To była nasza ostatnia wczoraj sobota z Tobą,kiciu nasza kochana.Chwila nieuwagi i ..........
spadłaś z parapetu na ziemię.Niestety mieszkamy dość wysoko i nie miałaś szans na przeżycie.Usłyszałam drapanie w parapet i zauważyłam jak spadasz.O jezu-krzyczałam,kićka wyleciała!!
Spojrzałam przez okno,ruszałaś łapką.Biegłam jak opętana po schodach ,żeby Ciebie jeszcze ratować.Gdy byłam przy Tobie,dawałaś oznaki życia.Kręgosłup miałaś połamany,mówiłam do ciebie kiciu nie umieraj,nie odchodz,cała zalana łzami.Wzięłam Ciebie na ręce powiedziałam Twoje imię,spojrzałaś się swoimi oczkami i ..................
odeszłaś,tak jak byś czekała na mnie.
Wracając do domu ,a były to sekundy cały czas ryczałam,położyłam Ciebie na stole,już nie żyłaś...
Wyłam razem z synem,
czekaliśmy na córkę,żeby jej przekazać złe wiadomości,bo razem ze swoją grupą taneczną byli na wyjeździe.
Rozpacz nasza była nie do opisania!!!
Nie mogłam spać w nocy,wpatrywałam się na fotel,na którym spałaś,czekałam na Ciebie.Córka tak samo.
A dzisiaj?
Już nie ma Ciebie z nami,twoja kuweta jak stała tak stoi,miseczka też.Już nie będziesz chodziła za mną,to mnie upatrzyłaś jako swoją panią.Chodziłaś za mną wszędzie,do kibelka, jak się kąpałam siedziałaś zawsze ze mną,Twoje miejsce obok mnie jak teraz siedzę i piszę jest puste....
Skoro Ciebie kiciu nie ma na fotelu,to może jesteś w kanapie,bo tam lubiałaś spać,a może w szafie między klockami lego jesteś?
Ale nieeeeeee,dziś pozostały mi po Tobie zdjęcia,filmiki,podrapane dłonie i ogromna pustka.

Pozostaniesz zawsze w mojej pamięci,tak bardzo CIEBIE KOCHAM
niedziela, 19 kwietnia 2009, ericaaa