Maraton lekcjowy. O jakże nisko upadłam, jedząc obiad w szkolnej stołówce... Nie no, nie był aż taki zły. Ja mam jakaś taką dziwną przypadłość, że po za domem, w szkole, czy na wyjazdach zawsze jem rzeczy, których w domu nie wzięłabym do ust. Chociaż w sumie i tak większość zjadła Pupusia <3 XD Na prawdę Wam wszystkim zazdroszczę, o śmiertelnicy, że potraficie zjeść wszystko, prawie wszystko i jeszcze więcej wszystkiego... Ale nie lol, surówka marcheFFkoFFa była na prawdę dobra :D Znaczy... jak na warzywa XD Rozmowy o hentaicach, zastosowaniach marchewki, koktajlu z kota i Maid in Heaven przy obiedzie gromią. To okropne mieć takie rozeznanie teoretyczne, żeby mało co mogło zadziwić XD" Uroki. Spędzania wieczorów nad hentai grami, jakiś czas temu. No co no XDDDDDDD W celach e... koedukacyjnych! XDDDDDD Cokolwiek to słowo dokładnie znaczy XD
Dzisiaj nie nauczyłam się chyba niczego pożytecznego, zignorowałam część postów z kyuu, przez, co nie znam już całego na pamięć, prawie umarłam, prawie urwałam sobie kark, prawie modliłam się o powrót poprzedniej biolożki, bo ta nie dość, że jest niezrozumiała to jeszcze nudna, zjadłam okropne tosty hawajskie z książki kucharskiej dodanej do mikrofalówki, nigdy więcej nie spojrzę na żadną szynkę, przespałam pół dnia, jestem wykończona, przepaść kandżiów przede mną i... Nie, nie przeczytałam jeszcze nieboskiej komedii. Za to wiem, że dewolaje są tak na prawdę kosmicznymi robakami! XD Już więcej nie dam się oszukać, że to kurczak z serem i masłem... I... Zmarnowałam cały dzień, jej! XD Tęsknię za Conanem, ale czas ucieka mi między palcami, nie mam kiedy... I padam z nóg. I... Przeglądanie w szkole przeuroczo przeuroczych momentów NGE, w których występuje Kaworu rządzi <3 To na prawdę jest takie nienormalne, że ja pamiętam jak Kaworu zabił kotka? XDDDD
W tym momencie nasuwa mi się na myśl, że "Dynia z majonezem" jest na prawdę niesamowicie zrobiona. Bo... my nigdy nie widzieliśmy twarzy Hagio. Nawet nie jesteśmy w stanie odróżnić go od Seia, gdyby tylko odpowiednio ściął włosy byliby identyczni. A mimo to daliśmy się wkręcić, że Hagio jest jakiś nadludzko wspaniały. Przez sam sposób mówienia bohaterki. Przez wyraz twarzy, którego przecież prawie wcale wtedy nie miała. Nie opisywała jaki był, co robił, nie często. Po prostu... Daliśmy się wkręcić, od co. Hagio jest ideałem spośród wszystkich biszy. Bo nie znamy jego twarzy, nie znamy jego ruchów, ledwo co otarliśmy się o jego nonszalancki charakter. A mimo to czytając "Dynię..." mamy wrażenie tego jego patosu, tajemniczego uroku... Baww, Solanina, Solanina, Antagramu i Suppli D: Fall in love with Hanami <3
Nie zadręczam. Chyba już nie mam nic do dodania, cały mega interesujący dzień w pigułce. A nie. Odwołali nam kartkówkę z historii ze względu na złą salę. Znaczy, no jak dla kogo, nauczycielu sanie XD Mam na naukę jeszcze całe jutro. And I'm sure, I will fail it. Och, jakie przeuroczo niepoprawne zdanie XD No chyba, że nie...?
<3
wtorek, 09 lutego 2010, coolcats