Zazwyczaj, rozmawiajac przez telefon, szef malego r. mowil dosc glosno. Tym razem bylo inaczej: nagle zaczal mowic szeptem. W pokoju zapadla cisza. Ktos sciszyl radio. Wszyscy nadstawili uszu. Czym bardziej starali sie byc cicho, tym on ciszej mowil. maly r. wstrzymal oddech i pewnie z ciekawosci by sie udusil, gdyby szef nagle nie przerwal rozmowy i nie umowil sie na spotkanie.
ale maly r. nie poddaje sie ... zrozumial, ze na zime forma bardzo spadla. Szef natomiast zrozumial, ze gdy krzyczy to nikt go nie slucha i na wszelki wypadek zaczal rozgladac sie za osobnym pokojem.
poniedziałek, 30 stycznia 2012, ciezkiedni