Spór w Grazu o zamknięcie jednej z ulic można porównać z konfliktem o III Aleję - i tu, i tam osiągnięto kompromis. Z tym że w austriackim mieście zrobiono to przed rozpoczęciem inwestycji, a nie w jej trakcie. No i u nas "umowa" wciąż nie jest wykonana
Hauptstrasse, główny deptak - zamknięty. Boczne uliczki - także. Parę
równoległych - jakżeby inaczej... W Grazu, jak w każdym szanującym się
europejskim mieście, centrum objęli w posiadanie piesi i rowerzyści.
I w tym pełnym harmonii mieście, w którym piesza strefa z roku na rok,
przy aprobacie mieszkańców, się rozrasta - znienacka zaprotestowano.
Powodem była wieść o planach zamknięcia niewielkiej Nautorgasse w
sąsiedztwie rzeki Mury. Nie spodobało się to kupcom. - Tu są małe
rodzinne sklepiki i warsztaciki. Żadne salony jak na Hauptstrasse.
Turyści rzadko do nas przychodzą. Klienci muszą do nas dojechać, bo
inaczej upadniemy - wspomina Thomas Rupert stojący przed sklepikiem w
podcieniach kamienicy.
Reakcja kupców była tym dziwniejsza, że Austriacy nie są skorzy do
protestów i ze zrozumieniem przyjmują wszelkie (na ogół udane) pomysły
swoich władz. A jeśli się rozczarują, to przy następnych wyborach co
najwyżej zmienią burmistrza.
Orzech do zgryzienia z Nautorgasse był jednak twardy: za zamknięciem
ulicy byli z kolei... mieszkańcy. Mieli już dość samochodów warczących
pod oknami.
Wówczas po raz pierwszy zastosowano w Grazu
"Burgerbeteiligungsverfahren" - czyli współuczestnictwo mieszkańców w
podejmowani decyzji. Podczas licznych spotkań podsuwali swoje pomysły,
które potem oceniano i znowu dyskutowano. Ów głos doradczy zaowocował
kompromisem: decyzją o utworzeniu na Nautorgasse nie strefy pieszej,
lecz spacerowej.
Co to takiego? Piesi mają dla siebie więcej przestrzeni, ale wjazd
samochodem nie jest całkowicie wykluczony. W przypadku Nautorgasse
głównym posunięciem było takie zorganizowanie ruchu samochodów w
okolicy, by uliczka przestała być przelotową: można więc w nią wjechać,
ale wyjeżdża się z niej praktycznie w to samo miejsce. Dzięki temu
przyjeżdżają tu ci, którzy mają konkretny interes.
To przypomina rozwiązanie, które ma być wprowadzone - po wielokrotnych
zmianach koncepcji, w dodatku już w trakcie remontu - w III Alei. Tu
wjazd będzie wyłącznie od ul. Dąbrowskiego, a wyjazd w ul. Popiełuszki.
Ponieważ z II Alei nie będzie dało się bezpośrednio pojechać w Trzecią
- do tej ostatniej dotrą tylko ci, którzy mają tam jakąś sprawę do
załatwienia.
W Grazu Nautorgasse przestała być dwukierunkowa, co pozwoliło na
wytyczenie miejsc postojowych po obu jej stronach. A na jezdni
znaleziono miejsce na rowerowy kontrapas, czyli pas do jazdy rowerami
pod prąd. To typowa w Grazu praktyka: rowerem można śmigać i po torach
tramwajowych, i po deptakach, i pod prąd na większości ulic
jednokierunkowych.
Dzięki dodatkowym miejscom na parkowanie można było urządzić na końcu
Nautorgasse skwerek z placem zabaw - i to jego projekt udobruchał
mieszkańców, którzy pogodzili się, że auta jednak zostaną.
Przykład Nautorgasse nie jest jednak argumentem za niezamykaniem ulic -
w Grazu samochody w ścisłym centrum są niepożądane. To jedynie
ostrzeżenie, że pieszej strefy nie należy rozszerzać ponad miarę ani
tworzyć tam, gdzie handel jest finansowo słaby. Czyli: deptaki twórzmy
tam, gdzie koncentruje się handlowe życie miasta. W naszym przypadku do
zamknięcia najlepiej predysponowana jest II, a nie III Aleja.
sobota, 17 listopada 2007, haladyj