Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

krzysztof_wieczorek

Ciekawy problem i przykład. Zaczynając od ogólnej odpowiedzi na pytanie wg mnie nie ma takiego kryterium. Podobnie jak w przypadku wielu innych problemów związanych z "żywymi" argumentami, ich rozwiązania zawsze będą mniej lub bardziej subiektywne, a także możliwe do zakwestionowania. Jakość argumentów może się zmieniać w sposób ciągły - od argumentu świetnego do beznadziejnego. Ustalenie jakiejś granicy oddzielającej argumenty dobre od złych jest raczej niemożliwe. Podobnie jak wyznaczenie jakiegoś jednego kryterium. Zbyt wiele zależy od kontekstu, w jakim argument się pojawia. W jednej sytuacji jakiś argument można uznać za dobry, a w innej, bardzo podobny argument - za słaby. A różnych sytuacji, w jakich argument mógłby być użyty, jest bez liku i nie sposób ich wszystkich przewidzieć.
Teraz co do tego szczególnego przykładu, który Pan podał. Ja ten argument B. Mazurek uznałbym za dobry. Choć z zastrzeżeniem, że to też zależy od faktów, których nie znam myślę tu o przepisach regulujących pracę Sejmu. Jeśli nie ma jednoznacznych przepisów, że poseł, aby głosować, musi wcześniej podpisać listę obecności pod rygorem nieważności głosowania, to fakt, że takie przypadki zdarzały się nagminnie w przeszłości, jest dobrą przesłanką na rzecz konkluzji, że nie ma co robić z tego problemu w tej konkretnej sytuacji. W takim bowiem przypadku uznałbym, że to obyczaje posłów stworzyły pewne niepisane normy, i skoro nikt ich wcześniej nie kwestionował, to i tym razem należałoby postąpić podobnie. Trochę gorzej jednak byłoby, gdyby istniały jakieś twarde przepisy mówiące, że poseł, aby jego głosowanie było ważne, musi wcześniej podpisać listę obecności. Wtedy argument pani Mazurek byłby faktycznie przykładem słabego "two wrongs". To byłoby trochę tak (choć nie jest to idealna analogia), jakby złapany za przekroczenie szybkości kierowca tłumaczył się, że przecież wszyscy inni kierowcy często jeżdżą za szybko i nikt ich za to nie karze, a więc dlaczego akurat on teraz miałby za to zapłacić mandat.

PS. A filmik z wypowiedzią A. Mazguły zagościł dziś po raz kolejny w "Wiadomościach". Teraz jednak głównym newsem "Wiadomości" jest zdjęcie R. Petru i posłanki Schmidt w samolocie do Portugalii. W ciągu trzech dni pojawiło się już pięć razy.

2017/01/04 21:25:42

Gość: argumentator, *.ists.pl

Jak zwykle ciekawy wpis. Fajnie, że nagrał Pan materiał i podparł nim tekst. Można się kłócić czy to faktycznie jest ad hominem, można się kłócić czy ta wypowiedź jest faktycznie tak znacząca by ją nagłaśniać, tak samo można się kłócić czy rząd stosuje ad komuchum, ale na pewno nie pozostawia wątpliwości fakt, że powtarzanie w kółko tej samej tezy jest bezczelną propagandą, którą można określić słowami: "Wreszcie coś mamy więc będziemy to eksploatować do znudzenia"...

Słyszałem dzisiaj rozmowę w radiu RMF FM i zwróciłem uwagę na jej fragment (stenogram pobrany ze strony radia)

"[Beata Mazurek, PiS] Jeżeli my teraz rozmawiamy, a pan nie podpisał listy obecności, to czy rzeczywiście można powiedzieć, że pan nie jest w pracy?

[Redaktor] Pani poseł, ja nie podpisuję listy obecności w pracy i nie wiem, do czego to ma zmierzać.

[Beata Mazurek, PiS] To ma zmierzać do całokształtu sytuacji, że kwestionują to, że nie było kworum, że nie byliśmy podpisani na liście. Wielokrotnie zdarza się sytuacja taka, że posłowie nie są podpisani na liście obecności, a biorą udział w głosowaniu - i do tej pory, przez tyle lat, ile jestem w parlamencie, nikt tego nie kwestionował."

Interesuje mnie argument:
P1: Naszych posłów nie było na listach obecności jednak byli obecni na sali
P2: To norma, że posłowie nie wpisują się na listy i uczestniczą w obradach
K: Zatem, nic się nie stało

Czy są jakieś ogólne kryteria pozwalające w miarę obiektywnie odróżnić argumenty typu "Two wrongs makes a right " lub serii ad hominem "Ty też" od merytorycznego i właściwego zwrócenia uwagi, że faktycznie dana sytuacja lub jak kto woli "proceder" nie stanowi anomalii?

Pozdrawiam ;)

2017/01/02 20:49:42

Gość: spowdz, *.internetdsl.tpnet.pl

Widać to doskonale na przykładzie tabloidów. Ostatni hit: wnuk Wałęsy i dalej masa artykułów. No i ludzie często oceniają później Wałęsę "a bo on ma wnuka który cośtam zrobił" ;)

2016/12/29 12:49:26
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt