Dosyć często spotykam sie z tym określeniem. Namawia sie pracodoawców do stwarzania odpowiednich warunków powrotu itp. itd. A rzeczywistość...
No cóż pracuję w szkole publicznej, mam to szczęście, że mogę sobie pozwolić na urlop wychowawczy, ale moje dwie koleżanki wróciły i ...
jednej zaproponowano wychowawstwo - bo jak dyrekcja tłumaczyła nie ma komu dać... dodam, że od paru lat pracuje u nas jeden pan wfista, któremu nie przydziela się żadnych dodatkowych zadań, bo... nie da sobie rady, zwolnić go nie zwolnią, bo... pracy nie znajdzie...
Koleżanka nie zgodziła się, gdyż wychowawstwo to mnóstwo dodatkowej roboty, za 40 zł miesięcznie !!! a w naszej szkole dochodzi jeszcze jeżdżenie po całym mieście, po domach uczniów wagarujących (około 70%) oczywiście w ramach tych 40 zł, bo nawet na bilety pieniędzy się nie dostaje... Koleżanka się nie zgodziła i dostała 12 godzin, ok, była na to przygorowana, ale w tych 12 godzinach ma 9 okienek, czyli w szkole spędza 21 godzin!! Dobrze, że dzieckiem opiekuje się babcia , bo chyba na nianię by nie zarobiła...
I to jest państwowa firma przyjazna matce.... od marca szukam nowej pracy, a tymczasem ... idę do Dziecka , bo chyba sie obusziło ::)))
wtorek, 18 września 2007, elafela