przysłowie mówi: raz na wozie, raz pod wozem całkiem podobnie jest z rekrutacją, pozyskiwaniem klientów, tematów, zleceń etc.: raz się zasiada w groźnej (lub nie) komisji, a raz stroi miny i gra herosa przed groźną (lub nie) komisją; a czasem trzeba wygrać casting, żeby móc organizować następne; sam lajf
- dlaczego twierdzi pan, że jest pan najlepszym kandydatem na to stanowisko? zapytała pani Kasia
ciekaw byłem bardzo, co powie nasz rozmówca, zgodnie z dokumentacją opisany jako numer 114/18 (czyli aplikacja numer 114 i osoba zaproszona na rozmowy jako osiemnasta); sprawiał wrażenie bardzo bystrego chłopaka
- bo jestem co do tego szczerze przekonany odpowiedział z lekkim uśmiechem, patrząc najpierw na panią Kasię, potem na mnie
ha, no i co? jakie pytanie, taka odpowiedź :) po ponad 45-minutowym wałkowaniu życiorysu, doświadczeń i zamówionych dłuższych wypowiedziach z gatunku a gdyby zdarzyło się na przykład coś takiego, to co by pan zrobił oraz gdyby pana zadaniem było aby... niewiele więcej można by dodać
pani Kasia wyglądała jednak na zaskoczoną; mimo, że zdarza mi się asystować w spotkaniach rekrutacyjnych jako obserwator i weryfikator umiejętności merytorycznych, nie wyznaję się do końca w listach pytań do kandydatów i jawnych oraz ukrytych celach, jakie za pytaniami stoją
- proszę wyjaśnić lekko spłoszony spojrzałem w prawo i uff... to nie do mnie, na szczęście nie lubię powtarzać kilka razy tego samego; przy takim powtarzaniu czuję się jak na zmęczeniowym przesłuchaniu, jakbym musiał dokładnie i precyzyjnie powtarzać tę samą wersję zeznań, pod rygorem... no nie wiem czego, czegoś bardzo nieprzyjemnego w każdym razie
kandydat pocił się jeszcze parę minut wybierając same rodzynki z ciastek swego życiorysu i układając z nich przed nami napis: jestem naj-the-best; potem standard skontaktujemy się z panem w ciągu iluś tam iluś, jeżeli zostanie pan zakwalifikowany do dalszego postępowania to czeka pana jeszcze to i tamto (w skrócie: triatlon z elementami sztuki cyrkowej i gry na dowolnie wybranym barokowym instrumencie), rąsia i papa; a w części bez udziału trzy zdania, wypełnienie ankiety, rzut oka za okno i... pora na numer 19
>>>
osiemnasty wygrał eliminacje; od jakiegoś czasu, z nieustającym szczerym przekonaniem, realizuje zadania ku chwale, korzyściom itepe
nadal twierdzę, że to bardzo bystry chłopak dużo się od niego uczę wspierając go swoim doświadczeniem na jego nowej drodze profesjonalnego żywota
nadmieniałem, że lubię to co robię? NA PEWNO TAK, ale pomimo zastrzeżeń wyżej wymienionych powtórzę się: bardzo lubię
do popisania
legalne zdjęcie na licencji Pixmac
środa, 08 lutego 2012, coachartur