Moja roczna spanielka zjada odchody, zarówno swoje jak i ludzkie, przynajmniej tak mi się zdaje, że ludzkie. Czasami też potrafi się wytytłać w jakimś łajnie. To zaczyna być kłopotliwe, szczególnie że wyczesanie spaniela i umycie go po takim kontakcie z odchodami jest bardzo kłopotliwe. Ja się przy tym mocno napinam i złoszczę a pies zaczyna na mnie warczeć. Dostała po tyłku kilka razy, ale to nic nie dało. Wiem, że kiedyś Twoja dożyca też urządziła sobie kąpiel w krowim łajnie. Jak sobie dałeś z tym radę?
To prawda kiedyś moja ukochana Sunia druga na 5 minut przed wyjazdem z pobytu na wsi wykąpała się w krowich kupach. Zresztą nie tylko ona, Bianka kilka razy wykonała to samo. Bercie zdarza się zjadać własne kupy. Jednak nie jest i nie był to regularny kłopot. Po prostu zdarza się, wkurza mnie to niemiłosiernie ale nie panikuję i nie robię z tego powodu afery.
Kontakt zwierząt z odchodami, tak w ogóle, niezależnie od gatunku jest prawidłowym i normalnym zachowaniem. Gdyby prześledzić etogram (zapis wszystkich zachowań), to u wszystkich zwierząt, nawet u ludzi, odchody są lub były ważnym elementem komunikacji z własnym środowiskiem, komunikacji z innymi społecznościami. Zapewne niejeden antropolog mógłby godzinami opowiadać o traktowaniu własnych nieczystości wśród tzw. ludów pierwotnych. Wśród zwierząt załatwianie potrzeb fizjologicznych to nie tylko usuwanie z organizmu pozostałości po procesie trawienia. Zwierzęta zazwyczaj nie robią tego byle jak i byle gdzie. Dzikie zwierzaki roślinożerne nigdy nie robią tego na własnym pastwisku tylko w ściśle określonych rejonach. Drapieżniki nigdy nie defekują na terenie gdzie próbują złowić swój obiad. Wiewiórki zjadają własne odchody regularnie, może po to żeby sąsiedzi nie wiedzieli, że tu były. Nosorożce natomiast wylewają z siebie setki litrów moczu znacząc swój teren. Jeśli jest akcja to jest reakcja, lub retorsja. Nosorożce z uwielbieniem zjadają krzewy obsikane przez inne nosorożce. Dzikie koty zjadają odchody innych dzikich kotów, lub tarzają się w ich nieczystościach. Wilki robią podobnie. Tylko po co? Odchody są naszą wizytówką. Niezależnie od tego czy to, człowiek, czy zwierz. Nic tak nie pachnie, lub śmierdzi nami, jak nasze odchody. Wszystko co z nas wypływa: ślina, pot, mocz, sperma, feromony, defekalia, zawiera bukiet informacji o nas. Psy dużo wrażliwsze węchowo odczuwają zapachy, o których my nawet nie wiemy, że są. Zwierzęta tarzając się w odchodach zostawiają na nich swój ślad i mówią ja tu byłem, zjadając odchody mówią tu nikogo nie było. Dlaczego jednak robią to psy, skoro nie muszą walczyć o terytoria i ukrywać się przed swoimi wrogami? W jakiejś mierze, to pozostałość po ich przodkach. Zachowanie które u wilków w wyniku rytualizacji utkwiło w ich zapisie genetycznym. Zatem trafiło także do ich krewniaków czyli psów. Jednak nie każdy pies raczy się takimi posiłkami. Dlaczego? Bo lata zmian cywilizacyjnych, udomowienie psa spowodowały, że szereg zachowań odziedziczonych po swoich przodkach uległo różnemu stopniu uśpienia. Zwierzęta w swoim normalnym niezagrażającym środowisku reagują reaktywnie. W jakimś stopniu przewidywalnie. W sytuacjach niepewnych, zagrażających, lękliwych również reagują reaktywnie lecz mniej przewidywalnie. Dzikie zwierzęta żyjące na wolności robią to zawsze wg zrytualizowanych schematów żeby ocalić własne życie, żeby przeżyć, czasami, żeby mogło dojść do prokreacji. A nasze psy robiąc to wiedzą, że robić można, czasami trzeba. Jednak nie zawsze wiedzą o co chodzi? No właśnie, jeśli nie wiedzą o co chodzi?, to wracają do swoich pierwotnych zachowań właściwych dla odziedziczonego genotypu. Szczekają, atakują listonosza, biegają wzdłuż płotu no i zjadają odchody. To duży skrót, może kiedyś to rozwinę. Reakcją na niepewność jest powrót do pewności. Rozchybotany emocjonalnie Amstaf zaatakuje cokolwiek. Zdenerwowany retriever zacznie z uporem maniaka nosić różne przedmioty, lub węszyć. Zdezorientowany molos zacznie pilnować czegokolwiek, czasami tak jakby chciał oddać za to życie. Mieszaniec zacznie robić nieprzewidywalne dla nas rzeczy, bo akurat, tak będzie dawał sobie radę z własnymi niepokojami. Psy zjadają kupy, tak to niestety bywa, nawet jeśli jest to sprzeczne z naszym poczuciem estetyki, dobrych obyczajów i norm społecznych. Jest jeszcze jeden bardzo prozaiczny powód takich zachowań. To kwestia formuły odżywiania. W kale ludzi i zwierząt jest zawsze część niestrawionego pokarmu. Im więcej ktokolwiek, zjada łatwo przyswajalnego pokarmu, pozostawia po sobie mniej przyswajalnych składników. Karmiąc psa suchą karmą firm z tzw wyższej półki można zauważyć, że jego kupy są małe i dość suche. Psy karmione tańszymi karmami pozostawiają po sobie ślady duże i wilgotne. W tanich karmach 80-90% składu to substraty sojowe, przyswajalne ale nie zawsze trawione do końca. W kupie psa odżywianego dietą Barf jest pełno niestrawionych substancji białkowych. Jak się temu oprzeć? Niepatologiczni ludzie oprą się takiej pokusie. Niepatologiczne psy zjedzą to, bo to my ludzie stwarzamy im do tego okazję.
czwartek, 05 marca 2009, r.drozda