Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Komentowanie jest moderowane.
Wypowiedź pokaże się po zaakceptowaniu jej przez właściciela blogu.
Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

ewazdublina

Anglicy a Irlandczycy to jak woda I ogien :) Nie przepadam za Anglikami. Szkoci sa swietny I bardzo do Irlandczykow podobni z usposobienia.

2017/07/06 19:33:50

lifebreath

Anglicy to chyba ogólnie lubią wyżynać. Z tego co kojarzę (słabo) to chyba m.in. imć Cromwell sporo się wysłużył koronie w kontekście "wyżynania" w Irlandii...
Ogólnie chyba to prawda, że my i Irlandczycy mamy wspólne to doświadczenie życia u boku bardzo potężnego sąsiada (my nawet dwóch). I ja mam wrażenie, że z Irlandczykami dogadywałem się znacznie lepiej niż z Anglikami. Jakaś taka inna "chemia".

I chyba będę musiał cofnąć to co pisałem - tzn. że mało przyrody w polskich dużych miastach. Podobno (takie info dostalem od rodziny) duże miasta w Polsce przeżywają inwazję szczurów :) Jest nawet takie jedno, w którym szczurza populacja oceniana jest na ok 3 razy większą od ludzkiej...

2017/07/01 22:40:44

ewazdublina

Irlandia tez niby nie ma lasow ale zieleni, pol, lak, ogrodow itp jest mnostwo:) Anglicy nam lasy wyrzneli

2017/06/30 15:41:58

lifebreath

To jak to jest, że UK (mieszkałem nie tylko w Londynie) taka ogołocona z lasów wydawała mi się... bardziej "zanurzona" w naturze niż Polska? Irlandia z tego co słyszę też jakoś inaczej jest zorganizowana...

2017/06/29 23:34:53

tessa37

:)
Dla mnie to tez jedna z wazniejszych cech charakteru H., wazne tez, ze uwielbia koty, a koty jego;)
My w tym roku korzystamy jeszcze w pelni z ogrodu, ale tez sie ciesze bardzo na taras i widok z okien w przyszlym mieszkaniu, nawet bez rzeczki z labadkami pod nim;) Najwazniejsze, ze wsrod natury, jak wjezdzam do FFM (w tym tyg. spotylam sie tam z "moimi" dziewczynami i bardzo sie na to ciesze, ale rownie bardzo bede sie cieszyc wracajac;) i pomysle, ze mialabym tam mieszkac nadal, to mi sie cos robi, fakt, sa tez fajne miejsca, od czasu do czasu moze byc, ale nie na stale, absolutnie...

2017/06/29 09:16:25

marga77

jak u mnie przed tarasem wygląda, widziałaś, wiosną i latem, kiedy jest już totalnie zielono, życie na przytarasowych drzewach kwitnie od bladego świtu do późnej nocy, a w tym roku i w nocy, bo znowu, jak przed trzema laty, mamy rodzinę puszczyków, mieliśmy też pustułki, no i od początku parę kruków, kłócących się ciągle ze srokami, jednym zdaniem życie kwitnie i świergoli, stąd też taras jest moim ulubionym miejscem od wiosny, do jesieni, że o kotach nie wspomnę ;) dwa lata temu Kot Sajmon, z którego w temacie łowów wychodzi jego syberyjska część, złapał młodego, ale już samodzielnego kosa, którego Misiek wydarł mu z paszczy (Merlin na ten widok uciekł :D w końcu Królewiczek jest c'nie? a nie jakiś tam kot :D) wsadził do pudełka, które przykrył ręcznikiem, przedtem sprawdził całość ptaszka, gdzie głaszcząc go uspokajał, ptaki mają słabe serducha i ze strachu mogą paść na zawał, i po tym jak się kos uspokoił, sobie sam z siebie, Miśka się w ogóle nie bojąc, odleciał, przyklejona przez ten cały czas do tarasowej szyby w tarasowych drzwiach, które Misiek oczywiście zamknął, kocia morda, Kota Sajmon, bezcenna!!! :D
jak pomyślę, że za dwa lata czeka mnie pięć hektarów wszelakiego ptactwa i zwierzyny, i żadnego człowieka, to kociokwiku z radości dostaje :D

