Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

Gość: gracz, *.goleniow.vectranet.pl

Grałem w Bulletstorma i powiem tak; bardzo mi przykro że gra nie sprzedała się lepiej. Jest świetna, świeże podejście do fps.Świetnie mi się grało. Polecam każdemu.

2012/08/29 02:05:04

Gość: As, 94.42.92.*

gra jest jedna z lepszych w tym okresie ma super grafike z pieknymi widokami i mordowanie przeciwnikow niedaje frajdy tak wielkiej w innej grze jak tutaj. Bardzo polecam!! szczegolnie na konsoli

2012/07/21 17:15:51

Gość: Bizkit666, *.uznam.net.pl

Adrian gra jest niesamowita naprawde jest rewelacyjna i bardzo ciężko sie od niej oderwac . dziekuej Tobie i PCF za tak zajebosta gre . dobra plusy plusami ale minusy tez bea , Bardzo nie podoba mi sie ze polska graa tak naprawde nie polska , rozumiesz co mam na mysli ?? głosy zajebiset po angielsku ale ja bymchciał miec ten tytuł cały po polsku !!!!!! wezcie pod uwage z e ciezko jest robic cos i cztac teksty , i jeszcze te słowa sa taką małą czcionką :( . TO JEDYNY WIOELKI MINUS TEJPRODUKCJI !!!!! ALE JEDYNY ZE NIEMA WLASNIE CAŁEJ ZDABBINGOWANEJ TEJ GRY AAKTORZY BY SIE ZNALEZLI OTO NIECH PCF SIE NIEMARTWI .

2011/04/30 22:56:55

Gość: Grzegorz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Przeczytałem wszystko. Miło się czytało, ot taka pożywka dla umysłu. Nie uważam za stratę czasu. Uderzyła mnie tylko jedna rzecz. Buta pana Chmielarza. Potworna buta.

2011/04/28 02:41:46

Gość: anonim, *.adsl.inetia.pl

jakby nie wydali dema to ludzie by w ciemno kupili a tak wiadomo było czego się spodziewać po tej średniej grze.

2011/04/12 15:29:21

Gość: seriously, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Two Worlds sprzedało się lepiej niż Wiedźmin - to tak na marginesie. Nie potrafię sypnąć teraz dokładnymi danymi, aż takie toto ważne nie jest - niemniej jednak taka jest prawda.

2011/04/11 16:44:38

Gość: Tenebrael, *.dynamic.chello.pl

Jak z kolei przedstawiały go media czy samo PCF? Jako grę przełomową, taką, jakiej nigdy jeszcze nie było, jako najlepszą polską produkcję ever, FPS'a wybitnego i w ogóle, w ogóle best of the best of the best. A wiadomo, że takie dość odważne słowa, tak dobitne wypowiedzi, a nieraz pokaz małego szacunku do konkurencji, skutkują OGROMNYMI oczekiwaniami. Oczekiwaniami, których BS po prostu nie spełniał, mimo tego, że jest to gra naprawdę porządna i wartościowa. To nieco jak "syndrom Doom'a 3" - tamta gra też była BARDZO dobra, ale oczekiwania wobec niej Carmack swoimi zapewnieniami wywindował do poziomu gór, chmur i niebios. 5. Natomiast co do osobistych wynurzeń A. Chmielarza (zaznaczam - jego SŁÓW, a nie jakości samej gry) to uważam, ze niektóre z nich były mocno niesmaczne i mogły zrazić niektórych graczy. Takie stwierdzenia, jak to, że "nienawidzi pecetów" czy że nie interesuje go rynek polski na pewno nie przysporzyły mu wielbicieli wśród Polaków i posiadaczy blaszaków. A, jak pokazał CDPR, wypuszczając nową produkcję wsparcie rodaków (i tłumne "atakowanie" sklepów) jest naprawdę istotne w początkowej fazie, gdy nie ma się na koncie jeszcze światowej renomy. A A. Chmielarz lekką ręką to wsparcie odrzucił.

I tu jest jeszcze jedna istotna kwestia. O ile np w CDPR skupiono się na PRODUKCIE, a devteam jest gdzieś w tle, o tyle przy BS bardzo mocno udzielał się A Chmielarz, niejako łącząc swój wizerunek z grą. O ile o Wiedźminie mało kiedy mówi się, że "jest to gra Gopp'a", o tyle nieraz słyszałem stwierdzenie o BS: "nowe dziecko Chmielarza". Tyle tylko, że takie łączenie marki z osobą ma pewien zasadniczy minus. Mianowicie, gdy owa osoba zrazi do siebie częsć ludzi, powie coś niefortunnego etc - wtedy w dużej mierze przekłada się to na nastawienie do samej gry. I uważam, że tu również tkwił pewien problem Bulletstorma.

2011/04/09 21:45:56

Gość: Tenebrael, *.dynamic.chello.pl

Abstrahując od toczącej się dyskusji (o dziwo, wybitnie merytorycznej w porównaniu do niejednego forum), napiszę, co myślę o całej sprawie.

Otóż myślę, że należy oddzielić od siebie kilka rzeczy. Mianowicie: Sprzedaż gry, oczekiwaną sprzedaż gry, ambicje A. Chmielarza, rzeczywistą jakość gry, wizerunek marketingowy gry, i osobiste wynurzenia A. Chmielarza. Gdyby wszystko traktować jak jedno, wyszłoby na to, że w zasadzie KAŻDA gra jest jedną wielką porażką. A tutaj? Jedźmy według punktów:

1. Sprzedaż gry. Nie jest jakaś kosmiczna, jednak jak na nową markę, w dodatku tworzoną przez studio, które nie miało jeszcze okazji wejść z jakimś wielkim przytupem na zachodni rynek, jest to wynik bardzo przyzwoity. Szału może nie ma, ale o porażce też mowy być nie może.

2. Oczekiwana sprzedaż gry. Cóż, nie wiem, jaką sprzedaż estymowali analitycy EA, jednak wątpię, by nie brali tu pod uwagę niedalekiej premiery Killzone 3 na PS3 czy multiplatformowego Crysis'a 2. Sądzę więc, że wzięli to pod uwagę, i oczekiwali takiej a nie innej sprzedaży, tym bardziej, że nie oszukujmy się - reklama naszej rodzimej produkcji nie była jakaś ogromna.

