
Muzeum ofiar amerykańskiego imperializmu pod
taką nazwą ukraińscy komuniści w Symferopolu na Krymie otworzyli wystawę
mieszczącą się w namiotach, która, zdaniem organizatorów, ma przekonać
społeczeństwo w szkodliwości współpracy Ukrainy z NATO. Komuniści podliczyli,
że Stany Zjednoczone byli sprawcami 350 wojen, agresji lub interwencji
militarnych, wśród których do najbardziej krwawych zaliczyli rzeź Indian,
zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, wojnę we Wietnamie, Iraku i
Afganistanie. Jak powiedział szef ukraińskich komunistów Leonid Gracz,
powstanie muzeum jest odpowiedzią na odsłonięcie pomnika ofiar reżymu
komunistycznego w Waszyngtonie, donosi Lenta.ru. Także prezydent Juszczenko
zwiedziwszy Muzeum Ofiar Komunizmu w Tbilisi zaczął promować idee powołania
podobnej instytucji na Ukrainie, oburza się lider komunistów. Głównym
niebezpieczeństwem dla Ukrainy jest natowska oraz amerykańska agresja,
twierdzi Gracz. Inicjatywę wsparł także swoją obecności lider rosyjskich
komunistów Gennadij Ziuganow, który akurat w tym samym czasie spędzał urlop
na Krymie. Musimy nie dopuścić do obecności wojsk NATO lub Stanów
Zjednoczonych w Rosji, na Ukrainie lub Białorusi, podkreślił. Antyamerykańską
wystawę komuniści planują pokazać na placach krymskich miast. Niewątpliwie, ta
polityczna inicjatywa ma związek z trwającą na Ukrainie kampania wyborczą do parlamentu.
Wybory odbędą się 30 września. Partia Komunistyczna, utrzymująca w sondażach 4
miejsce próbuje zagrać na antynatowskich uprzedzeniach etnicznych Rosjan
stanowiących większość na Krymie. Przypomnijmy, że w 2006 roku blokada portu w
Teodozji na Krymie przez działaczy prorosyjskich partii doprowadziła do
odwołania wspólnych manewrów wojsk Ukrainy i NATO Sea Breeze na półwyspie.
Strona ukraińska oskarżyła wtedy Rosję o podżeganie do protestów. W 2007 roku
te ćwiczenia odbyły się w obwodach odeskim i mykołajewskim, pomimo licznych
manifestacji aktywistów prorosyjskich organizacji.
środa, 22 sierpnia 2007, wertello