Kupiłam dynię. Powstanie z niej pyszny (chyba) placek dyniowy oraz równie pyszna (chyba) zupa dyniowo imbirowa. Trzyletnia tradycja musi trwać ;)
Napisałam pierwszy podrozdział pracy. Namęczyłam się strasznie a stworzyłam jeno dwie stronnice. Mimo to dumna jestem, ponoć najgorzej jest zacząć. Czas na podrozdział drugi.
Kupiłam sobie sympatyczne srebrne kolczyki z liściem. Nigdzie nie było dębowych (nawet allegro zawiodło) więc wziełam klonowe. Jak się nie ma co się lubi... Ale co tam, fluffi i tak się cieszy. Ciekawe ile je ponoszę zanim jeden zgubię. Zawsze je gubię :/
Zawinęłam się w koc, ułożyłam przy piecu i czytam reklamowaną przez Chima księgę (bo na książkę za gruba) pod tytułem "Gra o tron", popijając jednocześnie herbatkę z miodem, cytryną i imbirem. Mrauk. Że też do szczęścia tak niewiele potrzeba.
A na poczcie mam 175 nieprzeczytanych maili. Chyba przesadziłam zapisując się na 4 ruchliwe listy dyskusyjne. I co chwile przychodzą nowe. Zaczynam się bać.
poniedziałek, 30 października 2006, driada84