponad 30 euro. Ale o tym glosno sie nie mowi no bo kto mialby podjac temat? Telewizja? Najgorsze jest to, ze placimy za TOTALNA szmire. Panstwowa grecka tv jest na niziutkim poziomie i choc od czasu do czasu zdarza sie jakies ambitne kino lub dokument (grubo po polnocy) to wiekszosc prgramow to wieczne powtorki lub mega nudny program z pania Bilio ("Exei gousto"-znacie? nie ziewacie?). Ostatnio, ze wzgledu na strajk nie ma nawet wiadomosci. I tak juz chyba od tygodnia. I to mnie wlasnie wkurza... Hawk.
sobota, 10 grudnia 2011, cu_in_greece