Droga uciekała spod kół. Korowód trzech samochodów, srebrnego, czarnego i śliwkowego- wesoło mknął po szosie. Banda przyjaciół zmierzała ku relaksowi i porządnej dawce szaleństwa. Anka i Kaśka odbierały telefony i smsy od znajomych, którzy mieli dołączyć do nich jutro, by wspólnie świętować ich urodziny. Dzisiejszy dzień chcieli spędzić w swoim gronie. Asia oznajmiła wszystkim, że we wrześniu wyjeżdża na pół roku do Niemiec, by tam zgłębiać tajniki bankowości. Wszyscy cieszyli się razem z nią, ale każdy w sercu odczuwał coś na kształt strachu. Jej nieobecność miała wpłynąć na każdego z nich. Najbardziej na Pawła, jej brata bliźniaka. No i na Anię, z którą nazywały się siostrami z wyboru. Tylko Asia i Maciej wiedzieli, że u Ani podejrzewają nowotwór. Ona pomogła zakochanym wymyślić wspólny wypad na Boże Ciało, by chłopak mógł wspierać Anię podczas szczegółowych badań. Na razie nie wiedzieli nic, poza tym że jej wyniki badań krwi były przerażające dla lekarzy. Dostała jakieś tabletki, po których notorycznie miała krwotoki z nosa. Asia, jako osoba wybitnie dociekliwa wyczytała w internecie masę historii, które dobrze się kończyły. Na chorych przeprowadzano badania, wychodziły kiepskie, ale leczenie farmakologiczne przynosiło efekty szybkie i w miarę trwałe. Choć tabletki musiały być przyjmowane do końca życia. Była przerażona, bała się o życie przyjaciółki. To był jeden z powodów, dla których bała się wyjechać. Bała się, że w przypadku ostatecznym, będzie żałowała niespędzonych razem chwil. Wiedziała, że Ania jest silna. Życie nie raz dało jej po tyłku, a ona zawsze wstawała, otrzepywała ręce i dalej parła do przodu. Wiedziała, że ma siłę do walki. No i miała Maćka. Wspierał ją, nie uciekł, kiedy wyznała mu przyczyny tych nagłych osłabnięć i ilość łykanych pigułek. Wyjazd do prywatnej kliniki był niejako jego pomysłem. Anka wymawiała się brakiem funduszy, ale chłopak tak się uparł, że ostatecznie pozwoliła mu zapłacić za te badania. Pieniądze pochodziły z dosyć udanej transakcji giełdowej, do czego chłopak miał nosa.
- Śpisz?- z zamyślenia wyrwał ją głos brata.
- Nie- odpowiedziała nieco nieprzytomna.- Zastanawiam się, jak Anka i Maciek będą się bawić we dwoje na Słowacji.
- Może się do nich dołączymy, co?
- Nie braciszku, myślę że tą podróż powinni odbyć sami- uśmiechnęła się do siebie smutno.
- No, w razie czego będziemy się szykować do chrzcin- zaśmiał się głośno.
- Spokojna Twoja rozczochrana- zawołała siedząca z tyłu Marysia. - Zabezpieczają się. Anka nie jest głupia, wie że ciąża rozłożyła by jej plany na łopatki.
- No niby tak, ale wiesz. Maciek strzela, ale nie Anka kule nosi- Paweł już niemal wył ze śmiechu.
- Dupek- podsumowała go siostra. - Sam byś sobie poszukał dziewczyny, a nie jarasz się cudzym seksem.
- Na brak seksu nie narzekam- odciął się Paweł.
- Byle jaki szybki numerek w aucie to nie seks.
- Może i szybki, może i w aucie, ale nie byle jaki Siorka. Znam swoją wartość hehe.
- Skup się na drodze, co? Daleko jeszcze?
- Dwadzieścia kilosów. Dlaczego Marcin mi miga światłami?
- Nie wiem, zaraz zadzwonię do Agaty. Wybrała numer koleżanki. Po chwili już dawała znać Ani, że trzeba zjechać na stację. Marcin musiał zatankować. Przymusową przerwę wykorzystali na uzupełnienie kofeiny w organizmie.
- Za pół godziny będziemy na miejscu- powiedział Maciej przez telefon. Dzwonił do właściciela ośrodka wypoczynkowego, w którym mieli rezerwację. - Świetnie, dziękuję i do zobaczenia.
- Wszystko gra?- zapytała Ania, przytulając się do ukochanego.
- Tak, domek wysprzątany, pole obok również.
- Domek? Jeden- zapytała Kaśka.
- Tak, powiedział że dadzą nam jakiś jeden, duży. Dwupiętrowy z 8 pokojami i 3 łazienkami.
- No to gitara. Ruszamy?
- Ruszamy.
Osiem kubków po kawie wylądowało w kuble na śmieci. Ryknęły trzy silniki i po chwili nawet kurz nie pamiętał, że się wzbił w powietrze. Słońce świeciło, obsługa stacji wróciła do leniwej gatki o niczym. Nie spodziewali się szybko kolejnych klientów. Dochodziła dopiero jedenasta. Ludzie ruszali się z domów, natłok gości będzie za 2 godziny.
I tak droga znów zaczęła uciekać spod kół. Tylko, że tym razem Anka nerwowo szukała czegoś do zatamowania kolejnego krwawienia z nosa. Maciej patrzył na nią pełnym strachu i miłości spojrzeniem. Tak bardzo bał się ja stracić.
wtorek, 01 listopada 2011, ginny84