Tych 6 słów w wykonaniu Bulbiego, zawsze, ale to zawsze wywraca mój w miare poukładany świat.
Po ich usłyszeniu nie mam problemów pt. jestem grubasem, nie mam pieniedzy i nikt mnie nie kocha. W chcwili obecnej śmiać mi się chce z tego co jeszcze wczoraj uważałam za poważny problem.
Z biegiem czasu nauczyłam się nie płakać w sekundzie kiedy Bulbi lub rodzicielka informuje mnie o tanie rzeczy który opisuje. Umiem już nawet zacząć płkać dopiero wieczorem.
Nie nauczyłam sie tylko tego jak ja mam z tym żyć. Jak się z tym pogodzić, że czasami raz na jakiś czas, TO po prostu sie dzieję.
Co ja mam zrobić? Nie umiem się nie przejmować, nie umiem udawać, że nic się nie dzieję. Jak się z tym pogodzić wewnętrznie, emocjonalnie? Jak sobie wytłumaczyć, że tak jest i moje płacze i przejmowania nic nie pomagają?
a wszystko kurwa przez to, że Ją kocham.
Chyba tylko ją...
poniedziałek, 29 listopada 2010, e-irmi