3. Ambicje A. Chmielarza co do sprzedaży. Cóż, tu chyba Adrian nieco "przekozaczył", i wyznaczył sobie poprzeczkę, którą naprawdę trudno przeskoczyć nowemu tytułowi. Palnął to w mediach, no i teraz obrywa cięgi. Czy zasłużenie? On, jako osoba, która wypowiedziała te słowa - moim zdaniem tak. Jednak to, że ludzie coraz częściej mówią o BS jako o "osobistej porażce A. Chmielarza" nie powinno rzutować na samą grę - bo ta porażką komercyjną raczej nie jest.
4. Rzeczywista jakość gry i jej wizerunek w mediach (tu głównie mowa o mediach polskich). Cóż, dlatego oba punkty połączyłem, gdyż ściśle są ze sobą powiązane. Jaki jest Bulletstorm? Moim osobistym, czysto subiektywnym zdaniem - niezły, solidny. Ale nic więcej. Porządny shooter w iście mainstreamowym stylu, ze smaczkiem w postaci skillshotów. Tak, smaczkiem, gdyż uważam, że nie jest to żadna wielka rewolucja. Po prostu, solidna robota solidnego studia.

2011/04/09 21:40:13

Gość: asas, *.dynamic.chello.pl

www.valhalla.pl/news23749-Weekendowe-granie-180.html

podsumowanie Poly

2011/04/09 09:00:15

mobos

"Dla Epic i EA decydują dane ekonomiczne a nie co się wypisuje w komentarzach. Nie przesadzajmy. "
w PCF na pewno wiedzą co przepisała poligamia, czy ich szefowie wiedzą ? nie wiem, atak był na tyle znaczący że mogli zostać poinformowani. czy będzie to miało znaczenie przy podejmowaniu decyzji ? bardzo małe albo żadne, ale gdzieś tam informacja będzie istniała. Nie pisze tego by tłumić krytykę, każdy ma do niej prawo. Jest tylko dosyć paradoksalnym, że w kontekście traktowania gier jak sprawy narodowej, ta głośno wyrażona "troska" na pewno nie pomoże, a może zaszkodzić. Paradoks, nic więcej, zeby nie zaszkodzic musielibyście nie napisac, osobiscie mi to nie przeszkadza, ja w PCF nie pracuję.

2011/04/08 20:19:12

branza_gier

@mobos
Ja ubolewam, że wyniki sprzedaży są kiepskie. Chciałbym, żeby to się sprzedało w milionach.
Dla Epic i EA decydują dane ekonomiczne a nie co się wypisuje w komentarzach. Nie przesadzajmy.
A gdy BS zostanie ogłoszony przez EA i EPIC sukcesem, to dwa wiadra popiołu mam przygotowane w celu posypania sobie głowy.

2011/04/08 00:16:35

mobos

czesc
skonczcie z tymi patriotycznymi tonami, Polska zdobywająca zachód, inwestorzy patrzący na nasz kraj... nie ma znaczenia gdzie ta gra powstała, absolutnie żadnego, nikogo nie obchodzi jakiej narodowości są ludzie którzy stworzyli tytuł, tylko co i jak zrobili. Kiedy robisz dużą grę, to patrzysz na sprzedaż globalnie (no, ewentualnie stany potraktujesz osobno, duże sa jak by nie było). Polski rynek jest mały - nie lekceważy się go, ale i nie zwraca specjalnej uwagi (no dobra, zwracamy, jestesmy na miejscu to łatwiej go ogarnąć). Wiedzmin to byl Wiedzmin, klasyka, legenda i mistrzostwo świata naszej rodzimej literatury fantasy, sytuacja szczególna. Tak nawiasem pisząc, wolę żeby ktoś kupił moją grę bo mu sie podoba, a nie z litości: Polak zrobił, a to wybule, trzeba naszych popierac. Produkt sam się powinien bronić.
Kolejna sprawa: PCF to utalentowana ekipa, do tego mieli coś, o czym w Polsce inni mogą pomarzyć: spory budżet, technologię, wsparcie gigantów branzy. Ze swojego zadania wywiązali się dobrze/bardzo dobrze, stworzyli w pełnym tego słowa znaczeniu tytuł AAA z górnej półki. Na tym poziomie nikt tego u nas nigdy nie zrobił, bo tak naprawdę nie mógł (w uproszczeniu brak know how, doświadczenia wielkich, budzetu, technologicznego wsparcia).
Sprzedaż, niecaly milion w 5 tygodni. Jeszcze nie zarobił, ale moze się zwróci, w dłuższej perspektywie pewnie zarobi. Srednio, ale nie slabo czy bardzo slabo. Bardzo słabe to było utopic 100 mln$ w tym mmo ktorego tytułu nawet nie pamietam.
Marketing mogl byc lepszy, fakt. Balon hype pekl w ktoryms momencie, tez tak to oceniam. Reklamy i sposob promocji nietrafione, tez moje odczucia. Ale PCF z zadania jako developer wywiązał się dobrze, a sprzedaży daleko do tragedii.

ps.
jesli ktos w epicu czy ea bedzie chcial zrzucic winę na pcf, bedzie pamietal o rodzimych mediach growych. skoro nawet w Polsce tak zle oceniają wynik pcf... troche glupio jakby flame na polskich stronach growych przeważył szalę przy udupianiu PCFu

2011/04/07 22:41:08

Gość: Wiking, *.cybercomhosting.com

A to cos dorzuce - przeczytalem wpis i 90% komentarzy.

Mysle ze jest tutaj duzo robienia burzy w szklance wody.
Graczem jestem casualowym - gram w starocie albo sporadycznie w cos nowszego.

Nazwisko pana Adama jesli mi znane z czasow Tajemnicy Statuetki - ktora moim zdaniem byla bardzo odwaznym i przelomowym posunieciem na polskim rynku.
W Painkillera gralem owszem - musze przyznac (to tylko moja opinia) ze gra mnie nie porwala... (nie ukonczylem jej).

Tutaj zrobilo sie po prostu duszno. Mysle ze pan Adam strzelil sobie estymate 2M i teraz bedzie z tego rozliczany na kazdym kroku.

BS jako gry nie oceniam. Filmiki z game playa to dla mnie ciut za malo.

Nie zaleznie ktora z firm pisze gry w PL zawsze ciesza mnie informacje o produktach w ktorych mamy udzial. I zawsze mam nadzieje ze taka gra dobrze wypadnie.

Jeszcze jedno widze ze na tym blogu nie ma trolli wiekszosc wypowiedzi przedstawiala punk widzenia. Zamiast zwyklych f'ckow jak to byla.

Wszystkim zycze wiecej luzu.

2011/04/07 15:58:55

Gość: Wojciech Pazdur, *.eimperium.pl

Ja to chyba z innej planety jestem, albo zwyczajnie trolling się tu mnoży.

