Długo nie zaglądałam na swojego bloga. No bo po co? Żeby ciągle i nieustannie pisać o tym w jakim jestem życiowym dołku, z którego próbując się wydostać zakopywałam się jeszcze głębiej i głębiej. Dniami potrafiłam nie opuszczać czterech ścian i zwinięta w kulkę bezmyślnie lampić się w odbiornik telewizyjny.
Ale myślę, że jest już ze mną trochę lepiej dlatego ten wpis.
Poznałam chłopaka tydzień temu. Oczywiście ma na imię Marcin (z przeznaczeniem się nie wygra). Martwi mnie jedynie fakt że to dobry kumpel Wojtiego (razem pracują). Ale co na to poradzę że bardzo mi się spodobał, a ja też chyba go zaintrygowałam. Na imprezie przegadaliśmy 90% czasu, karmiliśmy się nawzajem jedzeniem, flirtowaliśmy. Dawno nikt tak mnie nie zauroczył. Tylko nie wiem kiedy się znowu z nim zobaczę.
Poza tym muszę zacząć chodzić na uczelnię i ogranąć to całe bagno.
Taki szkic co nowego. To na dzień dzisiejszy tyle.
poniedziałek, 17 października 2011, czarnodziejka69