taki miałam, jak to Kaź mówi, "tardżet" na to lato :-) kupić spódnicę w kwiaty. ale nigdzie odpowiedniej nie było. i w końcu mi się objawiła. pioruńsko droga i nie przeceniona, pomimo sezonu przecen. postanowiłam czekać. ale chodziła mi po głowie non stop i wszystkim o niej opowiadałam. w końcu stwierdziłam, że jak jej nie przecenią to i tak ją kupię :-) ale przecenili. o 25%. przymierzyłam, pobujałam biodrami i spakowałam do torby, podśpiewując z rozkoszy że mam lżejszy portfel ;-) co mi przypomina, że to był portfel K. (a raczej jego platik ;-) i należy mu się zwrot :-) ale K. zahwycony. z każdą chwilą podobała mu się coraz bardziej ;-)
dzisiaj założyłam kieckę. jest idealna. taka jak być miała. nic dodać, nic ująć :-) zamiatam biodrami i czuję się jak hipiska. kolorowo, zwiewnie i kobieco. naenergetyzowana. robi wrażenie :-)
a Wielki Gumiś powiedział mi - hmmm... "taka gypsy dzisiaj jesteś"... buahahahhaah.
hell yeah ;-)
środa, 01 lipca 2009, aka_gatita