W sumie to już wczorajszy trening był dosyć spontaniczny, zadźwonił Kuba i w towarzystwie Amber pobiegaliśmy dwa torki. Strefy nadal utrzymujemy. Chciałam poćwiczyć te cudowne zmany z seminarium, ale nie wszystko wyszło za pierwszym razem z Boo, za to Amber daje radę i ogarnęła wszystko jak i z Kubą tak i ze mną pięknie jej wyszło wszystko :D W sumie to zmiany wyszły, ale przy tym leciały tyczki, więc nie o to chodzi, żeby takim kosztem przyspieszyć psa. Być może wynikało to z ciasnego rozstawienia toru i tego, że troszkę za późno pokazywałam co będzie dalej, ważne że w końcu wyszło. Podsumowując było na + i oby tak dalej.
Przepraszam za haos w tym wpisie, ale jestem po pracy i ta godzina. Chyba najważniejsze, że wywiązuję się z obietnicy ;-P
Plany z zawodów w Berlinie nie wypaliły ''lista oczekujących jest baaaardzo długa'' maybe another time ;-)
poniedziałek, 04 lipca 2011, boobc