Nie tak dawno wróciliśmy z nad polskiego morza, a konkretnie z Darłówka. Nam jednak nie było dane mieszkać w tym nadmorskin kurorcie tylko na wsi 2 km dalej. Niby tylko 2 kilometry a zupełnie inne klimaty...
Zamiast tandetnych straganów - bocianie gniazda, kury, kaczki
zamiast fatalnie zaopatrzonych dyskontów - mały wiejski sklepik z przepyszną szarlotką
zamiast głośnej muzyki - pianie koguta, klekot bocianów
na plaży nikt po głowach nie skakał, miejsca było dość, ale coś za coś - trzeba było dojechać...
Ze dwa razy wybraliśmy się do Darłówka na rybę i szybko stamtąd uciekaliśmy.
Ale oczywiście każdy jedzie na wakacje tam gdzie lubi. Dobrze, że nad Bałtykiem można znaleźć jeszcze gdzieniegdzie ciszę i spokój
sobota, 18 sierpnia 2007, elafela