Dla mnie to wszystko jednak jest najbliżej "polskiego piekiełka", o którym wspomina Adrian. PCF zrobił świetną grę, zebrał świetne oceny, na otwarciu sprzedaje ją lepiej niż którakolwiek do tej pory gra zrobiona w granicach tego kraju (chyba poza Two Worlds 2) a całemu projektowi i zespołowi obrywa się za to że ich lead 2 razy powiedział szczerze co myśli o branży, jakichś tam maszynach do grania albo swoich ambicjach.

Oglądając trailery i krztusząc się tym całym hypem miałem ogromne obawy co z tej gry wyjdzie, do momentu kiedy pierwszy raz zagrałem i okazało się że jest naprawdę dobra - czyli faktycznie, promocja kulała (a może w USA właśnie takiej potrzebowali), ale to robią agencje PR i inne takie pod dyktando wydawcy, mieć o to pretensje do PCF to jakaś bzdura.

Jeśli największy budżet, największy zespół developerski, wsparcie największego wydawcy (lub jednego z kilku największych na świecie - żaden do tej pory nie wbił się na taką produkcję do Polski) i jeszcze parę innych "naj" (pomijam, bo w sumie nieistotne) nie wystarczy do nazwania gry "największą polską produkcją", to co ma niby być wystarczające? Zysk netto? A kogo to poza PCF, EA i Epicem obchodzi? Ja wiem - innych ludzi z branży, bo jak BS się sumarycznie sprzeda poniżej oczekiwań, to znowu się okaże, że robienie nowych i dużych rzeczy jest nieopłacalne. Ale gracze i tak będą mieli to w dupie (poza tymi paroma, którzy obrazili się za wypowiedzi Adriana).

Gra ma jeszcze trochę życia przed sobą, więc dajcie jej pożyć, artykuł i duża część wpisów to czystej wody demagogia, o którą oskarża się Epica i PCF. Porównywanie sprzedaży z Killzonem 3, jaja se robicie? Sequel jednej z najbardziej hypowanych i najdroższych gier w historii, wygodny i bezpieczny temat, unikanie wszystkiego co odstaje od kanonu? I co - sprzedaje się w sumie o ileś procent lepiej, a na PS3 ileś razy lepiej bo nie ma go na nic innego? Pusty śmiech. Niestety, porównywać to można z Enslaved, Bayonettą, Vanquishem i paroma innymi które się tu przewijają (Uncharted to akurat niezbyt dobry przykład, bo to gra totalnie mainstreamowa, a nie wykręcona jak te pozostałe i Bulletstorm).

2011/04/07 10:26:24

Gość: loppewzzz, *.dynamic.chello.pl

Cóż poziom sympatii do A.Cha nigdy nie był u mnie wysoki, ale teraz to naprawdę pan Adrian daje do pieca. Widać, że pod tyłkiem się pali i tyle. Miał być hit wielki wielki, a wyszło normalnie i wcale nie piszę tego z jakąś złośliwością bo utarło się, że Polacy albo plują, albo kochają.

Skoro Adrian Ch twierdzi, że jest dobrze. To dlaczego jest tak źle i w Wielkiej Brytanii BS, który od dnia premiery sprzedawał się słabo a w notowaniach GFK był nisko w ostatnim w ogóle wypadł z TOP 40 o czym można się przekonać tutaj? www.valhalla.pl/news23746-Wyspiarze-bija-ufokow.html

Czy to też twórcy BSa zakwestionują? Może jakiślist protestacyjny do GFK?

2011/04/07 07:44:33

Gość: jiti, *.internetunion.pl

Dyskusja wyżej jest absurdalna i niesamowicie zabawna nawet :] Z jednej strony wszyscy (tj. wypisany, Bzyk i Mpiwo) krzyczą by rozmawiać racjonalnie i na wzajem przerzucają się nie racjonalnymi argumentami, ktoś raz zarzucił użycie argumentum ad persona i inni (chyba widząc fajnie wyglądające słowo łacińskie, którego tak naprawdę nie rozumieją) zaczęli przez kilkanaście postów używać tego wyrażenia chyba w co drugim zdaniu :] Dawno się tak nie uśmiałem jak czytając wypisanego, który z jednej strony pseudonaukowym żargonem krytykuje "marketing" PCF, a z drugiej strony jak ktoś mu zarzucił ze nie odróżnia PR od Marketingu ze spokojem (pewnie nie chcąc wyjść na zaplutego trolla idiotę) stwierdza "no i co z tego" :D już pomijam jego "to gra o chujach. Wiem to bo w nią nie grałem". Ale i z drugiej strony padało tyle samo zabawnych stwierdzeń jak "popkulturowy fenomen" bo artykuł o grze ukazał się w Gazecie Prawnej czy przytaczanie porównań do Małysza oraz cytowanie piosenek nie wiadomo po kieg... a za dużo fiutów niektórym przeszkadza, przepraszam... po co ;] Naprawdę dawno się tak nie uśmiałem, serio :] Wielkie dzięki dla wszystkich którzy włożyli coś do tej dyskusji :]

P.S. Wasza cała dyskusja miała tyle wspólnego z obiektywnością co Meksyk z Rzymianami - niby coś tam ludzie w Meksyku coś o starożytnych rzymianach słyszeli.

P.S.II Cytaty nie są dokładne, nie miały być dokładne a jeśli to komuś nie odpowiada to... to... to nie zawaham się przeciw niemu użyć argumentum ad persona :P

2011/04/07 00:01:58

Gość: devdd, *.adsl.inetia.pl

czasami sie zastanawiam, co w takiej grze kosztuje 20mln dolcow... scenariusz napisany na kolanie przez licealiste? engine gry? eee..nie, dostali od epic. To co?

2011/04/06 21:04:44

Gość: janosik, *.easy-com.pl

Wiedźmin 1/2 jest polską grą ale Bulletstrom? Od kiedy to?

2011/04/06 18:42:19

Gość: dpg, 83.238.59.*

Jaka dyskusjaaaa... W tym kraju pewnie jeszcze długo będzie tak, że ktoś wybijający się będzie zjawiskiem głośnym, które jakieś nasze głupie postkomunistyczne (tak!) mniemanie będzie zmuszało do besztania by zrównać do poziomu ogółu. Wystarczy, że tylko pojawia się taka opcja, po tym jak podwinie mu się noga.
A z drugiej strony multum ludzi, którzy chętnie właśnie tą cechę będą analizować i pouczać "polaczków", z zapałem neofity :P

Nawet jeśli sprzedaż jest trochę poniżej oczekiwań to i tak jest to wielkie wydarzenie i należy tylko się cieszyć. Mnie akurat recenzje nie przekonały, że to coś dla mnie, choć sam nie wiem dlaczego - może to, że nie cierpię jak gra mi świeci po oczach punktami i innymi takimi, w mmorpg wręcz wyłączam wszelkie nicki postaci i inne napisy... Bo przecież grafika śliczna, klimat wydaje się fajny... Tak, to będzie to - z grubsza sprawiała wrażenie czegoś w stylu Tony Hawka fpsów (jakby głupio to nie brzmiało), a na fps nie umiem spojrzeć jak na sport...

