Na dworcu PKS w
Przemyślu . Tablica odjazdów kusi kierunkami: Iwano-Frankiwsk, Lwów, Suczawa, Kiszyniów. Pani proponuje tanie papierosy, a kierowcy busów zapraszają na przejażdżkę na drugą stronę żelaznej kurtyny. Za plecami tory kolejowe, a po ich drugiej stronie dworzec kolejowy z marzeń Hrabala. A więc nadal jesteśmy w Europie Środkowej.
Warto usiąść w jednej z licznych kawiarni na przemyskim rynku i raczyć się piwem Franciszkaner po 7 PLN za butelkę. Mimo, że jest dopiero przedpołudnie większość stolików zajęta. Dla niektórych to już chyba nie pierwsze piwo, kołysanie w rytm muzyki Black Sabbath i romantyczne wyznanie w stronę barmanki z przerostem cycków nad treścią (Kurwa, ale ty jesteś piękna, ja pierdolę).
Podjeżdżają używane niemieckie samochody, wysiadają w nich potomkowie starożytnych Sarmatów w dresach z trzema paskami. Za chwilę zmiana klimatu, młodzież w sztruksach i czarnych trampkach leniwie taszczy pod górkę gitarę, jakby nie zauważyła, że Kurt Cobain już dawno popełnił samobójstwo. Ale tu wszystko dociera z opóźnieniem, wlecze się w tempie ukraińskiego pociągu, więc trudno się dziwić. I właściwie dobrze. Ma rację Hrabal, jesteśmy Europie Środkowej.
wtorek, 21 sierpnia 2007, jakub_krakauer