Tak sobie wczoraj myślałam troszku o przeszłości. Jakieś ponad pół roku temu działy się ze ną dziwne rzeczy. Oderwałam się od rzeczywistości i byłam w stanie o jakim nigdy siebie bym nie podejrzewała, byłam gotowa zrobić "prawie" wszystko i nawet zrobiłam coś czego nie powinnam.
Obiecałm sobie, że już nigdy do tego nie doprowadze. Poprostu nie byłam sobą i to z jakiego powodu? Powód był jeden.
Samotność.
Potem to mineło i mam nadzieje, że już nigdy nie wróci, a nawet jeżeli poczuję kiedyś samotność to i tak pozostanę sobą i nie pozwolę aby to beznadziejne uczucie mną kierowało.
niedziela, 01 maja 2005, fryza