Prezydent FIFA Sepp Blatter zaprosił do współpracy Johana Cruyffa, tenora Placido Domingo i byłego sekretarza stanu USA Henryego Kissingera. Mają stworzyć radę mędrców, która m.in. wspomoże Komisję ds. Etyki badającą przypadki korupcji. Dlaczego w śród osób, które mają mu pomóc zbudować na nowo dobre imię FIFA widzi byłego polityka, z kraju, w którym na futbol mówi się soccer i jeszcze do niedawna traktowano piłkę nożną jako sport dla kobiet?
Akurat Kissinger, w dzieciństwie bramkarz, potem kibic New York Cosmos, a obecnie wpływowy lobbysta amerykańskiego futbolu (pomógł w przyznaniu USA organizacji mundialu w 1994 r.) na piłce zna się jak mało kto, a dzięki tej wiedzy, być może uchronił świat przed konfliktem nuklearnym.
W 1970 r. Kissinger, wtedy doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Nixona, przyszedł do szefa personelu Białego Domu Boba Haldemana ze zrobionymi przez szpiegowskie samoloty zdjęciami, na których widać było boiska piłkarskie wokół kubańskiego miasta Cienfuegos. - To kubański port, Haldeman, a na tych zdjęciach widać, że Kubańczycy budują boiska piłkarskie - powiedział śmiertelnie poważnie. Haldeman opisał w wydanych kilka lat później pamiętnikach, jak wyobraził sobie, że przerywa odbywającą się w Gabinecie Owalnym naradę ekonomiczną ze stwierdzeniem Kubańczycy budują boiska!. wyobraził sobie też minę prezydenta.
- To może oznaczać wojnę, Bob - upierał się Kissinger.
- Dlaczego? - spytał Haldeman
- Kubańczycy grają w baseball. W piłkę grają Rosjanie - odparł Kissinger słowami, które były potem wielokrotnie cytowane.
Kissinger przekonał Haldemana, że rosyjska obecność na Kubie może oznaczać, podobnie jak osiem lat wcześniej podczas Kryzysu Kubańskiego, ponowną próbę instalacji rakiet średniego zasięgu, które zagrożą USA. Według szefa prezydenckiej administracji Kissinger spotkał się z radzieckim ambasadorem Anatolijem Dobryninem i przekonał go, że jeśli jego kraj cofnie planowaną operację, to i USA nie nagłośnią zdarzenia i polityka odprężenia między dwoma krajami będzie bez przeszkód kontynuowana.
Anegdotę opisał wspomniany Haldeman. Znalazłem ją w książce Soccer Stories Donna Risolo
sobota, 11 czerwca 2011, kubadybalski