Dopiero na początku sierpnia 1941 r. granicę Guberni zabezpieczyły niemieckie formacje grenschutzu. Węgierski garnizon opuścił Stanisławów i nastały rządy szefa gestapo Hansa Krugera. To on dokonał wcześniej brutalnej eksterminacji inteligencji polskiej we Lwowie profesorów i pisarzy, a następnie przeprowadził identyczną akcję w naszym mieście. () Kruger na własną rękę podjął się też likwidacji Żydów i w październiku, w ciągu dwóch dni, wymordował na kirkucie 10 tys. osób, a do końca 1942 r. kolejnych 25 tys. Tak swoje rodzinne miasto wspomina Tadeusz Olszański w Polityce. Nieprzypadkowo bohater Koszmaru z ulicy Wiązów nazywa się właśnie Fred Kruger. Ale znów przerabiam dramatyczną historię na hamburgera z keczupem, do zjedzenia z popcornem w kinowej sali.
Unijni urzędnicy i liczni intelektualiści zastanawiają się dziś, jak zdefiniować ten dziwny ideologiczny konstrukt jakim jest europejska tożsamość. A tu proszę bardzo, odpowiedź gotowa. Antysemityzm. Tak wiele różni wschód i zachód Europy, a tak niewiele łączy. Jak to się stało, że z niewinnego Hansa wyrósł okrutny Herr Kruger, założę się o dobrą butelkę szampana, że jego ojciec musiał wzruszać się słuchając Bacha, a dziecko posyłać do szkółki niedzielnej.
Warto przeczytać Henryka Grynberga Nad pięknym, modrym Wannsee: w pięknych okolicznościach przyrody i w wytwornym pałacyku spotkali się kulturalni panowie Himmler, Heidrich i reszta, by powziąć decyzję o ostatecznym rozwiązaniu, bo przecież wszystkie środki zastępcze zawiodły. Węgrzy wyszli z miasta, Polacy upokorzeni i zastraszeni nie myśleli nadstawiać głowy za braci Izraelitów. 10 tysięcy ludzi w ciągu dwóch dni, gdy jeszcze nie działała maszyna pod nazwą Birkenau.
Co ciekawe, dziś w Iwano-Frankiwsku (nazwa od 1962 roku) działa synagoga, a przynajmniej powinna działać, gdyż przy zamkniętych drzwiach wisi tabliczka z godzinami przyjęć miejscowego rabina. To z jednej strony, z drugiej zaś schodki i wejście do sklepu żelaznego, czy może z częściami do samochodów. Całości absurdalnego obrazu dopełnia tablica upamiętniająca rewolucję z 1905 (plac Mickiewicza): napis głosi, iż odbyły się tutaj pierwsze w Rosji strajki robotnicze. Tylko czekać, kiedy przyjedzie tu premier Janukowycz świętować tysiąclecie ukraińskiego Iwano-Frankiwska. Brzmi znajomo, prawie jak odwiecznie piastowskie Pomorze Zachodnie.
środa, 22 sierpnia 2007, jakub_krakauer