Istnieje pewna grupa zawodowa, która bardzo lubi oglądać mój dowód osobisty. Są to sprzedawcy napojów raczej wyskokowych. Mimo, że dokument ów posiadam już od paru lat, na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy >nie musiałam< go pokazywać. Ot, przekleństwo buzi wiecznej 15-latki.
W ramach załatwiania papierków okołoślubnych wybrałam się wczoraj do USC po odpis aktu urodzenia. Prosto stamtąd miałam jechać do pracy, więc miałam przy sobie plecak z laptopem.
Znajduje odpowiedni pokój, wyłuszczam sprawę. Pani zapytuje w jakim celu potrzebny jest mi ten akt. Wyjaśniam i słyszę: "Dziecko! To ty z tornistrem chodzisz i męża chcesz?".
piątek, 28 marca 2008, icona.vera