Wczoraj Dżina ćwiczyła z Natalką, która też porusza się na wózku. Początki, jak to zwykle bywa...trudne, ale już po kilku minutach, sunia zorientowała się, że polecenia i smaczki wydaje Natalka. Bywało, że domagała się nagrody szybciej niż dziewczynka mogła podać i kładła pyszczek na jej kolanach (gdzie w woreczku leżała pokrojona kiełbaska), to bardzo rozbawiało Natalkę i chyba nawet sprawiało jej więcej radości niż świetnie wykonane polecenia.
Najważniejsze chyba jest to, że ani razu nie próbowała nawet wskoczyć na wózek! Robiła siady, warowanie, podawanie łapy, kilka razy podała rękawiczke z ziemi i czekała, w czasie kiedy Natalka objeżdżała ją wózkiem.
A dzisiaj: świat jest pełen niespodzianek. Już jakiś czas temu Dżina odkryła, że można wchodzić do płytkiego stawu u moich rodziców i super skakać w wodzie, i chlapać i pić jednoczesnie. Dzisiaj z miną "ja już się wody nie boję" wbiegła do głębokiego stawu, a tu UPS NIE MA GRUNTU. Chwila zaskoczenia, spojrzenie na nas i....piesek jak to piesek uświadomił sobie, że potrafi pływać, pieskiem oczywiście!
Jutro czeka nas (o ile Łukasz znajdzie siły po pracy w nocy:)) festyn w parku, a w niedziele kino, wrażania już niebawem:)
piątek, 12 maja 2006, dzinka2005