łabedziowemu świrowi się Wam nie dziwię ;) taka rodzinę łabędzią widziałam na Motławie będąc teraz w Gdańsku, jedząc na tarasie hotelu kolację i jak na zawołanie, bo widząc malucha płynącego na rodzicu, mało się ja z zachwytu nie zapiszczałam, łabędzi rodzic na moich oczach wymienił pasażera, niestety, aparat, a nawet i telefon, zostawiłam w hotelowym pokoju :(

2017/06/29 06:35:26

ewazdublina

Tessa jakby C. nie mial takiego stosunku do przyrody i zwierzat jak ja to bysmy z soba nie byli :)

2017/06/28 23:28:57

ewazdublina

Lifebreath, jakbys kiedys przebigl moje stare posty z tagem Irlandia to znajdziesz wspominki z poprzedniego miejsca zamieszkania, gdzie pod balkon podchodzily mi lisy i sarny :) Lisy w Dublinie natomiast, w samym centrum to juz normalka. Obcowanie z przyroda uspokaja i nastawia pozytywnie :)
Tez mi smutno kiedy widze takie przypadki, ja nawet fimow przyrodniczych nie ogladam bo nie moge patrzec jak jeden gatunek zabija drugi, ale to w koncu "circle of life" i naturalna selekcja. Mimo to - przykro.

2017/06/28 23:28:24

ewazdublina

Dita, i znalezliscie jaki to byl gatunek?

2017/06/28 23:25:48

tessa37

Pieknie:)
My teraz mamy las za oknem, w przyszlym mieszkaniu będzie on ciut dalej, a w poblizu "tylko" ogrody, pola i łąki, ale mieszkania w srodku wielkiego muasta juz sobie nie wyobrażam; )
Widze, ze C .jest wrażliwy jak moj H., ktory ostatnio pi deszczu....slimaki przenosił;) O ratowanych ptakach nie wspomne:) Jedynie do wytepienia os z naszej skrzyni na zaluzje sie przekonal, po tym jak zobaczyl, jak zabijaja i zżeraja one pszczoly...
Nie wiedziałam, jak bardzo (choc, ze tak, to czułam) brakuje mi natury i świeżego powietrza, zanim die rowno 8 lat temu nie przeprowadzilam do mojej palacowi-zamkowej "wioski":)

2017/06/28 23:00:44

lifebreath

Zazdroszczę ;)

Ja tak zacząłem obserwować przyrodę - szczególnie kaczki, zimorodki, a czasami (chyba) czaple (albo może żurawie?) gdy pracowałem w "parku biznesowym", który nie bez powodu był parkiem. Dużo drzew i ogólnie bardzo dużo zieleni. Do tego mały staw pośrodku tego wszystkiego. W PL nie wiem czy taki staw nie przepadłby w momencie planowania (tam spokojnie by się zmieściły dość duże budynki). Z kaczkami się bardzo zaprzyjaźniłem. I było mi smutno jak widziałem jak (chyba sum) wciągnął małą kaczkę pod wodę...

W Lodndynie mieszkałem m.in. w dzielnicy gdzie kiedyś były doki i tam obserwowałem ptactwo żyjące na pozostawionych kanałach :) A już spotkać lisa w okolicy gdzie mieszkali znajomi (2/3 strefa na północy) to nie było nic tak niezwykłego...

Dziwne, że w Polsce w moim (dużym) mieście mam wrażenie, że tej przyrody jest jakoś mniej. Może i zieleni nie jest mniej, może i teraz mam jerzyki za oknem, ale ogólnie mam takie wrażenie że pod względem "zwierzęcym" jest tu jakoś pustawo...

2017/06/28 22:07:42

Gość: dvt, *.dynamic.dsl.as9105.com

Mysmy ostatnio w pracy sie rzucili do okien bo jakis rzadki ptaszek sie pojawil, z czerwonym brzuszkiem. Potem wszyscy googlowali, co to za gatunek. Lis z parkingu niestety przepadl bez wiesci.

2017/06/28 21:45:03
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt