...i to jak! Szymek nie jest jakimś wielkim telemaniakiem. Fakt, że nie panuje u nas ograniczenie typu '15 min bajek dziennie' ale bajki raczej 'towarzyszą' mu w zabawach a nie przykuwają jego uwagi na amen. Ostatnimi szymkowymi hitami bajkowymi są 'Umi zumi' , 'Dora' i 'Dalej Diego' czyli programy interaktywne pełne zgadywanek, rebusów, zagadek. Dodatkowo wspomniane dwie ostatnie bajki mają za zadanie wprowadzać dzieci do jęz. angielskiego. No właśnie... jakie było moje wielkie zdziwienie gdy przy zupełnie innej okazji i zupełnie innej zabawie Szymek wyrecytował płynnie po angielsku odliczanie od 1 do 12 :-) nooo... jestem dumna z mojego małego zucha! Liczenie po polsku już dawniej opanowaliśmy (mniej więcej właśnie do 15tu) ale liczenie po angielsku było dla mnie wieeelkim zaskoczeniem:-) ...i niech mi ktoś nadal mówi, że telewizja jedynie ogłupia dzieci...
myślę, że mądre nastawianie telewizora wcale nie jest dla dziecka złe. Nie nastawiamy bajek z przemocą albo z potwornie wyglądającymi bohaterami (na to szczególnie zwracamy uwagę bo dziecię ma bujną wyobraźnię i i tak tworzy w niej wystarczająca ilość potworów co nieraz i nas przeraża :-)) ale czy we wspólnym oglądaniu Animal Planet czy National Geographic jest coś złego? - myślę, że nie. Nasz 2,5-latek wie jak wygląda guziec, humbak, wilk grzywiasty, bąkojad i inne zwierzaki i chyba lepsze to niż kolejny guz na głowie przy wymyślaniu różnych akrobacji na kanapie czy krześle. Tak myślimy... choć znamy rodziców dla których nasze niefrasobliwe zachowanie woła o pomstę do nieba ;-)
środa, 22 lutego 2012, indefinite2