PS. "Gawędy bez fai chcę" ! Dzisiaj pewnie jeszcze ciekawsze by były...

2011/04/03 11:39:43

Gość: bandi, *.adsl.inetia.pl

Gra jest rewelacyjna, choć na samym początku zraziła mnie masa bugów (wersja x360)

Marketing niby dobry, bo sam Brzezinski maczał palce ostro ale faktycznie do kogo to dotarło - do fanów Gears Of War tylko, których może i jest sporo ale w czasach, gdy Microsoft się zaczyna interesować Kinectem i komórkami z WP7 a nie wydawaniem Exclusiveów na X360 to temat przespany - gdyby premiera gry została przesunięta o kilka miesięcy - kiedy GOW3 zaskoczyłby czymś i przy okazji Bulletstorm pokazałby, że bardzo nie ustępuje, że to "to samo studio" to sprzedaż była by inna

2011/04/02 01:45:55

mpiwo

Jak powiedziałem, tak zrobiłem, znaczy, wrzuciłem. Pierwsza dyskusja z brzegu w 75 odcinku Nieczystych zagrywek.

Enjoy :)

2011/03/30 17:44:21

Gość: lolz, *.ssp.dialog.net.pl

bzyk - a kysz spamerze! bullshit to gra niezła, na 4-5h i to wszystko. nie sprzeda się w 2 mln za chiny i tyle. widać wypisany i paru inncyhwjechali na ambicję adrianowi i bzykowi - uczeń i mistrz? :D niezłą polewkę z was mam, ja bulleta nie kupiłem, pożyczyłem od kumpla, ograłem i oddałem, nie kupiłbym tej gry nawet za stówkę. za dużo bugów, trochę spieprzone sterowanie (kucanie na padzie to poracha, radzę pograć w killzone, cod itp.), brak coopa offline i zrypane multi - rzadko można się w kimś połączyć (może dlatego że nikt nie gra?). pozdro dla frustratów bzyka i adriana, następnym razem dopracujcie grę i wtedy hajpujcie. i nie offtopujcie już, bo rzygać się chce. bzyku, z taką gadką możesz do sejmu startować, pasowałbyś tam.

2011/03/30 12:04:00

Gość: zainteresowany, *.pl

No to czekam z uszkiem przy głośniku! :)

2011/03/30 11:46:47

mpiwo

Wrzucimy go dopiero dzisiaj, to wspomniane przez Don_wroc_love Nieczyste zagrywki :)

2011/03/30 11:36:19

Gość: zainteresowany, *.pl

mpiwo - jaki program??? Poprosię o linka! :)

2011/03/30 11:10:32

don_wroc_love

qrcze nie miałem czasu wczoraj się pochylić na dłużej nad tekstem i komciami bo mi dzieciak szalał, a dzisiaj ściana tekstu i jeszcze widzę że wypisany odstraszył Pana Adriana od pisania komci tutaj :/

ale może uda mi sie przebić ze swoim komciem i Pan Adrian zauważy.... oby

ale dość wstępu.
Panie Adrianie - piszę z pozycji zwykłego, 30paro letniego "każuala" który ostatnio nie ma już zupełnie czasu na sensowne bawienie się grami przez co pozycje w jakie będzie grał dobiera sobie troszeczkę bardziej starannie niż młodsi, bardziej aktywni gracze mający kupę wolnego czasu.
Bullestormem zacząłem się interesować od czasu pierwszego trailera z wyskakującymi punkcikami (zdaje się że to w ogóle był pierwszy trailer, ale nieważne) i systematycznie moje zainteresowanie rosło, rosło i rosło i prężniało i wznosiło się ku górze...!

aż do pewnego momentu....

momentu w którym zainstalowałem demo z trybem Echo gdzie wymyślnymi kombinacjami miałem punktować "oby więcej"... no i po nim moje zainteresowanie grą spadło.... chociaż iskierka nadziei się jeszcze tli - a to głównie za sprawą chłopaków z "nieczystych zagrywek" - chłopaki zachwycali się grą, a że gusta mamy raczej podobne, to pomyślałem "a może..."

bo może w pełnej wersji, w normalnym trybie "single" jest kapkę inaczej i np to punktowanie to dodatek do rozpierduchy (chciałbym żeby tak się okazało), ale qrcze nie mam jak tego sprawdzić przed zakupem, bo demo jest tylko z trybu Echo. więc zostaje mi kupno w ciemno w sklepie/kupno tańszej używki na allegro/wymiana w sklepie z grami za coś innego...

w opcji nr2 i 3 PCF nie zarobi - a ja chętnie dorzuciłbym swoje "12 groszy" do puli, ale chciałbym mieć przesłanki do tego, że później nie będę żałować ...

i teraz podsumowanie w formie pytania - Panie Adrianie - czy jest planowane demo z trybu single player?

2011/03/29 21:35:46

wypisany

Miałem zamiar zignorować pierwszy komentarz Bzyka, bo nie mam w zwyczaju udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Zwłaszcza przed ludźmi, którzy albo nie potrafią czytać ze zrozumieniem, albo cierpią na, jakże powszechną na internetowych forach, selektywną amnezję.

