2011...czas biegnie nie ubłaganie. tylko czas się nie zmienia. zawsze sekunda będzie sekundą, minuta minutą, a godzina godziną. wiesz nie? lubię luty. uwielbiam wręcz. taki wyjątkowy dla mnie miesiąc. chyba ogólnie też ma coś w sobie z powodu liczby dni. chciałbym, żeby moje dzieci też się rodziły w lutym. mam 25 lat od tygodnia. wpadłem w urodzionowo-pourodzinowy dół, ale już pomału wylizuje się z niego. środki różnorodne, ważne że do przodu. refleksja z okazji 25 urodzin? jest, jest. ta myśl pojawia się każdego dnia od tygodnia. Są to myśli w stylu: "żebym nigdy nie wpieprzył się w jakiś głupi syf, że będę myślał, jaaa ilu już mam lat, przecież w tym wieku muszę już mieć żonę, dzieci i tworzyć rodzinę. żebym nigdy nie spieprzył sobie tym życia, że nagle sobie będę wkręcał i miał ciśnienie na kogoś, kto tak naprawdę mnie nie rozumie i kogo nie kocham. mam nadzieję, że jeśli nie ja sam siebie, to ktoś mnie wtedy porządnie pierdolnie w łeb, żebym przypomniał sobie, że jeśli COŚ to tylko z czystych i głębokich Uczuć." no! jeśli tego nie będzie to proszę...wybacz mi samotność.
wkrótce znowu gdzieś ruszę. noga zbiera siły. zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia życzę sobie, jak i Tobie. Przecież dziś Ktoś w 80% w sercu będzie miał rozrusznik... Zdrowia, bo ono najważniejsze. i wiecie co... będzie spoko. zobaczycie.
w głośnikach "jazz, dwa, trzy" a obok ten blog wydany...To niebezpieczna rzecz, trzeba uważać, żeby nie dostała się w niepowołane ręce. Można powiedzieć, że to moja pierwsza książka wydana bez mojej wiedzy:) a ostatnio nawet mówiłem, że może bym fajna książkę napisał. kto wie...
wtorek, 22 lutego 2011, pandiogenes