Autor - Philippa Gregory
Tytuł - "Biała królowa"
Tytuł oryginału - "The White Queen"
Wydanie polskie - Wydawnictwo Książnica, Katowice 2009.
Tłumaczenie - Urszula Gardner
Ilość stron - 480.
Opis z okładki:
Mistrzyni powieści historycznej sięga do czasów bratobójczych walka zwanych w Anglii Wojną Dwu Róż. Owe czasy zaciętych bojów o władzę pomiędzy dwoma zwaśnionymi rodami Yorków i Lancasterów poprzedzają epokę Tudorów.
Król Edward IV York zakochuje się w pięknej wdowie, Elżbiecie Woodville, i przed upływem miesiąca bierze ją w sekrecie za żonę. Gdy ich małżeństwo wychodzi na jaw, dostają się w sam środek walk o wpływy na królewskim dworze, gdzie muszą stawić czoło matce Edwarda. Oburzony samowolą króla hrabia Warwick, doradca Yorków, obraca się przeciwko niemu, przechodząc na stronę wrogiego obozu Lancasterów.
Elżbieta jest kochającą żoną i oparciem dla męża uwikłanego w polityczne rozgrywki. Powoduje nią namiętność, ale i ambicja - zdobywa zaszczyty dla swoich bliskich, za co przyjdzie jej wszakże zapłacić wysoką cenę. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają z twierdzy w Tower jej dwaj synowie, których losy po dziś dzień stanowią przedmiot spekulacji historyków. Philippa Gregory przedstawia portret zmysłowej kobiety o silnym charakterze, proponując jednocześnie własne, przemawiające do wyobraźni wytłumaczenie zagadki zniknięcia książąt z Tower.
* * *
Zacznę może od tego, że to, że ostatnio nic nie recenzuję wcale nie oznacza, że nic nie czytam ;) Jestem w trakcie czytania dwóch trylogii, których postanowiłam nie rozdrabniać i nie opisywać oddzielnie każdego tomu, lecz zarówno jedną jak i drugą zrecenzować jako całość. Ponadto zdarzyło mi się rozpocząć kilka książek, które mnie rozczarowały i wróciły do biblioteki nie dokończone. W ogóle zrobiłam się ostatnio bardzo wybredna i być może tym jest podyktowana także moje opinia na temat "Białej królowej".
Uwielbiam powieści Philippy Gregory. Pierwszą, którą przeczytałam i która wciąż jest jedną z moich ulubionych książek były "Kochanice króla" - mistrzostwo! "Wieczna księżniczka" podobała mi się, choć nie zachwyciła, natomiast "Kochanek dziewicy" niemalże dorównuje "Kochanicom króla". Z cyklu powieści o królowych i pałacowych intrygach nie miałam jeszcze okazji przeczytać "Błazna królowej" oraz najnowszej "Czerwonej królowej", urzekły mnie natomiast książki z nim nie związane - trzytomowa saga rodu Lacey'ów ("Dziedzictwo", "Dziecko szczęścia", "Meridon") oraz pełna mrocznej magii "Czarownica". We wszystkich tych książkach się zaczytywałam, odkrywałam w nich barwne, pełne namiętności postaci, intrygi, romanse... Ani jedna strona nie pozwalała się nudzić. Z "Białą królową" jest natomiast inaczej...
Cóż mogę powiedzieć nie zdradzając treści? Wierności historycznej i dbałości o szczegóły nie można autorce odmówić, podobnie jak zdolności tworzenia niezwykle charakternych postaci. Prawdziwym fanom twórczości Philippy Gregory książka powinna się spodobać, bo - mimo że słabsza od innych - nie jest zła. Ja niestety wynudziłam się niemiłosiernie. Brakowało mi dworskich intryg, flirtów, balów, romansów... Nużyły mnie natomiast zbyt rozległe opisy walk o władze, relacje z bitew. Gdy znikał jeden wróg, pojawiał się następny. Brakowało mi odrobinę więcej błyskotliwych dialogów, gdyż ciężko się czyta kilka stron z rzędu ciągłego tekstu. Także zbyt szerokie ramy czasowe nie przemawiają na korzyść książki i mimo podawanych na bieżąco dat, nie nadążałam za tym ile już lat toczy się akcja.
Przyznaję szczerze, że kilka ostatnich stron sobie odpuściłam, gdyż moje znudzenie sięgało zenitu. Jednak jest to tylko moja subiektywna opinia :) Może la mnie nie był to dobry czas na tę powieść - ciągnie mnie ostatnio zdecydowanie bardziej w kierunku fantastyki ;) Może utalentowana autorka już się nieco twórczo wypala? A może Wojna Dwu Róż nie jest po prostu zbyt ciekawym okresem historycznym? Pozostawiam to Wam do własnego osądu, gdyż mimo wszystko zachęcam, żeby po "Białą królową" sięgnąć i skonfrontować moją opinie z własną :)
niedziela, 09 października 2011, angellek89