Ale uderzyło mnie jedno. Pomijając dość zabawne uwielbienie dla Adriana Chmielarza (doprawdy, tylko pomponów i skandowania rymowanek brakowało), Bzyk rozbawił mnie używając określenia hit. Skupmy się przez chwilę na tym pojęciu. Bo rozumiem, że według Bzyka BS jest pierwszym, tak wielkim, polskim hitem. Otóż nie, jest po prostu najgłośniejszą polską produkcją. Wyniki sprzedaży BS (umówmy się, nawet jeśli dobiją do 2M, co przy obecnej dynamice sprzedaży brzmi trochę jak myślenie życzeniowe, to i tak jest to absolutne maksimum możliwości tego tytułu. Chyba, że dodadzą tę grę do Wyborczej, jak Painkillera) przedstawione w powyższej notce wyraźnie pokazują, że BS jest hitem na skalę lokalną, polską. Na skalę globalną jest to średniak. I w sumie nie ma w tym nic złego, przecież na średniakach też się zarabia. Ale używajmy poprawnej terminologii! Ta gra miała za sobą wsparcie Epica i Electronic Arts, wydano na nią więcej, niż na jakąkolwiek inną polską grę do tej pory, wydano ją na wszystkie platformy, poza Wii. I jaki jest efekt? Nieco lepszy, niż Wiedźmina 1. Erpega, którego stworzono za mniej więcej 3 razy mniejsze pieniądze, wydano go wyłącznie na PC i kompletnie skopano wersję anglojęzyczną. Nawet nie zacznę porównywać BS z Call of Juarez czy, nie daj Boże, ze Snajperem, bo pewnie ośmieszyłbym ten tytuł jeszcze bardziej. Dlatego proszę Cię Bzyku, nie nazywaj hitem czegoś, co jest, jeśli nie niewypałem, to zwyczajnie skromnym sukcesem. Znaj proporcje, mociumpanie.

2011/03/29 21:20:55

mpiwo

"Ja też chyba spasuję, bo po prostu tracę tu czas. Miłego wieczoru. :D"

Dlaczego, przynajmniej coś się dzieję. Nawet w programie z kolegami podyskutowaliśmy na ten temat. Ukaże się jutro.

Zresztą ciągle nie mam informacji, po które tu trafiłem: Czy Bulletstorm jak dotychczas się zwrócił i czy będzie druga część :)

2011/03/29 19:20:57

Gość: Bzyk

E tam przytulanie. Ganię, kiedy jest za co, i chwalę, kiedy jest za co. Nie potępiam wszystkiego, jak leci.

Póki co przebojem ostatniej dyskusji jest rozdwojenie jaźni mojego rozmówcy. ;)

"Jeśli jesteś wykładowcą na jakiejś uczelni, to szczerze współczuję Twoim studentom. Z drugiej strony specjalnie zdziwiony nie jestem, wszak od dawien dawna wiadomo, że poziom instytucji edukacyjnych w tym kraju oraz samej kadry jest często na żenującym poziomie".

a następnie:

"Nie wypowiadałem się na temat Twojego poziomu nauczania. (...) Napisałem generalnie o kadrze akademickiej i poziomie większości polskich uczelni".

I ten pan twierdzi, że to ja się czepiam ludzi. :) A wszystko dlatego, że nieopatrznie rzuciłem w jednym zdaniu, że podejrzewam, iż którymś z rozmówców jest mój student (co zresztą się potwierdziło).

Ja też chyba spasuję, bo po prostu tracę tu czas. Miłego wieczoru. :D

2011/03/29 19:16:53

mpiwo

To dopiero Polska A.D. 2011: najpierw wylewanie morza kaki, potem przytulanie :)

2011/03/29 17:54:18

Gość: Bzyk

Po pierwsze, to zbyt mocna nadinterpretacja moich słów. Żeby nie powiedzieć, że manipulacja. Ale OK, można uznać, że ja się czepiam, a Koterski to w ogóle szuja, bo zamiast całować orła białego w dupę, ma czelność krytykować ten wielki i mężny naród... ;)

Po drugie, nie wiem, kto tu ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Nie napisałem, że czepiasz się moich kolokwializmów, tylko ZAPYTAŁEM, czy może chodzi właśnie o to. Nota bene nadal nie wiem, z jakiego to powodu cierpią moi studenci.

Po trzecie - powtarzam - wypowiadam się tu jako osoba prywatna, a nie jako nauczyciel akademicki. Marcin Meller, kiedy skrytykował publicznie PO, uczynił to jako osoba prywatna, jako wyborca, a nie jako dziennikarz TVN czy naczelny Playboya. To, że prowadząc zajęcia, muszę być trzeźwy, nie oznacza, że po zajęciach nie mogę się napić. I analogicznie sytuacja przedstawia się z niniejszą dyskusją.

Po czwarte - i tu również powtarzam - krytykowałem tendencje, nie człowieka. Nie jest to więc argumentum ad personam. Nie przypominam sobie, bym koledze "wypisanemu" bezpośrednio zarzucał, że się ośmieszył, że zaliczył "epic fail" i w ogóle. A nawet gdybym tak zrobił, byłaby to klasyczna zasada gry kartami przeciwnika. Rzecz w erystyce dozwolona.

Co do ostatniego Twojego zdania - zgadzam się z Tobą całkowicie! :) PEACE!

2011/03/29 17:04:49

Gość: smichu, 195.94.210.*

@Bzyk:

Czy pisałem coś o kolokwializmach, tudzież wypowiedziałem się na temat Twoich zajęć? W ten sposób mamy kolejną rzecz, której mogę się doczepić i się doczepię, bo jako wykładowca powinieneś świecić przykładem i czytać tekst ze zrozumieniem. Nie wypowiadałem się na temat Twojego poziomu nauczania, nie pisałem też o kolokwializmach. Więcej - nie wiem kim jesteś, nie mam pojęcia czego uczysz. Napisałem generalnie o kadrze akademickiej i poziomie większości polskich uczelni - sam przebrnąłem przez kilka uniwersytetów, więc piszę to z własnego doświadczenia - poziom edukacji jest w Polsce marny (skończyłem kilka kierunków i tylko MBA było coś warte), a gros wykładowców na państwowych uczelniach skrajnie niekompetentna.

To co natomiast nie spodobało mi się w Twojej wypowiedzi, to to, co pisałem wcześniej. Zarzucasz komuś ataki ad personam, a sam robisz dokładnie to samo. Co więcej uznałeś się chyba za jakąś wyrocznię odnośnie rynku gier, bo już odgórnie zdecydowałeś, że Bulletstorm to sukces, a gość zaatakował Chmielarza, bo mu zazdrości i jest typowym "Polaczkiem" (to nie cytat, tylko streszczenie Twojego wywodu). Czy tego rodzaju wypowiedzi są godne wykładowcy? Wolałbym jednak nie studiować u kogoś, kto zdanie sobie wyrabia nie na faktach, tylko swoich własnych przypuszczeniach. Pachnie mi to PiSem.

Jeśli natomiast chodzi o przytoczone przez Ciebie cytaty. Owszem, są bez wątpienia na swój sposób obraźliwe i niczego nie wnoszą do dyskusji. Ale oprócz tego było kilka sensownych argumentów.

