nadmieniałem już kiedyś, że tematy chodzą stadami? z tego co pamiętam, tak - a jeżeli nawet nie, to co za różnica? no to, albo podtrzymuję stanowisko, albo informuję o nim niniejszym premierowo
zaczął się sezon na czytanie i opiniowanie opracowań wszelakich - a to umowy, albo porozumienia, a to koncepcje, a to wnioski z analiz, nawet regulamin organizacyjny się trafił
obłożyłem się wydrukami z każdej strony, wyposażyłem w kolorowe cienkopisy, przygotowałem zapas kawy i do boju
najpierw, dla rozgrzewki corrida, czyli walka z bykami, machnięcie muletą i sztych szpadą w ortografy, okrążanie niegramatów tak, żeby z chaosu nieuporządkowanej dreptaniny wydobyć piękno pasodoble
później działalność wywiadowcza - analiza zdjęć z samolotów bezzałogowych i satelitów (żeby złapać, jak żeśmy się właściwie zorganizowali) i analiza powiązań między obiektami (kto, komu, co i na jakich zasadach i czy aby nie brakuje jakiegoś istotnego ogniwa)
potem plan strategiczny; tu - wytrzymamy atak frontalny, głodem nas nie wezmą - tak trzymać; tam - jest źle, dwóch snajperów załatwi nas bez mydła - wzmocnić ochronę, uruchomić osłonę kontrwywiadowczą; jeszcze gdzieś - bez grubej reorganizacji nie pójdzie, kosynierzy nas pokonają, nawet niespecjalnie zmotywowani, wystarczy łapanka po wiejskim weselu
taktyka: tu zrób, to, tam tamto i tak dalej - korzysta się ze statusu czytacza, nie pisarza :)
gotowe
spotkanie z generałami - tu: nie analizujmy zagrożeń, tam: nie będziemy pisać rzeczy oczywistych; a tam gdzie indziej - że zrobili to fachowcy, więc na pewno jest dobrze
co jest?!?!?
wojny dawno nie było; powódź nas nie dotyczy; śniegiem zajmą się drogowcy - ot co
wystarczy, że dokument jest - nie musi być dobry, nie musi mieć sensu, nie musi być kompletny, nie musi regulować, nie musi zabezpieczać
ok generałowie - wasz cyrk, wasze małpy - od dziś przyjmuję tylko zlecenia na poważnie
innych mi się po prostu nie chce
do popisania
sobota, 28 stycznia 2012, coachartur