Legia przesunęła do drużyny z Młodej Ekstraklasy trzech piłkarzy (po rozwiązaniu kontraktu z Piotrem Gizą pozostało dwóch - szybko się wykruszają) za brak zaangażowania. Trener reprezentacji Holandii Bert Van Marwijk ma problem odwrotny. Wyrzucił z reprezentacji Nigela de Jonga za... hm... zbyt duże zaangażowanie. I to nie w meczu reprezentacji, ale w lidze. Takie przy którym kości nie tylko trzeszczą, ale się łamią.
W weekendowym meczu Manchesteru City z Newcastle de Jong złamał nogę Hatemowi Ben Arfie już w 3. minucie. Lekarze po badaniu stwierdzili przerwanie kości piszczelowej i strzałkowej. - To niepotrzebne i dzikie - powiedział o zachowaniu de Jonga Van Marwijk - Mam z nim problem, bo on niepotrzebnie próbuje przekraczać dopuszczalne granice - dodał. Decyzję trenera kadry poparł Johan Cruyff. W w holenderskich mediach de Jonga nazywają przestępcą.
To nie pierwszy wybryk de Jonga. W marcu w meczu towarzyskim złamał nogę Amerykaninowi Stuartowi Holdenowi, który miał szczęście, że pojechał na mundial (mina trenera Van Marwijka na filmie poniżej mówi wszystko). Kibice świetnie pamiętają kopnięcie Xabiego Alonso w finale MŚ w RPA. Żaden z tych fauli nie był przypadkowy. Sędzia finału, Howard Webb po meczu przyznał że popełnił błąd nie dając de Jongowi czerwonej kartki.
Holendra w obronę wziął trener City Roberto Mancini. - To wielki piłkarz, w którego naturze jest rywalizacja. Całym sercem jestem po jego stronie - powiedział. - Przy okazji życzę Hatemowi Ben Arfie, którego bardzo cenię, szybkiego powrotu do zdrowia - dodał. - To dość nieszczęśliwe, że złamał nogi dwóm rywalom w ciągu pół roku. Ale dzięki niemu osiągnęliśmy finał mundialu i nazywanie go kryminalistą to absurd - mówi kapitan reprezentacji Holandii Mark Van Bommel, który jednak sam uchodzi za brutala i łamacza nóg.
Kara ze strony trenera kadry będzie pewnie jedyną jaka spotka Holendra. Sędzia meczu MC - Newcastle zauważył atak, ale nie uznał go za faul. Według przepisów Premier League, ewentualne pomeczowe kary mogą zostać orzeczone jeśli dotyczą zdarzenia, którego sędzia nie widział.
wtorek, 05 października 2010, kubadybalski