W ogóle cała ta dysputa nie jest merytoryczna. Wymieniłem bodaj 5 powodów, dla których moim zdaniem Bulletstorm zawiódł, a w przeciwieństwie do większości tutaj obecnych ja tę grę przeszedłem. Nikt się do tego nie odniósł.

I jednak wolałbym, żeby nikt nie ferował z góry wyroków, czy mamy tutaj do czynienia z porażką, czy sukcesem. To może wiedzieć tylko Pan Chmielarz, który najlepiej wie jaki miał budżet i ile sztuk gry musiał sprzedać, żeby wyjść na zero, bądź na tym zarobić. Można co najwyżej domniemywać, że w kontekście podawanych liczb wyszło średnio, ale to dalej są tylko domniemania.

A co do poziomu rozgrywki, to proponuję wszystkim zaliczyć grę i dopiero wtedy się na jej temat wypowiadać.

Pozdrawiam.

2011/03/29 16:52:20

Gość: Bzyk

@Mpiwo. Do mnie BulletStorm idzie pocztą. Spokojnie, pogram i napiszę. Oczywiście na PC, bo konsol nie lubię. Ale jakoś nie czuje się przez autora BS obrażony tym, że wytknął pecetom (a nie pecetowcom!) oczywiste błędy...

@zainteresowany - OK. Pozdro dla Klaudiusza.

2011/03/29 16:30:37

Gość: zainteresowany, *.pl

No w każdym razie wczoraj już daliśmy na luz, a dziś patrzę, że po nas pojechano. Nie chcę dalej się tu pastwić, bo Klaudek w tym lepszy jest. Powtarzam więc EOT. I pozdrowienia dla ekipy - dla Smarta, Kuby od 3D i całej reszty!

2011/03/29 16:25:52

Gość: zainteresowany, *.pl

A właśnie że nie Klaudiusz, Panie Bzyk. Tylko jego braciak. :) BSa Klaudiusz naprawdę kupił, tyle że ja się do konsoli dopchać nie mogę i u kumpla w demo śmigałem. Wczoraj tu razem siedzieliśmy i pisaliśmy, a dziś mam wolnego kompa, bo Klaudek w pracy. A z tym adresem przy nicku nie wiem - pewnie ta strona ma to samo IP co ja. Osiedlowy Internet i wszystko jasne...

2011/03/29 16:23:18

Gość: Bzyk

Ożesz, Panie Zainteresowany! Teraz Cię chyba poznaję po stylu! :))) Klaudiusz? Zajęcia z pierwszego roku? Eeee, a już myślałem, że ktoś obcy odniósł się do mojej pracy, draniu. :) Coś kręcisz z tym BS. Pisałeś, że kupiłeś grę. Nie czasem w sklepie torrentz.com? ;) I co to za terazpsy.pl?

Co do reszty wypowiedzi, zgadzam się - nie ma sensu brać udziału w pyskówkach. I wracam do swojej prośby - nie obrażajcie ani Chmielarza, Ani Tymińskiego, ani kogokolwiek innego, bo takiego zachowania się nie usprawiedliwia niczym - chyba że wspomnianą zawiścią...

2011/03/29 16:19:45

mpiwo

Czyli jestem tu jedyną osobą oprócz autora tekstu, która grała w Bulletstorma? Tak wspieracie polskie gry, że nawet ich nie kupujecie?

(pana Chmielarza nie liczę, gra jest tak zabugowana, że widać od razu, że w nią nie grał nawet raz)

((to jest dżołk oczywiście))

2011/03/29 16:16:20

Gość: zainteresowany, *.pl

Tzn. kopię mam - jak wspomniałem, kupiłem na legalu, ale grałem tylko w demo i ono mnie rozłożyło na łopatki, bo moim zdaniem było świetne! Ale o całej grze się nie wypowiem, bo zaraz mi ktoś zarzuci, że nie wiej, jaki kwas jest w piątej misji.

2011/03/29 16:15:20

Gość: zainteresowany, *.pl

Anyway - z mojej strony EOT. Nie mogę brać udziału w dyskusji na temat samego BS, bo po prostu ten tytuł jeszcze w moje ręce nie trafił. A odpowiadając na podwórkowe odzywki i tanie paszkwile, daję tylko dowód własnym słabościom. Pozdrawiam - wszystkich bez wyjątku. :)

2011/03/29 16:12:24

mpiwo

"wszak od dawien dawna wiadomo, że poziom instytucji edukacyjnych w tym kraju oraz samej kadry jest często na żenującym poziomie"
To było głupie i niepotrzebne.

2011/03/29 15:47:51

Gość: Bzyk

Poza tym przepraszam - można nie lubić City, ale jeśli piszemy o tej firmie, piszmy "City", a nie "crap". Trochę szacunku i mniej wyzwisk...

2011/03/29 15:47:08

Gość: Bzyk

Pardon, bo nie zrozumiałem. Czego współczujesz moim studentom? Że jako osoba prywatna, podpisana nickiem, stanąłem w obronie Chmielarza? Czy tego, że używam tu, również prywatnie, języka kolokwialnego typowego dla dyskusji internetowych?

Napisałem już - mogłeś to przeoczyć - że nie będę tu pisał elaboratów, a także przepraszam za kolokwializmy, wszak nie piszę tu pracy naukowej. Poza tym, czekaj, niech spojrzę - czy ja napisałem, że prowadzę zajęcia na studiach "growych"? To jakaś potężna nadinterpretacja.

Co do mojego poziomu jako nauczyciela proszę się nie wypowiadać, bo nie sądzę, byś uczęszczał na moje zajęcia. Ale widzę, że tu taka moda krytykować to, czego się nie widziało i nie słyszało. A moja krytyka dotyczy pewnych tendencji, a nie osoby samego "wpisanego". On tylko jest przykładem szerszego problemu natury socjologicznej. Nie widzę też żadnych moich argumentów ad personam. Czy napisałem, że mój rozmówca jest cienki w uszach, głupi, niedouczony czy się kompromituje??? Nie przypominam sobie... Może warto, byś zapoznał się z definicją "argumentum ad personam"...

Powiadasz, że kolega "wypisany" skrytykował grę (czyli nie Chmielarza, tylko grę). PONOWNIE odsyłam do pierwszego akapitu pierwszego komentarza:

"narażasz się na ośmieszenie"
"Pan Chmielarz wygląda teraz naprawdę głupio"
"człowiek, który "poniósł osobistą porażkę" na oczach całej branży"
"może śmiało powiedzieć o sobie, że ośmieszył się na skalę epicką"
"sodówa uderzyła do głowy"

Zaprawdę, to dopiero jest poziom, o jakim prymitywny nauczyciel akademicki może tylko marzyć...

