...i mowie mu, ze sie na to nie zgadzam. on na to, ze wyboru nie ma wiekszego. ze jak nie pojedzie, to robocie robi papa. telefonuje gdzie moze, ale nic z tego.
szkoda, co nie?
no i trzeba bylo wyjsc. okazja do spotkania sie z bratowa i dluzszej dyskusji, zwanej plotami. stoimy w drogerii, gadamy, nic sie nie dzieje. nagle telefon. odwracam sie, a pan dawno nie widziany, czeka na mnie glupio sie przy tym usmiechajac. bylo naprawde milo, az sie sama zdziwilam, bo przy ostatnim spotkaniu rozmowa przebiegala zupelnie inaczej. o czym tu rozmawiac. nie widzielismy sie dobrych kilka lat, ale tematow nie brakowalo. i bylo (cholera jasna!) milo.
i szkoda jest troche mniej. powody mam dwa. powody, do ktorych sie publicznie nie przyznam. powody, ktore (mam nadzieje) sa tylko wytworem mojej wyobrazni. a co jezeli nie? a co jesli...
...o jesli nie myslimy. w swieta odpoczywamy.
zachowuje sie jak gowniara, ktora nie wie czego chce. jak niezdolna do podejmowania decyzji istota, porcelanowa lalka, ktora jedynie trzeba chronic. a takie zachowania zawsze tepilam. stan przejsciowy? oby.
sobota, 15 kwietnia 2006, degrengolada