nie czuje zblizajacych sie swiat. na ten jakze radosny czas zawsze robilam sie weselsza. wszystkie pierdoly nie robia na mnie wrazenia a zakupy mecza. zdecydowanie sie starzeje (pozdrowienia dla Ł.;p). dziwne tematy chodza mu po glowie. takie bardziej powazne i zyciowe... strach sie bac. mysli o przyszlosci itd. przerasta mnie to. gdy zaczyna swoja paplanine, zmieniam temat. gdy to nie skutkuje w inny sposob zamykam mu usta, ale to nie bedzie trwalo wiecznie. konkretnych pytan jeszcze nie zadal, ale to kwestia czasu. i co wtedy mu powiem? jeszcze niedawno o tym marzylam, snilam i z niecierpliwoscia czekalam na kogos, kto bedzie mial podobne marzenia. majac to przed soba, w momencie gdy wystarczy wyciagnac reke, ja sie chowam. chodza mi glupie mysli po glowie, a najgorsze, ze zaczynam sie nad nimi powaznie zastanawiac. boje sie podjac jakakolwiek decyzje, ale stan obecny jest dziwnie niewygodny. czekam na ulge.
piątek, 14 kwietnia 2006, degrengolada