Socjalizacja z psami jest dość ważna dla mnie, szcególnie w przypadku Fi, której dominujący charakter wymaga szczególnie starannego podejscia do zagadnienia. Dotychczas Fi poznała już wiele psów i w zalezności od typu psa, zachowuje się różnie. Można przeprowadzić klasyfikacje ras według Fi:
-owczarki australijskie, borderki, PON-y, nowofunlandy,. ON-y traktuje jak termofory, probuje się do nich przytulać, jest zafascynowana futrem.
-bulki służą kontaktowej zabawie, chyba, że sa sukami- wtedy są ignorowane
- wszystie małe- sznaucery mini, papilony, małe mix-y , buldogi francuskie- jesli są napastliwe- mała probuje je zignorować i zdominować, a potem zaprasza do zabawy, dorosłe od razu zaprasza do zabawy, alenie jest nachalna.
-psy z większą ilością skóry- labki, ogary etc. służą do zabawy ową skórą
-charty budzą fascynację, a potem obojętność
- tylko z naprawdę dużymi mała wita się entuzjastycznie
Do socjalizacji Fi ma okazji dużo i dotyczy to zarówno socjalizacji z psami jak i z ludźmi. w ostatni weekend nie miałam z kim zostawić jej w domu, więc spędziła w sobote i w niedzielę po 9 godzin na placu szkoleniowym. Egzamin zdała na piątkę - jest bardzo niekłopotliwa, jeśli idzie o nieprzeszkadzanie mi. Dojeżdżałam z małą na plac około 8.30 rano, bawiła się chwilę ze mna i z labkami i od 9.00 do 12.30 spała owinięta w kołdrę na moim pleckau. Na poczatku była przypięta smyczą do ławki, ale szybko okazało sie, że to niepotrzebne zabezpieczenie. Jeśli się odkrywała, zaraz ktoś z kursantów przykrywał szczeniaczka. Od południa zajmowłam sie nią przez godzinę i znow szła spać, by obudzic się o 15.00. Po prostu super dopasowała się do mojego planu zajęć.:)
Socjalizacja w moim wydaniu nie jest jednak typowa. Przede wszystkim staram się przekonać Fi, że psy nie są niczym ciekawym i fascynującym, że ja jestem ciekawsza. I faktem jest, że biega jej stado psów po głowie, a ona albo śpi, albo oferuje mi patrznie mi w twarz w pozycji przy nodze, albo idzie nosem zająć się swoimi sprawami. Jak dla mnie miod malina. Dlaczego? Chcę mieć psa, który jest obojętny na obecność innych psów. do Dzikich zabaw ma Pirata i mnie, czyli stado, na zewnątrz ważne mamy być dla siebie nawzajem, a psy mają stanowić tylko element krajobrazu. Oczywiście, wolno małej witac się z psami, ale poziom zainteresowania staram się zmniejszać. Przypomina mi się moja nieżyjąca bokserka, która na chodniku, obojętnie mijała się z psami, nawet nie podchodziła ich powąchać. To bardzo wygodne w codziennym życiu. Kojarzę Fi obecność psów z zabawą i smakołykami ode mnie. Mazją kojarzyć sie dobrze i kierować uwagę suki na mnie. Podniecenie psami mogłoby skierować się przeciwko mnie- w tej chwili nie są silnym rozpraszaczem w przywołaniu, a mogłoby być. Mogłoby spowodować chęć ciągnięcia na smyczy, dekoncentracje w sytuacji, gdy koncentracja jest mi potrzebna etc.
Na spacerach bezsmyczowych Fi widząc psa zastanawia się, czy iść się przywitać, czy podążać za mną. Ułatwiam jej wybór albo odchodząc szybkim krokiem w przeciwnym kierunku, albo, jesli dystans jest bardzo bliski, pokazując smakołyk. Fi idzie za mną i zostaje za to sowicie nagrodzona. jesli wita się z psem, czekam, aż zerknie na mnie i cofam się - wtedy również przychodzi. Jesli jest rozbawiona, smakoł pod noch i odchodzę - im bardziej atrakcyjny inny pies, tym bardziej muszę pomóc szczeniaczkowi przyjść do mnie.
Nagradzam jej grzeczne zachowanie, kiedy dostaje od psa łapą w kark- od razu wpycham jej żarcie do ryja- mała musi nauczyć się znosić spokojnie gesty psów, które odbiera jako dominacyjne. Doskonale przy tym odróżnia przypadkowe zdeptanie, a celowe kładzenia łapy na karku. Jeśli grzecznie je znosi, dostaje nagrodę. Jeśli burczy, zabieram ją i odstawiam daleko na chwilę - doskonale rozumie, że warkoty mi się nie podobają. Działania takie przynoszą skutek. Chcę, żeby Fi nie reagowała na zaczepki psów, jakiekolwiek by nie były.
Naukę koncentracji i wspólnego zajmowania sie sobą przy innych psach wspiera piątkowa i poniedziałkowa grupa obediece'owa, na którą uczęszczałam z Żamcią. Tam norma jest, że psy mają skupiac się w czasie pracy się na swoich przewodnikach. Fi patrzy na inne psy i wydaje mi się, że naśladuje ich zachowanie. Dla szczeniaka to takie szkolenie przy okazji- stoimy sobie i gadamy, a psy siedzą przy nodze i się gapią. Rozmowa nie przeszkadza w klikaniu i nagradzaniu ładnej koncentracji na wlaścicielu. To zaleta klikera- nie mówię nic do szczeniaka i się dobrze bawię, a on w tym czasie ćwiczy.
środa, 29 listopada 2006, zmija14