2011/03/29 15:44:40

Gość: smichu, 195.94.210.*

Oczywiście "minusów" - tak to jest jak się szybko pisze i potem tego nie czyta - bo zaraz mi ktoś wyskoczy z tekstem, że nie mam racji, bo posadziłem byka, tak jak pisano w stosunku do autora tego artykułu.

2011/03/29 15:06:09

Gość: smichu, 195.94.210.*

@Bzyku: Jeśli jesteś wykładowcą na jakiejś uczelni, to szczerze współczuję Twoim studentom. Z drugiej strony specjalnie zdziwiony nie jestem, wszak od dawien dawna wiadomo, że poziom instytucji edukacyjnych w tym kraju oraz samej kadry jest często na żenującym poziomie. Nie wspominam nawet o tych pseudo-uczelniach "growych", bo to już w ogóle wyciskarka pieniędzy i chyba tylko osoba maksymalnie naiwna, albo totalny idiota idzie na kierunek "tworzenie gier komputerowych", w dodatku prowadzony przez ludzi, którzy niczego sensownego nie wydali i mogliby wykładać co najwyżej przedmiot "jak nie robić gier".

Ale do meritum. Bzyk atakuje tutaj jednego z dysputantów ad personam i przy tym tamtemu zarzuca dokładnie to samo odnośnie Chmielarza. "Wypisany" nie grał w Bulletstorma, ale wytknął grze kilka całkiem sensownych minusów. Nie będę oceniał pobudek tego osobnika, bo owszem, Polacy uwielbiają narzekać i pluć na tych, którym się udało. Ja Bulletstorma przeszedłem i gra szczerze mnie zawiodła, choć nie jest zła. Ale o sukcesie też mówić nie można. 800 tysięcy na 3 platformy, to nie jest sukces, chyba że sukces mierzymy oddźwiękiem medialnym, tak jak "Pan wykładowca", ale takie podejście jest całkowicie niepoważne. Milion opchniętych sztuk przy budżecie rzędu 60-80 milionów (a o takim się mówi), to żaden sukces. Sukces, to by był dla Crap Interactive, które robi gry psim swędem i gdzie kultura organizacyjna firmy jest jaka jest - żeby nie wchodzić w szczegóły firmy byłego polskiego potentata porno, który teraz woli surowe rybki.

Wracając do kwestii. Trzymam kciuki za chłopaków z PCF i sądzę, że może jakimś cudem się doturlają do tych 2 baniek. Niemniej jednak Bulletstorm ma kilka poważnych minósów, które nie są winą polskiej ekipy, ale raczej filozofii "Cliffiego". A minusy te to: 1) gra jest za krótka, 2) brak porządnego multi, 3) schematyczność (łańcuch, kop, strzał), 4) archaiczność rozgrywki, 5) użycie jednak zacofanego silnika (w stosunku do konkurencji). Ten tytuł idealnie nadawał się do porządnego, odstresowującego i widowiskowego multiplayera. Singiel pęka w ok. 6-7 godzin, replayability jest żadne. Co robi większość graczy? Rzuca swój egzemplarz gry na rynek wtórny. Nie ma powodu, żeby trzymać Bulletstorma na półce, nie ma powodu, by do niego wracać, rozgrywka jest zbyt schematyczna, nie ma rozgrywek sieciowych z prawdziwego zdarzenia. Tylko tyle i aż tyle. Mam nadzieję, że pojawi się sequel i "Cliffy" do tego czasu zmądrzeje i dojdzie zarówno tryb multi, jak i co-op.

I panowie - więcej spierania się na argumenty, niż jechania po sobie.

2011/03/29 15:02:43

mpiwo

Zresztą pisanie w tym stylu

"Konkluzja jest taka. Chmielarz zapowiedział przebój. Gra wyszła i - niespodzianka! - okazała się przebojem! Jest to zarazem jedna z nielicznych gier, o której chętnie piszą media pozabranżowe - nawet te głównego nurtu jak Gazeta Prawna. Gra stała się cyberkulturowym fenomenem."

To też gruba przesada. Co to znaczy "cyberkulturowy fenomen"? Co to znaczy "przebój", skoro sam Chmielarz pisze, że powstrzymajmy się oceną sprzedaży do końca life cycle.

Z jednej strony mamy bezpodstawną krytykę, z drugiej ogłaszanie czegoś kultowym tylko dlatego, że napisała o tym Gazeta Prawna i że jest polskie. Może przydałoby się odrobinkę dystansu z jednej strony (Bzyk), a z drugiej mniej zacietrzewienia (Wypisany) i więcej ciekawości.

2011/03/29 14:54:54

mpiwo

"Dlaczego każdy zacietrzewiony krytykant myli pewność siebie z brakiem skromności?"

Nie wiem dlaczego. Wiem za to, że jak się mówi "poniżej 2 milionów to będzie dla mnie porażka" to czyta się "2 miliony albo śmierć". I jak nie ma tych 2 milionów, to stąd powstają takie wypowiedzi.

Fajny byłby świat, w którym jest inaczej. Ba, nawet warto o niego walczyć (zabrzmiało to zbyt górnolotnie, ale co tam). Ale skoro już wdajemy się w dyskusje, to może lepiej postarać się zrozumieć, skąd bierze się takie nastawienie, a nie tylko "bo to ta polska zawiść".

A Wypisany mógłby sobie dać na luz w tym temacie :) O wiele bardziej interesuje mnie raczej kwestia samej sprzedaży i tego, jak działają te mechanizmy rynkowe.

2011/03/29 14:52:28

Gość: Bzyk

Ale jakiego braku skromności??? Dlaczego każdy zacietrzewiony krytykant myli pewność siebie z brakiem skromności?

A nawet jeśli Chmielarz jest nieskromny, to w czym problem? Nieskromność bywa formą autopromocji (choćby przy pisaniu listów motywacyjnych), a Chmielarz ma prawo uważać się za autorytet. Oglądałem tego faceta już w 1987 roku, gdy trzaskał z palca gry na ZX Spectrum. Obserwowałem, jak na przekór wszystkiemu założył firmę i dalej tyrał w domu nad kolejnymi grami. Patrzyłem, jak się rozwija, jak sięga naprawdę wysoko. Czy taki rozwój to powód, by na faceta pluć?

