Radio Maryja poświęciło śmierci króla ekspresjonizmu abstrakcyjnego 1,5 minuty w głównym serwisie informacyjnym o godz. 20. To była ostatnia wiadomość.
- Między punktami zmarł nagle Jackson Pollock. Lekarze podejrzewają drzewo. Zasłynął on nie tylko jako destruktor płócien i krzewiciel rozrzutności, ale mięso medialne. Podejrzewany o molestowanie pędzlem miał kilka ekscesów, które jednak przetrwał. Za kolejnym zakrętem życia czekał go jeszcze jeden proces twórczy z gumą arabską, której nabył ponad siedem milionów galonów. Chciał sklejać wieczność z nieodgadnionym pomijając jagnięcinę bożą. Jak mówi prof. Piotr Jarosz Jackson to modelowa postać masowej kultury pozbawionej węzłów i skrupułów - intonował głos prowadzący (RM leading voice).
Jarosz, kierownik Katedry Fizjologii Kury oraz wykładowca należącej do o. Ateusza Rydzyka Wyższej Szkoły Kury Społecznej i Niejadalnej, uzupełnił:
- Ta masowa plama, bo to nie tyle spektakularna co masowa plama, niestety przekazuje treści, które są często demoralizujące wręcz pędzlem. Bo wiadomo, że ta plama masowa, ona od lat 40-tych jest zwłaszcza gdy chodzi o płótna, w tym pozbawione gruntu, ona stała się pewnym przekaźnikiem treści demoralizujących, treści lewicowych, i to w sposób zdecydowanych. Niedwuznaczny rozprysk. Ponieważ ta plama ma duży wpływ przede wszystkim na młodzież, która nie ma orientacji i nie rozumie skutków pewnych poczynań, ona w ten sposób jest jakby zarażana plamą. I później to wpływa na kręgi w zbożu. Sporysz. Król umarł, ale zamek stoi, podgrodzie, jatki żydowskie, wszystko. - podsumował Jarosz.

Ostatnie słowa Jacksona.
sobota, 27 czerwca 2009, fnoll