Ktoś tu mówił o Małyszu. Raz czy dwa Małyszowi powiał wiatr w oczy i nie skoczył chłop tak daleko, jak wszyscy chcieliśmy, i zaraz zaczęło się obrzucanie człowieka błotem. Aż sam Kukiz stanął w obronie, pisząc na ten temat mocną w wymowie piosenkę. Podczas ostatniego konkursu w swojej historii Małysz był trzeci i zajął miejsce na podium. Ja się cieszyłem jak głupi do sera, ale widzę, że powinienem raczej powiedzieć - ty szmato, miałeś być pierwszy, strzelałeś przechwałkami, a jesteś na szarym końcu... No i to jest właśnie ta polska mentalność.

Zamiast cieszyć się, że polski przemysł growy ma takich wizjonerów jak Chmielarz, i takich geniuszy biznesu jak Tymiński, wszyscy wieszają psy, na czym i na kim tylko się da. Jeśli to nie jest zawiść, to ja jestem Iwona, księżniczka Burgunda.

2011/03/29 14:46:17

mpiwo

Nie biorę w obronę tego nastawienia (krytykowanie czegoś, czego się nie zna, na czym się nie zna). Chciałem tylko przedstawić skąd takie coś się mogło wziąć, bo nie wierzę właśnie w te polskie "zawistne ataki na ludzi, którzy zrobili karierę".

Wypisany nie jest dla mnie osobą anonimową i z tego też powodu może próbuję analizować jego postawę, ale jego wpisy są radykalną wersją takiego łagodnego szmeru "zawodu", który przetoczył się również przez polskie media growe. Zresztą taka retoryka nie jest dla mnie szokująca - jeśli chodzi o argumentację to jest standard na polskich forach growych (i nie tylko).

Chodzi mi raczej o co innego. W momencie, w którym ktoś wyrasta na szefa studia z twarzą, a tak się stało z Adrianem Chmielarzem, trzeba liczyć się z tym, że ludzie będą Twoje wypowiedzi traktować jako stanowisko tegoż studia. Stąd ta krytyka braku skromności, IMHO.

Za to muszę przyznać jedno, argumenty na temat skromności twórców Wiedźmina oraz Two Worlds są całkowicie nietrafione. Pierwsi przedstawiają się jak zbawcy gatunku, a drudzy (podobno, nie wiem na 100%) przekazują nieprawdziwe informacje na temat sprzedaży Two Worlds 2.

Zresztą proszę mi pokazać skromnego developera, którego gra odniosła sukces.

2011/03/29 14:24:09

Gość: Bzyk

Powiem tak - cała ta dyskusja nie ma sensu. Przeczytaj pierwszy akapit pierwszego komentarza. PRZECZYTAJ UWAŻNIE, ZE ZROZUMIENIEM. Jest to zwykły, niewybredny paszkwil. Nie wiem, co w tym akapicie można brać w obronę, bo, jak wspomniałem, mamy tu argumentum ad personam - czyli najgorszy, najbardziej prymitywny zabieg w retoryce i erystyce.

2011/03/29 14:12:01

mpiwo

No to ja w takim razie wezmę w obronę wypisanego, bo tu z kolei atakuje się jego. Rozumiem, że można znaleźć dużo dziur w jego rozumowaniu i generalnie po zdaniu "nie grałem, ale..." powinno się tę dyskusję urwać, ale też bez przesady.

Oskarżanie o zawiść i porównywanie do "Dnia świra" jest IMHO równie polskie, co gnębienie osób, "którym powiodło się lepiej niż nam". A później można napisać "typowo polska przywara", jakby każdą dyskusję, nawet na temat gier, trzeba było sprowadzać do istoty polskości i obrażania swojego kolegi Polaka.

Ja raczej widzę problem w czymś innym. Problem leży w tym, że przez brak prawdziwych danych do analizy (budżet, koszt marketingu, sprzedaż) nie jesteśmy tak naprawdę w stanie stwierdzić, która gra się zwróciła, czy oraz ile zarobiła. Przykład? Pierwszy z brzegu temat związany ze sprzedażą gier i opłacalnością, czyli Enslaved: Odyssey to the West.

Po pół roku gra sprzedała 460 000 egzemplarzy, co uznaliśmy (my, czyli portale i pisma zajmujące się grami), że jest to porażka, mimo tego, że firma nie informowała na temat klapy, nieopłacalności, etc. Samo Namco Bandai podaje za to informację, że możliwa jest druga część gry.

Wniosek? Może gra nie sprzedała się aż tak źle, jak podejrzewaliśmy, może się zwróciła, dobrze została oceniona. Może druga część ma większe szanse, bo już jest podstawa do rozbudowy marki.

Dlatego też pierwszy problem widzę raczej w podejściu do danych, bezpodstawnych analizach i udawaniu ekspertów.

Drugi problem jest już zupełnie inny. Mianowicie, wszyscy polscy gracze (a więc też i osoby piszące o grach za pieniądze) czekają na ogromny, wielki, polski hit, który mocno pokaże, jaki to polski gamedev nie jest zajebisty. Nie ma się co oszukiwać co do Wiedźmina, który jest świetną, rozbudowaną grą, która się wybija nawet na rynku zachodnim, ale to wciąż jest hardcorowy RPG na PC. Wciąż czekamy na tytuł main mainstreamowy z main mainstreamowego gatunku, jakim są w tej chwili strzelanki.

Dlatego też pieniądze, które zainwestowało EA w marketing, zapowiedzi, wywiady, pewność siebie twórców zaowocowały przekonaniem, że ta gra sprzeda się znakomicie, pobije wszystko inne i w ogóle wszechświat będzie bił pokłony. A że nie mamy danych na temat tego, gdzie leży prób opłacalności to wzięliśmy sobie dane z marzeń, czyli Bulletstorm zagrozi pozycji Call of Duty (czy tam Halo).

Tak się nie stało, gra sprzedaje się dobrze, zbiera dobre oceny, ludziom się podoba, nie ma dokładnych danych, ale my CHCEMY JUŻ TERAZ WIEDZIEĆ, PRZECIEŻ TYLE CZEKALIŚMY NA TĘ GRĘ. Nie chcemy czekać pół roku na ogłoszenie prac nad drugą częścią.

A swoją drogą zupełnie innym tematem są wypowiedzi w stylu "sprzedaż poniżej 2 milionów będzie dla mnie osobistą porażką". Można później argumentować, że tu chodzi o rzeczywisty sens zwrotu "osobista porażka", ale kiedy jest się postrzeganym jako szefo studia, jako twarz firmy, etc, to należy się również spodziewać tego, że nie tylko media będą upraszczać takie wypowiedzi w poszukiwaniu sensacyjnego nagłówka, ale i ludzie mogą sobie to w głowie niekoniecznie po naszej myśli to ułożyć.

2011/03/29 13:53:48
  1   2 następne
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt